Najsłynniejsze dzieło Andrzeja Bobkowskiego o „wojnie i spokoju”, o zawiedzionej miłości do la douce France, wreszcie o wyprawie rowerowej, która przeszła do historii polskiej literatury. Lektura pełna luzu, erudycji i trafnych komentarzy na temat kondycji ówczesnej Europy.
Dzienniki, które Andrzej Bobkowski pisał we Francji, a potem, zredagowane, wydał na emigracji w 1957 roku, są dziełem zaskakującym: bo jak historie z czasów wojny mogą być równocześnie odą miłości do życia?
Lektura Szkiców piórkiem nasyca. Uaktywnia wszystkie zmysły, zaskakuje luzem, ciekawi analizami autora i jego spostrzeżeniami. Zapiski Bobkowskiego zaczynają się 20 maja 1940 roku i kończą 25 sierpnia 1944 roku – obejmują więc cztery lata i trzy miesiące, rozpięte między kapitulacją Paryża i jego wyzwoleniem. Te klamry czasowe, choć zgrabne, były częściowo dziełem przypadku, ponieważ pierwsze zeszyty z dziennikami autora zostały zniszczone, co on sam wspomniał:
Text
Jeszcze ciągle nie mogę przeboleć tych spalonych zeszytów, czasopism polskich. Bohaterowie! P. [sąsiedzi – przyp. AJ] wiedzieli, że piszę. Po wejściu Niemców do Paryża kazali Basi wszystko spalić. Ze strachu. […] Pilnowali, żeby Basia zrobiła to przy nich. Wydarła z tych zeszytów kilkanaście kartek. Zostało ich w sam raz tyle, ile we mnie z mojej przeszłości. Niczego nie odtworzę i nie chcę nawet odtwarzać.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Andrzej Bobkowski na rowerze, fot. ze zbiorów Instytutu Badań Literackich PAN
W 1940 roku Andrzej Bobkowski miał 26 lat. Do stolicy Francji przyjechał w marcu 1939 roku razem z żoną Basią, z którą ożenił się ledwie kilka miesięcy wcześniej. Jego ojciec był profesorem oraz generałem w wojsku polskim, matka – siostrą żony Juliusza Osterwy, znanego aktora i reżysera. „Wyniósł z domu wielką kulturę – pisał o nim Kazimierz Wierzyński. – Znał się na wielu dziedzinach sztuki, miał zdolności techniczne, świetną pamięć, głowę pełną cytatów […]”. Z wykształcenia był ekonomistą, nie zawodowym pisarzem, ale pisał jako osoba oczytana, zaznajomiona z literaturą i sztuką, a dzięki erudycji zgrabnie formułująca swoje spostrzeżenia.
Dziennik z czasów wojny spisywał na bieżąco (z wyjątkiem części 1940 roku napisanej post factum po powrocie do Paryża). Już wtedy kiełkowała w nim myśl, że mógłby po wojnie te zapiski wydać i zatytułować je Wojna i spokój. Po emigracji za ocean, do Gwatemali, podjął się redakcji swoich dzienników, które ostatecznie zatytułował Szkice piórkiem i wydał nakładem Instytutu Literackiego w Paryżu w 1957 roku. Do kraju jego dzieło miało dotrzeć dużo później.
Choć w pamięci polskiej literatury Szkice piórkiem zapisały się przede wszystkim jako opowieść z poziomu siodełka rowerowego, to nie jest to wyłącznie dziennik z podróży. Roman Zimand w eseju Wojna i spokój (1987) wyróżnił cztery chronologiczne etapy Szkiców piórkiem. Pierwszy: panika w Paryżu poprzedzająca ewakuację, od 20 maja do 12 czerwca 1940 roku. Następnie: ewakuacja. Bobkowski otrzymał rozkaz i razem z resztą załogi z fabryki broni w Châtillon pod Paryżem, w której pracował, udał się na południe Francji i spędził „wakacje” w Carcassone i Gruissan – ten okres obejmują zapiski od 12 czerwca do 15 września 1940 roku. Po otrzymaniu zwolnienia i należnych wypłat z fabryki Bobkowski razem z kolegą Tadziem wraca do Paryża. Decydują się na podróż, która ma dostarczyć wielu przygód – drogą okrężną, Lazurowym Wybrzeżem i przez Alpy, w dodatku pokonywaną na rowerach. Ich podróż trwała od 6 do 29 września 1940 roku. Kolejny, najobszerniejszy okres obejmuje zapiski od 3 października 1940 roku do 25 sierpnia 1944 roku – był to czas pobytu Bobkowskich w Paryżu, a także dwóch dłuższych i dwóch krótszych wypadów na prowincję.
