Filc wykorzystała także artystka w instalacjach prezentowanych na jej pierwszej wystawie indywidualnej, "Nie da się przewidzieć, co trzeba będzie pamiętać" w Galerii Arsenał w Białymstoku (2021). W pobliżu białoruskiej granicy, która na pewien czas stała się w praktyce nieprzekraczalna, w kontekście widma represji artystka zbudowała opowieść o powracaniu do domu i tęsknocie za nim, wykorzenieniu oraz niestałości życia i pamięci.
Artystka powracała pamięcią do kluczowych miejsc swojego dzieciństwa, m.in. pałacu w Terebieżowie, który gdy dorastała, był już jedynie ruiną służącą okolicznym dzieciom do zabawy, a dziś praktycznie nie istnieje. W krótkim wideo ukazuje też wiekową, przykutą do łóżka babcię, śpiewającą, w jej przekonaniu, modlitwę, która okazuje się polskim hymnem. Dla kameralnych prac wideo ramę stworzyły monumentalne instalacje z filcu. Przestrzeń jednej z sal wypełnił kominek z buchającymi ze środka płomieniami, z jednej strony kojarzący się z cukierkową wizją domu jak z bożonarodzeniowych reklam, z drugiej jednak tak znacząco przeskalowany, że nasuwający w równej mierze skojarzenia pogromowe. W drugiej sali artystka zaaranżowała monumentalny filcowy las. Nagie, szare pnie wyjątkowo pozbawione zostały jakiegokolwiek stelaża – majestatyczne drzewa z filcu utrzymujące się pod własnym ciężarem okazałyby się delikatne jak gałązki, gdyby chcieć się o nie oprzeć. Miękki las jest tu z jednej strony schronieniem, ale i złowieszczą, niepokojącą strefą przejściową, ponownie wywołując szerokie skojarzenia – od tych zakorzenionych tu i teraz, odsyłających do wydarzeń w lasach granicznych nieopodal, po uniwersalne, jak wizja ciemnego lasu otwierająca "Boską komedię".