Trzygodzinny spektakl trzyma tempo – zarówno za sprawą czytelnej dramaturgii, dynamicznej choreografii Pauliny Andrzejewskiej-Damięckiej, jak i wysokiej jakości wykonawczej. Janusz Kruciński jako Paderewski, Barbara Melzer jako Modrzejewska i Anna Lasota w roli Heleny Górskiej (Paderewskiej) ani na moment nie odpuszczają. Szkoda, że ich wysiłek nie został wzmocniony atrakcyjną plastyką. Scenografia (Mariusz Napierała), której najbardziej wyrazistym elementem jest ściana z małych reflektorów i wspomniany napis "PADDY", zawodzi swoją szkicowością, jak gdyby kontrując rozmach biografii Paderewskiego. Można się jednak domyślać, że za tą decyzją stały być może względy praktyczne – dużo łatwiej jest podróżować ze spektaklem, na którego scenografię składa się kilka krzeseł i w którym Kasztankę Piłsudskiego "gra" siodło na drewnianym koziołku, a fortepian to matowo wykończona makieta. Kostiumy Agaty Uchman łączą styl epoki z elementami współczesnymi (tancerki noszą legginsy z napisem "PADDYMANIA" wzdłuż jednej z nogawek) – jednak i tu można by oczekiwać więcej. Zastanawia na przykład, dlaczego postać Modrzejewskiej w chwili, kiedy pojawia się na scenie na wózku, starsza i chora, jest ubrana w dokładnie tę samą kabaretową spódnicę jak wtedy, kiedy namawiała Paderewskiego, by zaczął występować.
Jest jeden wątek w biografii kompozytora, który rzucać może cień na jego wizerunek. To kwestia opieki nad synem Alfredem cierpiącym na chorobę Heinego-Medina. Matka Alfreda, zarazem pierwsza żona Paderewskiego – Antonina Korsak zmarła niedługo po porodzie, zostawiając chorego chłopca z ojcem. Początkowo zajmowali się nim teściowie Paderewskiego (który koncentrował się na rozwoju swoich umiejętności i karierze), a następnie opiekę nad synem Paderewskich przejęło małżeństwo Władysława i Heleny Górskich. Wkrótce Paderewski związał się z żoną przyjaciela. Alfred zmarł w wieku dwudziestu jeden lat, Paderewski koncertował wówczas w Hiszpanii. W dziennikach kompozytor zapisał, że "błogosławieństwem okazała się konieczność pracy, konieczność ostatecznego wykończenia opery, która niebawem miała być wystawiona" (miał na myśli swoją jedyną operę, czyli "Manru", której premiera odbyła się 29 maja 1901 roku w Dreźnie). "Tak więc życie potoczyło się dalej", stwierdził, pisząc o odejściu ciężko chorego syna. W spektaklu kwestia ta wprawdzie zaistniała, ale mam wrażenie, że jedynie w funkcji wspierającej wizerunek geniusza, dla którego priorytety są gdzie indziej. Ostatecznie "Virtuoso" jest przecież spektaklem pochwalnym wobec Paderewskiego, nieprzejednanego patrioty, działacza na rzecz polskiej suwerenności.
Teatr Muzyczny w Poznaniu, "Virtuoso", reż. Jerzy Jan Połoński; scenariusz, muzyka i słowa Matthew Hardy; scenografia Mariusz Napierała; kostiumy Agata Uchman; choreografia Paulina Andrzejewska-Damięcka. Premiera 12 września 2020.
Projekt zrealizowany został z inicjatywy Instytutu Adama Mickiewicza w ramach Programu Wieloletniego Niepodległa. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu pochodzących z Funduszu Promocji Kultury w ramach Programu "Muzyka" realizowanego przez Narodowy Instytut Muzyki i Tańca.