Budynek teatru, który skończył już 130 lat (projekt Karola Kozłowskiego!), to prawdziwa wyspa wolności w centrum Mińska. Zewsząd otoczony "dostojnymi" gmachami: Rezydencja Prezydenta, Dom Oficerów, Pałac Związków Zawodowych, Pałac Republiki… Jasne, że większość z nich jest oswojona i ocieplona przedsiębiorczością obywateli, ale jednak… Niedawno przy okazji jakiegoś wydarzenia (nie znoszę tego słowa!) w Pałacu Republiki teatr starannie otoczono stalowymi barierkami. Zaciśnięto go jak w petli, z wyjątkiem głównego wejścia dla publiczności. Właśnie wtedy pomyślałam o "wyspie". A teraz niemal codziennie tuż pod teatrem odbywa sie odprawa mundurowych przed wieczornym rozpędzaniem demonstracji. Więźniarki z flagą państwową (ostatni krzyk mody), niebieskie i szare busy z przyciemnianymi szybami, najrozmaitsze pojazdy wojskowe. Po tarasie teatralnej kawiarni "Austeria Urszula" przechadza się mnóstwo ludzi na czarno, w maskach na twarzy.
Jak artyści mieliby w takich dniach wychodzić na scenę?! Rozbawiać publiczność czy choćby wyciskać łzy z oczu?! Co za hipokryzja!
Artyści Teatru Kupały jako jedni z pierwszych publicznie wezwali do działania. "Zatrzymać przemoc na ulicach i w aresztach!", "Uwolnić więźniów!", "Przeprowadzić nowe wybory!". Bo w tej ciemności kryje się morze kłamstwa, podłości, chamstwa i bezkarności. Przez ostatnie dwudzieścia lat wychowano całą hordę bezmyślnych wykonawców zbrodniczych rozkazów, prawdziwe "psy łańcuchowe" reżimu. Ale też - ilu zjawiło się przyzwoitych, niosących światełko nadziei ludzi!