Upiekę ci chleb
Scena z przedstawienia „Magiczna rana” w reżyserii Radosława Maciąga, 2025, fot. Natalia Kabanow/Teatr Studio w Warszawie
Ostatni fragment – oparty na opowiadaniu Kuracja doktor Pokerfejs – mógłby się równie dobrze nazywać: powiedz mi, gdzie kupujesz chleb, a powiem ci, do jakiej klasy społecznej należysz. Rozdział ten wydaje się zresztą wprost wyrastać z wcześniejszego projektu Masłowskiej. Kilka lat temu pisarka, występująca pod pseudonimem Mister D., nagrała piosenkę Chleb i wypuściła do niej teledysk, w którym zagrała m.in. Anja Rubik i Maciej Nowak. Tam akcja rozgrywała się jednak na blokowisku, a nie w eleganckiej stołecznej dzielnicy. Kupowane w Żabce pieczywo zaś nie było bynajmniej chlebem miso z konfiturą z dzikiego czosnku, wypiekanym na wzór rzemieślniczych piekarni w Berlinie czy Nowym Jorku. Choć Masłowska przygląda się dziś już innej klasie społecznej – głównie tej, która w trakcie awansu zapomniała o swoim pochodzeniu, albo tej, która wcale nie awansowała, tylko usilnie stara się sprawiać takie pozory – bohaterowie jej różnych książek wciąż mają ze sobą wiele wspólnego.
Ale od początku. Do psychoterapeutki (Ewelina Żak) przychodzi Gabi (Maja Pankiewicz), dziewczyna regularnie przeżuwana i wypluwana przez różne systemy. Dopiero co straciła kolejną pracę, przeszła załamanie nerwowe, nie ma gdzie mieszkać, bo współlokatorka od dłuższego czasu chciała się jej pozbyć, na dodatek straciła zęba podczas bójki i nie stać jej na dentystę.
Gabi nie odnajduje się w rzeczywistości rozdającej dodatkowe punkty za pochodzenie, nastawionej na szybki zarobek czy transakcyjne relacje. Pracowała w eleganckiej piekarni na Mokotowie u byłej modelki (Sonia Roszczuk), której codzienna stylizacja warta była więcej niż miesięczny zarobek pracownicy. Ale w końcu i tę pracę straciła, bo jedna z klientek napisała negatywną opinię na temat jej wyglądu.
Pankiewicz jest w tych scenach znakomita. Stopniowo konstruuje dramaturgię swojej bohaterki, z którą jednocześnie można i nie można się utożsamiać. Gabi z trudem cyzeluje słowa, popełnia błędy językowe, jest pełna emocji, a jej napięte, zamknięte ciało i sztywna postawa sprawiają, że odbiera się ją jako pewną siebie osobę, spod której skorupy co chwila uchodzi jednak wyraźny lęk i zagubienie. Postać ta jest zresztą zbudowana za pomocą zupełnie innych środków niż grane przez Pankiewicz chwilę wcześniej – infantylna, porzucona i cierpiąca na deficyt uwagi trenerka fitness czy hotelowa recepcjonistka stylizowana na Harley Quinn. Pankiewicz potrafi bowiem szybko i wiarygodnie przeobrażać się w kolejne wcielenia, co, wbrew pozorom, wcale nie jest takie oczywiste.