Śledzisz zmiany, które zachodzą w muzyce współczesnej? Nowe nurty, post-internet itp.
Pochyliłem się na chwilę nad post-internetem, na razie to, co słyszałem, mnie nie pociąga. Widzę tam elementy, które bardzo łatwo się ze sobą zestawia i zawsze wyjdzie z tego coś efektownego, ale nie zmieniło mi to jakoś chemii w mózgu, nie pogłębiła się też moja refleksja na temat świata. Kibicuję młodym, ale ja jednak jestem z tych kompozytorów, którzy wierzą jeszcze w to, że można napisać utwór asemantyczny, który też potrafi coś powiedzieć o rzeczywistości.
Młodzi kompozytorzy często też sięgają po nietypowe składy tworząc muzykę asemantyczną – są znudzeni kwartetem smyczkowym, więc sięgają po saksofon, keyboard, gitarę i inne instrumenty rzadziej spotykane w filharmoniach.
Podzielam to znudzenie! Dlatego bardzo się cieszyłem, pisząc "Halnego 2", na elektronikę i skrzypków ludowych dla Radical Polish Ansambl na zamówienie festiwalu Sacrum Profanum. Właściwie RPA to nie są muzycy ludowi, lecz ludzie, którzy przyswoili sobie wiedzę od wiejskich muzykantów. To bardzo odświeżające, sporo się od nich nauczyłem. Nie znam się na muzyce ludowej. Słuchając, w jaki sposób grają i rozmawiają o wydobywanych przez siebie dźwiękach, zaczynam uczyć się słyszenia tych niuansów. Ich improwizacje nie zawsze były dla mnie zrozumiałe. To wcale nie jest takie proste. To nie są banalne melodyjki, mają bardzo trudne podziały polirytmiczne. Potrafią grać od rana do wieczora, nie widać po nich znużenia.
Komponujesz już prawie dwadzieścia lat, które instrumenty w trakcie swojej pełnoletności kompozytorskiej polubiłeś najbardziej?
Nie potrafię wyróżnić konkretnego instrumentu. Tak naprawdę nie liczą się instrumenty, ale kto na nich gra. Fortepian też może być fascynujący, jeśli gra na nim fantastyczny pianista. A jeszcze lepiej jest, jeśli jest to fantastyczny muzyk i ciekawy, normalny człowiek. Najbardziej lubię pisać dla konkretnych muzyków. Dlatego zawód kompozytora nie jest nudny, ciągle poznajesz nowych ludzi, projekty są bardzo zróżnicowane.
Co to znaczy dla ciebie być kompozytorem?
To potrzeba tworzenia. Bycie kompozytorem w moim przypadku to nadawanie sensu życia. Co ja miałbym robić cały dzień, gdybym nie pisał? Nie wiedziałbym, jak mam go sobie zorganizować. Komponuję, nawet gdy nie ma zamówienia. Każdy utwór jest stworzeniem przez siebie mikroświatu, który ma swój porządek, ład i sens.