Egzamin
Kiełkuje w niej zazdrość, gdy widzi męża startującego w rajdach samochodowych. Janusz Regulski, wówczas dyrektor spółki „Siła i Światło” mającej zelektryfikować kraj, nie ustępuje kroku takim mistrzom kierownicy jak Henryk Liefeldt (właściciel fabryki silników) czy Wilhelm i Jan Ripperowie (ojciec jest właścicielem krakowskiego warsztatu samochodowego, syn – wschodzącą gwiazdą kierownicy). Halina Regulska też chce poczuć ducha sportowej rywalizacji. Nie byłaby zresztą pierwszą kobietą za kółkiem. Już w sierpniu 1888 roku – czyli jedenaście lat przed narodzinami przyszłej gwiazdy polskiego automobilizmu – Bertha Benz wraz z synami wybrała się do matki w ponad stukilometrową podróż współkonstruowanym przez siebie automobilem. Paliwo uzupełniała w przydrożnych aptekach, zablokowany przewód paliwowy przetkała szpilką do kapelusza, z łańcuchem napędowym rozprawił się kowal, a szewca poprosiła o wyściełanie hamulców skórą – tak powstały pierwsze klocki hamulcowe. Wróciła bogatsza o doświadczenie pierwszej udanej jazdy autem w historii (wcześniejsze próby mężczyzn z reguły kończyły się kilkoma rundami po placu lub parkowaniem w płocie). Regulska również pragnie zapisać się na kartach automobilizmu.
Automobilistka Halina Regulska za kierownicą. Na progu samochodu siedzi pies, 1938, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe NAC
Rodzina jest przekonana, że zwariowała. Zwłaszcza mąż, który uważa ją za zbyt filigranową osóbkę do takich wyczynów, a po jeździe próbnej wykrzykuje, że nie nadaje się do prowadzenia samochodu. Ćwiczy więc w tajemnicy przed ukochanym. Po kilku lekcjach z przedstawicielem firmy Tatra (który sprzedał Regulskim wóz) przystępuje do egzaminu. Z egzaminatorem u boku oraz nauczycielem na tylnym siedzeniu – i mężem, który w ostatniej chwili wsiada do auta – dojeżdża do placu przed Belwederem i z impetem wjeżdża na szyny. „Pech chciał, że tramwaj właśnie wyskoczył z Alej [Ujazdowskich – przyp. red.]” – napisze później w książce Samochodem przez dwudziestolecie. Panowie rzucają się na kobietę za kierownicą i w ostatniej chwili wyhamowują. Podczas gdy oni otrząsają się z wrażenia, ona poprawia zgnieciony kapelusz.
Czy to koniec marzeń o karierze kierowczyni? Nic z tych rzeczy. Odradzającemu się po odzyskaniu niepodległości Automobilklubowi Polskiemu zależy, by jak najwięcej osób posiadało prawo jazdy, więc komisja egzaminacyjna przymyka oko na incydent tramwajowy. Orzeka, iż Regulska wykazuje umiejętność uruchomienia silnika i manewrowania biegami, a sztukę prowadzenia samochodu opanuje w praktyce. Teoretycznie ma na to siedem lat, gdyż według szwajcarskich psychologów właśnie po takim stażu oraz 100 tysiącach przejechanych kilometrów zostaje się prawdziwym kierowcą. Każdy rok ma zresztą odpowiednią nazwę.
Okres niedowierzania