Każdy wpis opatrzony jest datą dzienną, autor nie prowadzi dziennika codziennie. Najdłuższa przerwa w zapiskach trwała niecałe cztery miesiące, od 7 lutego do 1 czerwca 1944 roku.
Miłość do la douce France
Jako inteligent Bobkowski został wychowany w kulcie Francji, doskonale władał językiem francuskim i identyfikował się z tym krajem jako esteta, świadek historii i wreszcie zwykły mieszkaniec. Doświadczenie okupacji było jednak dla uczucia pisarza ciężką próbą. „Zawiedziony kochanek Francji” – pisał o autorze Szkiców piórkiem Józef Wittlin. Spisana przez Bobkowskiego kronika życia tego kraju w okresie jego okupacji przedstawia, jak ujął to Jan Zieliński, „katalog wad narodowych Francuzów, jakie ze szczególną ostrością ujawniły się w czasie wojny i okupacji. Tchórzostwo, wygodnictwo, ksenofobia, narodowa arogancja, skłonność do kolaboracji”.
Bobkowski w starciu z rzeczywistością rozprawiał się z mitem wielkości intelektualnej niegdyś uwielbianego przez siebie kraju. Odnotowywał uwagi wyostrzające różnice w mentalności Francuzów i Polaków, które sprawiały, że zmieniał swoje nastawienie, a te prowadziły go do następujących wniosków:
Text
Przypominam sobie, co myślałem o Francji za dawnych lat. Dziś zrozumiałem jedno: cechy, które są czarujące w czasie pokoju, które ceni się wysoko – te cechy francuskie są zgubne w tej epoce. W czasie pokoju zapomnieli o wojnie, w czasie wojny nie potrafili zapomnieć o pokoju.
Trudno, by Polak śledzący bohaterstwo swoich rodaków nie był zawiedziony postawą narodu, który w obliczu wojny woli wybrać spokój…
Czy tak można pisać o wojnie?
W momencie, gdy Niemcy zaczynają zagrażać całej Europie, a na kontynencie panują strach i niepokój, Bobkowski przeżywa przygodę swojego życia. W jego opowiadaniach wybrzmiewają młodzieńcza radość, zachłyśnięcie się pięknem świata, obezwładniające poczucia wolności i miłość do ukochanej Basi. Pod datą 1 września 1941 roku pisał:
Text
Druga rocznica wybuchu tej wojny. Nie chce mi się uwierzyć. Udało się, jak dotąd, udało się przetrwać. Miałem dotąd szczęście. Wstyd mi, ale pomimo wszystko co nas dotąd spotkało, jeszcze nigdy w życiu nie czułem się tak szczęśliwy jak przez te lata, nawet te dwa lata wojny. Jeszcze nigdy w życiu nie czułem się tak dobrze. Piszę to w pełni władz umysłowych i nie umiem sobie tego wytłumaczyć. Ale czuję to i nic na to nie poradzę. Może jestem w tej chwili jedynym okazem tego rodzaju? Pochłania mnie życie, to wspaniałe, soczyste życie, ten Paryż czasu wojny, każdy dzień.
Pisze o swojej codzienności z lekkością, humorem, jednak wystrzega się optymizmu i „happy end’izmu”, nie widząc żadnej wartości w projektowaniu niemożliwych do spełnienia scenariuszy. Jawi się jako człowiek mocno skupiony na „teraz”, bo to jedyne, co jest nam dane. W pełni zdaje sobie sprawę z okrucieństw na świecie, z losu swoich rodaków w kraju i wszystko to głęboko przeżywa, ale jednocześnie korzysta z tego, co ma, chwyta okazje i dostrzega piękno w codzienności. Przy tym jego opisy są niezwykle plastyczne: jak na przykład przyrównanie słońca do morelowej konfitury („Słońce było wprost gęste i wyciekało z nieba powoli ciężko, jak morelowa konfitura z puszki”).
