Gra o wiedzę, czyli pochwała zawahania
W swoim projekcie artystka Weronika Zalewska i kuratorka Ada Piekarska przyglądają się duchom przeszłości ujawniającym się w teraźniejszości, a także różnorakim obiegom wiedzy jako śladom ich nawiedzeń. Archiwum wahań reprezentuje Polskę na Malta Biennale 2026.
Jaką wartość ma zawahanie w czasach, które premiują umiejętność udzielania szybkich, jednoznacznych i wyrazistych odpowiedzi? Czy wątpliwości albo nawet odmowa rozstrzygającego sądu mogą wyznaczać obszary oporu wobec kultury przymusu uczestnictwa, nadążania i szybkiego ocenienia? Takie pytania stawiają sobie Weronika Zalewska i Ada Piekarska – artystka i kuratorka wystawiające w Pawilonie Polskim na drugiej edycji Malta Biennale Archiwum wahań (Archive of Hesitations), projekt reprezentujący Polskę jako jeden z kilkunastu narodowych i tematycznych pawilonów.
Początek namysłowi nad pracą dało wspomnienie. Obraz z dzieciństwa, w którym artystka z babcią oglądała teleturnieje – format szczególnie popularny na przełomie lat 90. i dwutysięcznych, zapożyczony często z zachodnich licencji, a więc symbolizujący też postęp i cywilizacyjny awans dopiero co oswobodzonego kraju. Czy jednak aby na pewno droga, którą w latach 90. pokonało polskie społeczeństwo, była jednokierunkową trasą do sukcesu? Czy pamięć o transformacji bierze pod uwagę społeczne koszty przemiany i historie ludzi, którzy nie mieli dostatecznego kapitału, by cieszyć się upragnioną wolnością? Czy ukute wówczas mity powszechnego sukcesu zostały kiedyś poważnie podane w wątpliwość? Przyglądając się własnemu wspomnieniu, Zalewska podejmuje też i te zagadnienia. Zauważa przy tym, jak niejednoznaczna jest sama formuła telewizyjnego quizu – wyzwalająca spore emocje, związana z niepewnością pytań i nerwowym oczekiwaniem na odpowiedź, radością z poprawnego strzału lub rozczarowaniem porażką – a więc formuła jakoś dyscyplinująca. Wymaga przecież nie tyle zrozumienia, co suchej wiedzy, a nad wnikliwy wgląd przedkłada szybką, precyzyjną, ale i w tej precyzji upraszczającą odpowiedź. Między opcjami poprawne–niepoprawne nie ma przestrzeni na półtony – prawidłowa odpowiedź powinna być w końcu dla wszystkich jasna i oczywista.
Teleturniej jako fabryka wiedzy
Właśnie te jasności i oczywistości Zalewska stara się wycieniować. Wskazuje na złożoną skalę szarości, która dużo bardziej niż kontrast czerni i bieli charakteryzuje to, co uznajemy za wartościową wiedzę. Przy czym, jak zaznaczają artystka i kuratorka, żadna wiedza nie jest po prostu obiektywną faktycznością czekającą na odkrycie i poznanie. Przeciwnie, jest stale wytwarzana, produkowana na przecięciu władzy i ideologii – legitymizowana przez instytucje, podtrzymywana przez autorytety, determinowana przez grupy i klasy społeczne. Dlatego w filmie wyświetlanym w pierwszej sali Pawilonu Polskiego uczestnicy telewizyjnego quizu – choć reprezentują różne ścieżki życia, wywodzą się z różnych klas i inaczej oceniają zapewne efekty przyjęcia kapitalizmu w Polsce – wszyscy są właściwie równie bezradni wobec pytań prowadzącego, które w swoim sformatowaniu nie pozwalają na ekspresję prawdziwej myśli.
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy
Podkreśla to też napięcie między używaną w turnieju angielszczyzną – językiem hegemonicznej globalizacji i postępu – a polskim, na który czasem, jakby przypadkiem i trochę wstydliwie, przechodzą bohaterowie. Nie są to jednak nigdy momenty przypadkowe – dotyczą na przykład wspomnień uczestniczki, która powraca w myślach do swojej matki – zawsze wiążą się z ujawnieniem, chwilową destabilizacją sformatowanego porządku. Ale jak podczas oprowadzania na Biennale podkreślała Zalewska, nie chodziło jej o to, by prosto skontrastować kosmopolityzm angielskiego z egzotyzującą lokalnością polskiego, a raczej o to, by wskazać, że w dobie globalnej monolitycznej kultury wciąż możliwe są przestrzenie naginania jej porządku, wykrajania miejsca na ekspresję bardziej bezpośrednią, bliższą ciała i spontaniczną.
