Magdalena Cielecka i Daria Polunina w jedynej ze scen przedstawienia „Wszystko na sprzedaż”, reżyseria: Mateusz Atman, Agnieszka Jakimiak, 2026, Teatr Telewizji, fot. Waldemar Kompała/TVP
Mamy październik 2016 roku. Nikt nie wie, gdzie jest mistrz, film nieukończony, na ulicach strajki kobiet. Dramaturgia – mimo że ma swoją główną oś, którą początkowo wyznacza pościg za artystą – zbudowana jest z co chwila doklejających się wątków. Nie jest to jednak zarzut.
Jakimiak i Atman wiernie przenieśli strukturę szkatułkowego scenariusza Wajdy do swojej adaptacji, a jednocześnie znaleźli możliwość, by w tej historii wykroić trochę miejsca dla siebie, dopisać nowe znaczenia i przefiltrować je przez współczesną wrażliwość. Dlatego telewizyjna wersja Wszystkiego na sprzedaż – podobnie jak pierwowzór – ma kilka nawarstwiających się planów, z których każdy otwiera kolejne pola.
Na pierwszym poziomie otrzymujemy więc po prostu telewizyjny spektakl o tworzeniu filmu. Wajda nakręcił Wszystko na sprzedaż o bliskich sobie osobach – prywatnych relacjach pomiędzy nimi i środowisku, w którym na co dzień pracowali. I tak też robią Atman z Jakimiak. Dwójka asystentów, która przejmuje funkcję reżyserów, to po części ich porte-parole, grane zresztą przez przyrodnie rodzeństwo – Bielenię i Koleśnik.
Obsadzenie ukraińskiej aktorki Darii Poluniny w roli, którą pierwotnie wykreowała Elżbieta Czyżewska, również wydaje się znaczące. Aktorka Wajdy w 1968 roku mieszkała już za granicą, po tym, jak przeprowadziła się do Stanów Zjednoczonych za mężem, korespondentem zagranicznym „New York Timesa”, który opublikowawszy rok wcześniej krytyczny wobec Władysława Gomułki artykuł, pod naciskiem władz i na fali antysemickiej nagonki został zmuszony do opuszczenia Polski. Gdy więc Czyżewska wróciła na chwilę do ojczyzny, by zagrać u Wajdy, spotkała się z zalewem krytyki i pogróżek – podobnym do tego, z którym często mierzą się dziś ukraińskie artystki.
Odkrywanie kolejnych, mniej lub bardziej zakodowanych aluzji i środowiskowych niuansów sprawia dużo przyjemności podczas seansu nowej wersji Wszystkiego na sprzedaż; choć trudno powiedzieć, na ile jest to uniwersalna ścieżka odbioru, dostępna również dla widzek spoza branży. Podobnie było jednak w 1968 roku, bo w filmie, często w tle, pojawili się m.in. Jerzy Turowicz, wieloletni redaktor „Tygodnika Powszechnego”, wokalistka jazzowa Wanda Warska czy ponad roczna córka Wajdy i Tyszkiewicz – Karolina.