Doskonałe warunki
Terroir Doliny Dunajca jest unikatowe, a wskutek tego unikatowy jest i Piękny Jaś. Fasolowe plantacje położone są nisko, rozpościerają się w dolinie rzeki, która osłania pola od wiatru. Z kolei częste poranne mgły chronią przed skokami temperatur. Co więcej, plantacje Jasia ulokowane są na madach rzecznych, a dzięki temu małopolska fasola ma większą niż inne zawartość magnezu. Nie powinno dziwić, że w 2011 r. spłaszczone nasiona o nerkowatym kształcie wyróżniono unijnym oznaczeniem Chronionej Nazwy Pochodzenia (ChNP). Oznaczenia ChNP mogą otrzymać jedynie rolnicy uprawiający Jasia na obszarze 11 gmin w powiecie nowosądeckim, tarnowskim, brzeskim i dąbrowskim.
Tajemnica ugotowania Jaśka
Jaś z Doliny Dunajca ma delikatny, słodkawy posmak i cienką skórkę. Fasola była tutaj uprawiana i spożywana od dawna. Obok zbóż, a potem i ziemniaków, stanowiła bazę wyżywienia miejscowej ludności. Z czasem rozwinęła się kuchnia fasolowa, a niektóre miejscowe gospodynie potrafią zrobić ze strączkowych niemal wszystko. Niestety, mimo bogatych lokalnych tradycji uprawy Jaśka, wiedza o nim – nawet wśród Małopolan - jest dość skąpa i pełna uprzedzeń: a to, że podczas gotowania niezbyt pięknie pachnie, a to, że jest ciężkostrawny, gorzki i mączysty. Ot, substytut mięsa dla biedniejszych. Tymczasem tajemnica tkwi we właściwym ugotowaniu Jaśka. Według lokalnych specjalistek z Doliny Dunajca, jak np. pani Janiny Molek, fasolę Jaś, tę nawet już suchą, gotuje się bez namaczania! Ziarna należy zalać dużą ilością zimnej wody, dodać nieco soli, gdy zawrze, gotować 20 minut, potem znowu dolać zimnej wody i gotować kolejne 20 minut. Czynność tę powtarza się parę razy. Cały proces trwa około 2 godzin, a jego efektem jest słodkawa, pachnąca fasola. Zapomnieć też należy o kupowaniu namoczonych już ziaren, gdyż zdaniem fasolowych specjalistek, po ugotowaniu nie dość, że mają nieprzyjemny zapach, to na dodatek mogą powodować bóle brzucha.
Zupa fasolowa z rozmarynem, fot. . Arkadiusz Cichocki/AG