Poza logiką quizu – doświadczenie zamiast odpowiedzi
Jeśli teleturniej chwyta moment wytwarzania danej narracji i spychania poza nawias wszystkiego, co się w niej nie mieści, to drugi film, zmontowany z archiwalnych materiałów z Wytwórni Filmów Oświatowych, przedstawia zupełnie odmienny sposób dystrybucji wiedzy i doświadczenia. Jest potokiem obrazów: proste gesty, momenty wspólnej pracy i życia, spożywanie posiłku, ujęcia przyrody, ziemi, wzbogacone abstrakcyjnymi, glitchowymi animacjami Mili Nowackiej oraz hałaśliwą, szumiącą muzyką Szymona Gąsiorka.
Poetycka narracja luźno skojarzonych ze sobą scen nie jest jednak tylko estetyczną przeciwwagą dla sztywnego, ustrukturyzowanego teleturnieju, lecz przede wszystkim wyeksponowaniem wartości doświadczania i zrozumienia (a niekoniecznie wiedzenia), jako obszarów równie istotnego, a kto wie, nieraz nawet istotniejszego rodzaju wiedzy. Choć w drugim filmie nie ma nic do natychmiastowego rozpoznania ani logicznego rozumienia, trudno zaprzeczyć, że w jego fakturowej miękkości, ciepłej ziarnistości, w manipulacjach montażowych przywodzących na myśl struktury działania umysłu, jest coś dużo bardziej bezpośredniego i cielesnego. Nie potrzeba żadnej fabuły ani narracyjnego sensu, żeby od razu uchwycić afekty, które wyrażają się w prostych czynnościach czy pojedynczych gestach. O ile wcześniej mieliśmy do czynienia z wiedzą, z której czerpie i którą kształtuje władza, o tyle tutaj natrafiamy na moc intuicyjnego, bezpośredniego poznania.
Zalewska i Piekarska nie wpadają jednak w pułapkę przeciwstawienia – nie roztrząsają na wystawie, który rodzaj wiedzy można by uznać za bliższy prawdzie. Są świadome, że to obiegi splecione ze sobą, komplementarne, a nie wykluczające. W końcu to wiedza intuicyjna, cielesna daje materiał, z którego formuje się wiedzę oficjalną, instytucjonalną. A bez tej drugiej – bez jej ram, kategorii czy norm – nie mielibyśmy dostępu do pierwszej, z zasady wymykającej się racjonalności i językowemu opisowi.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Weronika Zalewska, „Archive of Hesitations” („Archiwum wahań”), wideoinstalacja, kuratorka: Ada Piekarska, Pawilon Polski na Malta Biennale 2026, fot. Jakub Celej / IAM
Obrazek
Archive-of-Hesitations_Exhibition-views_photo-Kuba-Celej-IAM_10.jpg
Autorki Archiwum wahań patrzą na te pozornie zupełnie odrębne obiegi i zasoby jako na niesłychanie złożony system naczyń połączonych, w którym wytyczenie precyzyjnej granicy między jednym a drugim porządkiem nie jest wcale aż tak oczywiste, a wręcz nie wydaje się w ogóle potrzebne. Wybrzmiewa to też (dosłownie!) w dwóch kamiennych salach maltańskiego Fortu St. Elmo goszczącego Biennale. Będąc w jednym pomieszczeniu, nie sposób odciąć się od tego, co dzieje się w drugim – pogłos teleturnieju przenika się z noise’owym podkładem wideo z archiwaliami. Co więcej, oba filmy interferują też wizualnie – charakterystyczna nasycona czerwień pierwszego z nich odbija się na lateksowych poduszkach i płachtach, dominując całą przestrzeń wystawienniczą. Praca przekształca się w ten sposób w oddziałujące na wiele zmysłów środowisko – co można odczytać także jako odzwierciedlenie wszechobecności i, do pewnego stopnia, przezroczystości obiegów wiedzy, ideologii i przekonań.
Glitch i duchy transformacji
Przy wizualności warto zatrzymać się trochę dłużej, bo trudno nie zauważyć, jak ważną rolę odgrywają animacje Nowackiej. Zwłaszcza w filmie teleturniejowym widać, że jej interwencje mają służyć nie tylko estetycznemu celowi, lecz są pełnoprawną treścią wideo. Na ekranie widać charakterystyczne smugi – zupełnie jakby gracze teleturnieju byli duchami zostawiającymi za sobą ektoplazmatyczną poświatę. Ich twarze czasem ulegają rozmyciu, a za gestami podążają powidoki.
