Choć w swoich filmach najczęściej pracuje na oryginalnych scenariuszach, trudno w polskim kinie o reżysera równie wykształconego i oczytanego. Jego droga do kina nie wiodła bowiem wprost przez szkołę filmową. Zamiast reżyserii Pawlikowski studiował literaturę i filozofię na Oxford University, przymierzając się do doktoratu o Georgu Traklu, austriackim poecie ekspresjoniście z przełomu XIX i XX wieku. Nawet wtedy, gdy w połowie lat 80. za sprawą filmowych warsztatów BBC połknął bakcyla kina i zrezygnował z akademickiej kariery, w telewizyjnych dokumentach sięgał po „literackie” tematy.
„Zawsze uważałem, że życie jest pełne opowieści i postaci, które wydają się zaczerpnięte z literatury. Dlatego kiedy zacząłem kręcić filmy dokumentalne, to nie były to proste, empiryczne historie polegające po prostu na podążaniu za ludźmi. Zawsze starałem się narzucić im jakąś opowieść”, opowiadał na łamach „The Guardian”.
W znakomitym Z Moskwy do Pietuszek z Wieniediktem Jerofiejewem z 1990 roku ruszył zatem do Rosji, by pokazać świat opisany przez tytułowego pisarza. Nie zrealizował jednak biograficznej laurki ani dokumentalnego eseju o samym autorze, ale stworzył melancholijną, deliryczno-poetycką opowieść o Rosji.
Do literackiego tematu wrócił też w kolejnym dokumencie, czyli Podróżach Dostojewskiego z 1991 roku, najbardziej ironicznym z jego wczesnych filmów. Kamera Pawlikowskiego towarzyszyła tu wnukowi słynnego pisarza, który został zaproszony przez literaturoznawców do Niemiec, by wziąć udział w sympozjum naukowym poświęconym autorowi Idioty. Pokazując zderzenie prostego tramwajarza z Petersburga z wyrafinowaną akademicką socjetą, reżyser stworzył dokumentalną komedię o człowieku uwięzionym w świecie, którego nie rozumie. Zmuszony do wysłuchiwania niejasnych naukowych tyrad, bohater Pawlikowskiego marzył o tym, by przywieźć z Zachodu używanego mercedesa i zaimponować tym kolegom z pracy. Film Pawlikowskiego stał się metaforą pękniętego świata, do którego reżyser zaglądał także w kolejnych dokumentalnych opowieściach, w tym tych najważniejszych – Podróży z Żyrinowskim i wybitnym Serbskim eposie ukazującym serbskiego zbrodniarza wojennego Radovana Karadžicia niczym Neron recytującego swoje wiersze na tle ostrzeliwanego Sarajewa.
Dla Pawlikowskiego literatura bywa też bezpośrednim pretekstem do filmowych podróży. To z niej zrodziło się Lato miłości według powieści Helen Cross, sfinalizowana w 2004 roku opowieść o romansie dwóch młodych dziewczyn wywodzących się z różnych klas społecznych. A także realizowana właśnie Ojczyzna, historia podróży Tomasza Manna i jego córki Eriki przez powojenne Niemcy, dla której punktem wyjścia jest jeden z wątków powieściowego Czarodzieja Colma Tóibína.
Literacki rodowód miały również projekty, które z różnych powodów Pawlikowski w ostatnich latach zarzucił. Wśród nich Limonov na podstawie powieści Emmanuela Carrère’a, historia Edouarda Limonova, który z podróżnika-wolnościowca próbującego podbić świat nowojorskiej bohemy przemienia się w nacjonalistycznego radykała tworzącego komunistyczną Partię Narodowo-Bolszewicką. Pawlikowski wraz z Benem Hopkinsem przez lata pracował nad scenariuszem filmu, by ostatecznie wycofać się z projektu, „odstępując” go rosyjskiemu reżyserowi Kiryłowi Sieriebriennikowowi.
W szczelinie
Dziś w Ojczyźnie Pawlikowski znów sięga po literaturę jako punkt wyjścia do filmowej opowieści i powraca do innego ze swoich ukochanych motywów – świata podzielonego przez historyczne procesy. Szukając wspólnych mianowników twórczości Pawlikowskiego, to właśnie ten temat w oczywisty sposób wybija się na pierwszy plan i łączy zarówno dokumentalne filmy z początków kariery reżysera, jak i jego ostatnie, oscarowe obrazy.