Zimand zauważa, że centralnym problemem Szkiców piórkiem jest nie Francja czy wojna, lecz wolność jednostki. Przytacza fragment:
Text
Chcę mieć prawo zdechnąć z głodu, jeżeli sobie nie dam rady. I żyć – na litość boską, żyć trochę tak, jak mnie się podoba, a niekoniecznie tak, jak podoba się jakieś zas… ideologii.
Powodem emigracji Bobkowskiego do Francji w 1939 roku był zamiar wyprawienia się za ocean, do Argentyny, jednak po 1 września nie było to możliwe. Nie było też możliwe wrócić do kraju ani nie został przyjęty do wojska polskiego we Francji. Wyczerpał możliwości – zostało mu żyć losem emigranta i przeżyć swoje życie najlepiej, jak umiał.
Warto też zaznaczyć, że Bobkowski redagował i wydawał Szkice piórkiem już po wojnie, mając już nieco zmienioną perspektywę na poruszane problemy. Łukasz Mikołajewski, badacz, który porównał rękopis Dziennika wojennego Bobkowskiego znajdujący się w archiwum PIASA w Nowym Jorku i ich późniejszą drukowaną wersję – czyli Szkice piórkiem – doszedł do zaskakujących wniosków:
Text
Okazuje się, że Bobkowski poprawił swoje wojenne dzienniki tak, aby lepiej odpowiadały jego perspektywie politycznej z lat 50. Zatarł część uwag, w których jako „stary Europejczyk” pisał z niepokojem o Stanach Zjednoczonych oraz kulturze masowej. Wyostrzył swój stosunek do komunizmu. Wreszcie – i tu zmiana największa – przemodelował sposób, w jaki odnosił się w dziennikach do Żydów i ich prześladowań.
Autor cytatu
Ł. Mikołajewski, „MIKOŁAJEWSKI: Retusze Europejczyka [Przed debatą o Bobkowskim]”, Kultura Liberalna, 13 listopada 2012
Lata, które dzieliły powstawanie dzienników od ich wydania, były czasem wielkich przewartościowań i przemian myślowych Europejczyków, trudno więc winić Bobkowskiego, że przemodelował w swoich wspomnieniach to, z czym już się nie zgadzał. Szkice piórkiem należy postrzegać jako dzieło literackie, a nie prywatne dzienniki – te posłużyły jako podstawa, którą autor następnie przekształcił zgodnie ze swoim literackim zamysłem.
Przez kilka dekad po ich pierwszym wydaniu Szkice piórkiem pozostawały nieobecne w literaturze polskiej, co wyraźnie podkreślał Roman Zimand w posłowiu Wojna i pokój z 1983 roku, nazywając je „arcydziełem nieznanym”. Utwór Bobkowskiego ukazał się na emigracji w 1957 roku, ale w kraju pierwsze drugoobiegowe wydanie zostało wydane dopiero w 1987 roku w Krakowie. Autor tego nie doczekał: zmarł na nowotwór w Gwatemali w 1961 roku, nie dożywszy 50 lat.
Dzisiaj dzieła Bobkowskiego funkcjonują w obiegu kulturowym i są obecne w dyskusjach literackich. Najnowsze wydanie Szkiców piórkiem ukazało się w 2023 roku nakładem Instytutu Literackiego, co poświadcza, że refleksje Bobkowskiego wciąż mogą poruszać coraz to nowych czytelników. Jak ujął to Jan Zieliński (Wielki Spokój, „Teksty Drugie”, 1991 r.):
Text
Jedni znajdą w Szkicach piórkiem manifest wolności bez granic, inni analizy totalitaryzmu. Jednych zachwycą niemal mistyczne uniesienia i stany panteistycznej ekstazy, innym spodoba się nieco rubaszny humor i cięty język. Jedni szukać tu będą pejzaży południowej Francji, inni – notatek z lektur i recenzji filmów oraz przedstawień teatralnych. Jedni odbiorą tę książkę jako wielki list miłosny, inni jako wielki traktat polityczny. Szkice piórkiem są tym wszystkim – i czymś więcej jeszcze: solidną porcją świetnej prozy.