Glitchowe zabiegi odwzorowują przede wszystkim działanie starych, analogowych telewizorów, na ekranach których często ujawniały się niedoskonałości sygnału czy przeszkody w transmisji. W istocie jednak mówią dużo więcej – wskazują na duchową, może powiedzieć należałoby wręcz za Olgą Drendą: duchologiczną, obecność przeszłości w teraźniejszości, ciągłe nawiedzanie „teraz” przez „wtedy”. Wymowa ta jest istotna zwłaszcza w kontekście tego, że mowa przecież o latach 90. – dekadzie, która do dziś funduje polskie aspiracje, dążenia, pragnienia, ale i lęki czy obawy. W tym sensie nawet jeśli zdołamy przyznać – tym razem za Marcinem Królem rewidującym w słynnym wywiadzie zdobycze transformacji – że „byliśmy głupi”, to, jak uwagę zwraca Zalewska, nigdy nie osiągniemy dojrzałości, do której tak rozpaczliwie chcieliśmy dorosnąć w latach transformacji. Nasza wizja postępu i awansu podszyta jest bowiem upiorną obecnością kompleksu wiecznego zapóźnienia i niewystarczalności.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Weronika Zalewska, „Archive of Hesitations” („Archiwum wahań”), wideoinstalacja, kuratorka: Ada Piekarska, Pawilon Polski na Malta Biennale 2026, fot. Jakub Celej / IAM
Obrazek
Archive-of-Hesitations_Exhibition-views_photo-Kuba-Celej-IAM_26.jpg
Dla duchów podział na przeszłość i przyszłość nie ma jednak znaczenia – teraźniejszość jest nawiedzana przez dawne upiory, a przeszłość zawsze skrywa w sobie „dzisiejszość”, z perspektywy której jest ona oglądana. Dlatego też Zalewskiej i Piekarskiej nie interesuje historyczna rozprawa na temat czasów przełomu ani dojście do rozstrzygających wniosków na temat jego zalet i wad, zdobyczy i kosztów. Zajmuje je bardziej rekonstrukcja tego, jak tamta dekada przemian funkcjonuje dzisiaj jako zmumifikowany wizerunek. Znaczące, że uczestnicy teleturnieju to wyjaskrawione stereotypy reprezentantów poszczególnych grup społecznych – młodego i rzutkiego przedsiębiorcy, robotnika czy pracownicy umysłowej. Ich odpowiedzi na podchwytliwe pytania prowadzącego zdradzają nie tyle rzeczywiste społeczne nastroje czasów transformacji, ile nasze współczesne wyobrażenia na jej temat. Tytułowe zawahanie dotyczy odpowiedzi, jakiej należałoby udzielić, ale także subtelnego, centralnego dla pracy interwału między materiałem archiwalnym a jego współczesną, zawsze anachroniczną interpretacją.
Skoncentrowaną na teraźniejszości wymowę Archiwum wahań podkreśla to, że przed oboma filmami ustawiono wyłożone lateksowymi poduszkami ławki, jakby wyjęte z lotniskowej czy dworcowej poczekalni. Jak komentowała Piekarska, siedziska te mają wytworzyć wrażenie „wiecznej teraźniejszości”, oczekiwania na rozstrzygnięcie, które jednak nigdy nie nadchodzi. Tak jak w teleturnieju Zalewskiej nie może być jednoznacznego zwycięzcy, tak zawsze nieosiągalny będzie konsensus na temat przebiegu i oceny transformacji ustrojowej.
Co mamy w zamian? Przypomnienie wartości zawahania i wątpliwości, świadomość, że nie mamy już do przeszłości dostępu innego niż przez dzisiejsze jej reprezentacje. Być może zamiast pisać prozę o przeszłości, należy zdać się na poezję – tak jak robi artystka, która na lateksowych zasłonach wystawionych pod ścianami sal naniosła impresyjne wiersze odnoszące się luźno do tematów pamięci, relacji z babką czy kwestii arbitralności tego, co uznajemy za wiedzę. Liryczne interwencje wydają się bowiem duchową materię przeszłości oddawać dużo lepiej niż wymagające sformatowanych odpowiedzi pytania gospodarza teleturnieju.
Archiwum wahań (Archive of Hesitations)
Polski Pawilon na Malta Biennale 2026
11.03–29.05.2026
Kuratorka: Ada Piekarska. Artystka: Weronika Zalewska. Animacje: Mila Nowacka. Muzyka i dźwięk: Szymon Gąsiorek. Organizatorzy: Instytut Adama Mickiewicza, Galeria Bielska BWA. Partnerzy: Ambasada Polski w Valletcie, Miasto Bielsko-Biała – Polska Stolica Kultury 2026, TVP Kultura, Wytwórnia Filmów Oświatowych. Dofinansowane ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Miasta Bielska-Białej – Polskiej Stolicy Kultury 2026.