Mnie ostatnio zaskoczyła obecność sorgo w "Bezmięsnej kuchni" wydanej we Lwowie w międzywojniu.
Mamy rzeczy, które w naszej kuchni wymierają, mamy rzeczy nowe, ale są też efemerydy. Tak jest z mniszkiem lekarskim, który pojawiał się w kuchni dworskiej, czasem też w chłopskiej. Są rośliny, które pulsują w swojej popularności. Ciekawy temat kulinarny to świnka morska w polskiej kuchni. W międzywojniu była moda na jej jedzenie. Udało mi się ustalić, że zaczęła się na Górnym Śląsku, wędrowała przez całą Polskę i dotarła do Lwowa, gdzie jadano rosół ze świnki morskiej. Dostałem dużo hejtu po napisaniu na blogu artykułu o tym, że może by wrócić do jedzenia świnek morskich w Polsce. Nie wszystko, co piszę, spotyka się z powszechną akceptacją. Dotyczy to także mojego sceptycyzmu co do reakcji rządów i jednostek na realną kowidową pandemię, graniczącej z masową histerią.
Ale sporo się spotyka. A czy wśród pana studentów i studentek widzi pan zainteresowanie dziką kuchnią i dawnymi tradycjami związanymi z roślinami?
To zainteresowanie rośnie. Prowadzę zajęcia z roślin jadalnych na kierunku dietetyka na Uniwersytecie Rzeszowskim i widzę, że z roku na rok cieszę się coraz większym szacunkiem studentów, a temat staje się dla nich ważny. Natomiast studenci to studenci, są dość pasywni niestety.
W jednym z wcześniejszych wywiadów, sprzed paru lat, powiedział pan, że nie jada deserów, natomiast marzy się panu sernik na gorzko. Czy spełnił pan to marzenie?
Tak. To po prostu sernik na gorzko, szkoda na to miejsca w wywiadzie.
Zainteresowało mnie to, bo sernik i makowiec mają mocną pozycję w polskiej kuchni.
Mak w polskiej tradycji upadł, bo niestety jego uprawa została w Polsce zakazana. A uważam, że w ramach jakiegoś ruchu rolnictwa ekologicznego powinno się ją zalegalizować. Oczywiście na własne potrzeby. Jestem wielkim zwolennikiem legalizacji upraw wszystkich roślin narkotycznych. Sam nie jestem fanem ich używania, ale myślę, że każdy ma prawo uprawiać taką roślinę, jaką chce i we własnym zakresie robić z nią, co chce. Nie mówię, rzecz jasna, o handlu. Jestem zwolennikiem zakazu sprzedaży syntetycznych narkotyków, jakichkolwiek. Ale uważam, że wszystkie rośliny powinny być wolne.