W 2018 roku w Łodzi na festiwalu Musica Privata zaprezentowałaś utwór "Entre", gdzie przykryłeś publiczność folią. To było ciekawe przeżycie, bo zmuszające publiczność do połączenia się w tą wspólnotą – nie wszyscy musieli się w tym czuć dobrze. Czasami idziesz na koncert samemu, chcesz tylko posłuchać muzyki, nie za bardzo masz ochotę na small talki. Nagle musisz wspólnie podnosić folię, żeby w niej zatonąć, być w bardzo bliskim kontakcie cielesnym z innymi ludźmi.
Chciałem, żeby ludzi połączyła specyficzna sytuacja taktylna – żeby połączył ich materiał wzmagający aktywność dotykową. Poprzez to uruchomienie dotyku tworzy się pewna cielesna więź, jedno ciało publiczności, które razem z tą folią faluje, próbuje oddychać, walczy z materią, czasem i z sobą samym. Nawet z klaustrofobią.
Entre - Trailer from Kuba Krzewiński on Vimeo.
Podczas koncertu w Berlinie ten utwór był wykonywany przy bardzo podwyższonym rygorze bezpieczeństwa – pilnowano, żeby folia nie opadła na ludzi ani na sekundę. Przez te rygory BHP uzyskanie wspólnoty na pewno było trudniejsze.
Z jakiej perspektywy słuchałeś tego utworu, byłeś wśród publiczności?
Mam zupełnie zewnętrzny odbiór i dzięki temu mogę zobaczyć, jak różnie reagują różne publiczności. Za każdym razem pomagam dokonać się performansowi i pomagam zakładać folię. Zaobserwowałem pełne spektrum emocji: począwszy od strachu związanego z klaustrofobią przez zabawę folią i zabawę telefonami komórkowymi (to ciekawa gra świateł, którą wielu chce uwiecznić na zdjęciach: na suficie wyświetlane jest jeszcze wideo zdeformowane przez folię) aż po osoby, które wychodzą spod folii i stają obok, bo decydują, że jest to dla nich zbyt wiele.
A nie masz problemu z tym, że to odwraca uwagę od muzyki? Szczerze mówiąc, nie pamiętam jej ani trochę. Po koncercie chciałem zrobić sobie jakąś notatkę, ale już wtedy nie byłem w stanie przywołać w pamięci żadnych dźwięków; byłem za bardzo pochłonięty tą sytuacją.
Ten utwór jest od początku do końca formą, którą skonstruowałem w oparciu o namysł wokół słowa-klucza "entre" – "między". Mówi o zawieszeniu, międzyprzestrzeni, o przeżywaniu świata dogłębniej będąc zapośredniczonym w jakichś środkach, sytuacjach. Do tego potrzebowałem takich dźwięków. Jeżeli ktoś będzie chciał posłuchać samej ścieżki dźwiękowej, to będzie taka możliwość na moim Soundcloudzie.
W swoich partyturach starasz się wszystko dokładnie opisać czy pozostawiasz miejsce na swobodną interpretację dla wykonawców?
Staram się zawsze wszystko możliwie dookreślić, ale też pozostawić jakieś decyzje do podjęcia przez wykonawców.
Czego słuchasz na co dzień?
Moja odpowiedź jest bardzo nudna: słucham wszystkiego. W zależności od nastroju. Od Chopina do nowej elektroniki.
Lubię pytać kompozytorów, czego słuchają, bo często mają jakieś dziwne fascynacje. Albo odrzucają bardzo stanowczo jakąś dziedzinę muzyki – szczególnie europejską muzykę klasyczną, którą byli zamęczani w trakcie swojej edukacji. Jakie jest twoje podejście do muzycznej tradycji? Czy potrafiłbyś napisać szczery utwór inspirowany Chopinem albo Moniuszką?
Tak, absolutnie. Bardzo lubię wykorzystywać i przetwarzać to, co już było napisane. Mam wrażenie, że jest już za dużo nowej muzyki i muszę się jakoś wobec tej nadprodukcji ustosunkować.
Kuba Krzewiński i Aleksandra Chciuk, Soundwalk Chopin chód, Chopin wir, fot. Karol Tymiński
W lipcu 2020 roku miałem okazję wspólnie z Olą Chciuk poprowadzić spacer dźwiękowy inspirowany Chopinem na 30. Jubileuszowym Festiwalu Soundwalku. Dotarliśmy do korespondencji Chopina z Kościuszką. Jak z niej wynika, jedynym sposobem, w jaki należało słuchać polonezów i ballad był chód oraz wir. Elementy choreografii planowanej przez kompozytora odnaleźliśmy w rycinach. Wspólnie z grupą spacerowiczów odtworzyliśmy owe chody i wiry.
Wiadomo, jak Piłsudski wyobrażał sobie marszowanie podczas obchodów 11 listopada dokładnie według zasad chopinowskiej choreografii. Słuchanie Chopina, chodząc i wirując, stanowiło dla niego najwyższy wymiar patriotyzmu i performowania polskości. Czuliśmy się jak na idealnym marszu niepodległości. Czuliśmy się dumni, czuliśmy się polsko.
Co to znaczy dla ciebie być kompozytorem?
Najbardziej inspirującym przykładem, jak można być kompozytorem lub kompozytorką w XXI wieku, jest Jennifer Walshe, która wydaje się łączyć wszystkie dziedziny swojego życia i wkładać je w swoją sztukę.
Być kompozytorem to znaczy rozwijać dyskurs muzyczny na takie sposoby, na jakie nie został jeszcze rozwinięty.