Krystian Zimerman wygrał konkurs w 1975 r. jako najmłodszy pianista, jakiemu kiedykolwiek przyznano pierwszą nagrodę wraz ze wszystkimi dodatkowymi wyróżnieniami (za najlepsze wykonanie poloneza i mazurków). Po tym triumfie podobnie jak Martha Argerich osiągnął szczyty prestiżu, uznania i podziwu.
Wyjątkowa aura, jaką tworzy wokół siebie, jak również niespotykana zdolność kreowania własnego wspaniałego muzycznego świata, w którym każdy wygrywany dźwięk jest szalenie istotny – oto fundament jego fenomenu – napisał Jacek Marczyński w „Rzeczpospolitej”.
Po takim rozpoczęciu kariery spełnienie rozbudzonych oczekiwań musi być nie lada wyzwaniem, jednak Krystianowi Zimermanowi nie tylko w cudowny sposób się to udało, ale zdołał nawet je przekroczyć. Jest nie tylko wybitnej klasy artystą, ale także barwną, nieco staromodną osobistością w świecie muzyki. Swoje albumy wydaje w ściśle limitowanych nakładach, gra zaledwie kilka koncertów rocznie, robiąc co w jego mocy, by nieautoryzowane nagrania nie wyciekały do internetu, a także pilnie strzeże swojego życia prywatnego. Mnóstwo czasu poświęca studiom nad akustyką i zawsze podróżuje z własnym fortepianem.
Zimerman rzadko wypowiada się publicznie czy udziela wywiadów, ale gdy się na to decyduje, wyraża swoje poglądy w sposób bardzo zdecydowany. Wywołało to kontrowersje, kiedy na przykład publicznie oświadczył, że nigdy więcej nie wystąpi w Stanach Zjednoczonych na znak protestu przeciw polityce zagranicznej tego kraju. Zdarzyło mu się także przerwać występ, gdy jeden wyjątkowo uparty słuchacz próbował go nagrywać, pomimo próśb artysty, by przestał.
Tym jednak, z czego Krystian Zimerman najbardziej słynie, jest jego nieustanne dążenie do perfekcji, a także świeżość spojrzenia na pozornie dobrze znane kompozycje. W 1999 roku powołał do życia Polską Orkiestrę Festiwalową, złożoną z młodych muzyków, z którymi długo pracował nad zaprezentowaniem Koncertów fortepianowych Chopina w zupełnie nowy sposób. Zamiast tradycyjnie skupić się na partiach fortepianu, Zimerman (który nie tylko grał, ale również dyrygował) postanowił wyeksponować orkiestrę. Posunął się wręcz do naniesienia poprawek w orkiestracji, a nawet dodał osiem taktów do finału Allegro maestoso Koncertu fortepianowego e-moll, op. 11. Mimo tych kontrowersyjnych posunięć (a może dzięki nim?) jego trasa z Polską Orkiestrą Festiwalową okazała się nieprawdopodobnym sukcesem, dając jednocześnie asumpt do wzmożonej dyskusji nad granicami interpretacji muzyki klasycznej.
Rafał Blechacz