Historia zaczyna się jednak w realiach współczesnych, a nawet wybiega w przeszłość. Wystawę otwiera krótkie wideo "Nigdy nie pracuj", nagrane przed jedną z sortowni Amazonu. Oglądamy w nim trzech mężczyzn stojących nieruchomo na tle sortowni, z tytułowym hasłem Guy Deborda wypisanym na plecach. W tle robotyczny głos odczytuje tekst "Manifestu sytuacjonistycznego". Film o bezsilności protestu wobec kapitalistycznego systemu, który ponad pół wieku po opublikowaniu manifestu nie tylko ma się dobrze, ale wręcz rośnie w siłę, sam wydaje się być efektem bezsilności artystycznej. Jego metaforyka razi dosadnością, za którą nie kryją się żadne nowe wnioski. A znamy przecież, także z polskiego podwórka, przykłady znacznie głębszych i subtelniejszych prac zrealizowanych w podobnej scenerii, jak seria fotografii Tytusa Szabelskiego, rozmontowująca amazonowski system od środka.
Górna wypada jednak o wiele lepiej, gdy zamiast łapać kilka srok za ogon i mnożyć proste metafory zaczepia się o konkretną historię, jak w przypadku wideoinstalacji "Zagłada Ludzkości".
Na otaczających widza owalnych ekranach oglądamy twarze czwórki bohaterów. W skąpanej w półmroku galerii rozmigotane błękitne światło przypomina wyobrażenia na temat futurystycznej technologii rodem ze starych filmów sci-fi. Tocząca się między bohaterami rozmowa sprawia z kolei wrażenie narady równie przerysowanych komiksowych superłotrów. Rzecz w tym, że w ten niemal komiczny sposób Górna próbuje rekonstruować jak najbardziej realne wydarzenie – zamkniętą konferencję z udziałem kilku miliarderów z Doliny Krzemowej, którzy od medioznawcy Douglasa Rushkoffa próbowali dowiedzieć się, jak najlepiej przygotować się na nadchodzącą katastrofę klimatyczną.