Prawdę mówiąc wojna w Ukrainie nie jest konfliktem geopolitycznym, ale bitwą o samo jądro europejskiej cywilizacji. To wojna o prawo i godność, prawo wyboru, walka o równość wszystkich ludzi i o postrzeganie ich wartości, o ich jednakowe prawo do życia. I tych, którzy są zdrowi i tych, którzy chorzy. I tych bogatych i tych biednych. Można się zgodzić z tezą, że Ukraina to nie jest państwo idealne: z niższym niż w Zachodniej Europie standardem życia, że jest chora na korupcję i nepotyzm, ale czy takie państwo nie ma prawa istnienia, wedle własnego wyboru kierunku politycznego i przyszłości?
Tysiące lat europejska cywilizacja dążyła do ugruntowania się ideału równości, do szacunku dla człowieka i wspólnot, do wspierania maksymalnej różnorodności. Rozbudowywała się, żeby w XXI wieku wszyscy ludzie byli równi i mieli prawo do własnej godności, żeby prawo do leczenia mieli nie tylko bogaci, ale i biedni, żeby prawo do głosu w wyborach mieli wszyscy bez wyjątku, żeby człowiek na wózku inwalidzkim mógł żyć godnie i się realizować.
Dlatego zarówno Unia Europejska jak i NATO zbudowane są na zasadach równości i szacunku do wszystkich: jednakowe prawo głosu w tych strukturach mają potężne Niemcy, czy USA, jak i maleńkie oraz biedne, ale przez to w żaden sposób nie gorsze – Słowenia, czy Litwa. Natomiast Rosja postanowiła zabronić Ukrainie bycia osobnym i samodzielnym państwem, a Ukraińcom odmówić w ogóle prawa do istnienia, stwierdzając że takiego narodu nie ma.
Dlatego to nie jest po prostu rosyjsko-ukraińska wojna, ale wojna o fundamenty europejskości. 24 lutego, w pierwszy dzień rosyjskiej agresji, odbyła się walka o Wężową Wyspę, która weszła do historii kultową frazą ukraińskiego wojskowego – z wytyczonym kursem dla rosyjskiego okrętu wojennego. Wtedy o tej malutkiej wyspie, a właściwie skale, na Morzu Czarnym dowiedział się cały świat. Ale w szalonym potoku nowin świat nie zdążył sobie uświadomić, że to nie jest zwykła wyspa.
Wężowa – to skała znajdująca się na wprost miejsca, w którym do Morza Czarnego wpada największa rzeka Zachodniej Europy, Dunaj. Właśnie dlatego nazywa się ją Wężową: woda rzeczna znosiła węże do słonego morza, a one ratowały się na tym skrawku ziemi. Takie miejsca jeszcze w starożytności uważano za wyjątkowe: to właśnie w okolicach Wężowej przepływała Medea, kiedy uciekała z Kolchidy (dzisiejsza Gruzja), ratując się przed wrogą pogonią.
Natomiast samą Wężową Wyspę z dna morza podniosła bogini Tetyda, aby dać na niej schronienie duszy swego syna Achillesa. Tak, tego słynnego bohatera Wojny Trojańskiej, którego pięta stała się częścią starego aforyzmu. Wedle słów mitów i podań, właśnie tutaj pochowano Achillesa, a nad jego grobem Grecy wznieśli świątynie, której resztki dotrwały do naszych dni i posłużyły jako budulec dla latarni morskiej na wyspie.
Jedna z pierwszych bitew wojny o Ukrainę odbyła się nad grobem bohatera Wojny Trojańskiej, sławnego Achillesa. Przypominając nam, że Ukraina jeszcze w antyku była częścią ekumeny, zamieszkanego i cywilizowanego świata, stała przy ujściach Europy i europejskości. I dziś właśnie tego cywilizowanego europejskiego świata Ukraina broni – za cenę życia wielu bohaterów, którzy swoim męstwem i odwagą nie ustępują Achillesowi.
Mit nowej Europy, Europy, która walczy w obronie swoich wartości i godność, od teraz będzie budowany też na ukraińskich przykładach. Chwała bohaterom!
Autor: Andriy Lyubka, tłumaczenie Joanna Majewska, maj 2022