Czy dostrzegasz jakichś interesujących twórców bułgarskich młodszego pokolenia?
Jak najbardziej. Zacznę od kompozytorów trochę starszych, którzy byli naszymi pedagogami, bardzo ciekawych twórców: Georgi Arnaoudow (ur. 1957), Stefan Dragostinow (ur. 1948). Dobrinka Tabakowa (ur. 1980) mieszka w Wielkiej Brytanii, jej utwory są często wykonywane przez brytyjskie orkiestry; pisała nawet na zamówienie rodziny królewskiej. W zeszłym roku nauczyłem się kilku jej utworów na konkurs, który wymagał współczesnego repertuaru – postanowiłem sięgnąć po coś bułgarskiego. Używane przez nią środki są bardzo klasyczne, to muzyka modalna, ale potrafi być bardzo oryginalna. Tabakowa sięga też po inspiracje folklorystyczne. Innym ciekawym twórcą jest Lubomir Denew Jr. (ur. 1988), tworzy dużo muzyki filmowej i teatralnej.
Jakiej muzyki słuchasz? Zdarza ci się opuścić świat muzyki klasycznej?
Bardzo lubię muzykę dawną. W Bułgarii jeszcze nie powstały kierunki poświęcone wykonawstwu historycznemu, dlatego po przyjeździe do Bydgoszczy chętnie zacząłem zajmować się klawesynem i basso continuo. Bałem się, że fortepian stanie się dla mnie wtedy mniej ciekawy, ale było odwrotnie. Teraz widzę jeszcze większe możliwości tego instrumentu, a muzyka dawna pozostaje dla mnie wielką inspiracją.
Słucham jazzu, chętnie sięgam po muzykę z "Nowego Świata", np. brazylijską bossa novę. Interesują mnie wszystkie fuzje muzyki ludowej z innymi gatunkami muzycznymi, bardzo lubię zespoły afrykańskie, które potrafią połączyć swoją tradycję z jazzem, popem. Cała muzyka ludowa jest wspaniałym obszarem do poszukiwań, interesuje mnie np. twórczość irlandzka. Ostatnio odkrywam fado i świat portugalskiego saudade (polskim odpowiednikiem byłoby słowo "żal"). Lubię popularną muzykę z lat 80. XX w., ale nowsza muzyka zazwyczaj do mnie nie dociera. Rzadko się zdarza, żeby piosenki powstałe po 2010 roku mi się podobały…
Konkurs Muzyki Polskiej stawia ambitne zadanie poznania muzyki polskiej w całym jej bogactwie. Uczestnicy muszą nie tylko wykonać program, wcześniej muszą go stworzyć. Czym jest dla ciebie muzyka polska? Czy potrafiłbyś ją jakoś podsumować?
To proces, ciągle poznaję polską muzykę. Myślę, że nie jestem jeszcze w stanie jej uczciwie opisać. Ciągle czytam i słucham, próbuję dowiedzieć się nowych rzeczy. Jednym z powtarzających się tematów jest muzyka Chopina. Muszę przyznać, że takie pojęcia jak "dźwięk chopinowski", "rubato chopinowskie", "pedalizacja chopinowska" są mi wciąż obce. Chociaż sama muzyka Chopina nie jest mi obca –mam wrażenie, że dla nikogo nie może być ona obca. Osoby z całego świata potrafią ją wykonywać, w końcu przekazuje ludzkie wartości. Przez pewien czas wydawało mi się, że nigdy nie będę w stanie zagrać dobrze Chopina, ale bardzo pomogli mi w tym pedagodzy. Wcześniej dokładniej badałem twórczość Ignacego Jana Paderewskiego, przygotowując się do konkursu, którego jest patronem.
Praca nad repertuarem do rzeszowskiego konkursu była bardzo ciekawa, przesłuchiwałem bardzo dużą ilość utworów. Po wybraniu konkursowego repertuaru nadal sięgałem do innych rzeczy, żeby poczuć pewne smaki muzyki polskiej. Tygodnie poprzedzające występy konkursowe zazwyczaj są bardzo intensywne i rozwijające. Każdy stara się częściej występować, ćwiczyć.
W pierwszym etapie chciałem stworzyć program będący sensowną konstrukcją, unikałem wyboru przypadkowych kompozycji. W wybranych przez siebie utworach chciałem uchwycić ich taneczność. W trakcie pracy program stawał się coraz bardziej nokturnalno-liryczny, szczególnie w przypadku utworu Leopolda Godowskiego.
W programie pierwszego etapu osiągnąłeś bardzo chopinowskie brzmienie.
W miesiącach poprzedzających nie zawsze skupiałem się na repertuarze konkursowym, spędzałem dużo czasu wykonując mazurki i nokturny Chopina. Brakowało mi ich w moim repertuarze. Już od czterech lat mieszkam w Polsce, a jeszcze nigdy nie grałem pełnego opusu mazurków Chopina.
W drugim etapie sięgnąłeś po twórczość kompozytora, który był ci już bliski – Ignacego Jana Paderewskiego.
Tak, znałem już wcześniej wariację i fugę Paderewskiego. Do tego dołożyłem kompozycję, którą już grałem, ale nie w całości – suitę preludiów Kazimierza Serockiego. To było duże wyzwanie, bo podczas konkursu wszystko trzeba wykonywać z pamięci.
Decyzję o wyborze utworu do trzeciego etapu, w którym wykonywany jest koncert fortepianowy, podjąłem bardzo szybko. Przesłuchałem wszystkie wymienione w regulaminie utwory, był wśród nich "II Koncert fortepianowy" na fortepian, smyczki i kotły Miłosza Magina. Natychmiast wiedziałem, że chciałbym go zagrać, nie musiałem nawet słuchać go w całości – zachwycił mnie już orkiestrowy wstęp.
Aleksander Tansman i Miłosz Magin to twórcy, którzy w swoim czasie dużo osiągnęli, ale dzisiaj są niemal zapomniani – trudno nazwać ich znanymi kompozytorami. Oczywiście dzisiaj się to zmienia, szczególnie w przypadku Tansmana, któremu poświęcono wiele publikacji i płyt. O Maginie wiemy mniej, chociaż ostatnio stał się bohaterem płyty Lucasa Debrague’a i Gidona Kremera.
Tansman był dla mnie wielkim odkryciem. Słyszałem o nim, ale dopiero teraz poznaję jego muzykę. Ostatnio bardzo się ucieszyłem czytając biografię Ravela, w której opisana była ich znajomość – wspólne wyjścia na koncerty, pobyt w Ameryce.
W muzyce Magina zakochałem się "od pierwszego wejrzenia". Znajomi, z którymi rozmawiałem, kojarzyli Magina przede wszystkim z muzyką dla dzieci. Niedługo "Koncert fortepianowy" zostanie wydany przez PWM, co bardzo ułatwi sprawę wykonawcom. W wyciągu fortepianowym, którym dysponowałem, znajdowały się pewne różnice w stosunku do pełnej partytury, która poznałem dopiero w dniu próby. Czyli w dniu finałowego występu, bo mieliśmy tylko jedną próbę – nie zdążyliśmy wykonać nawet koncertu w całości . Mimo to, było to bardzo przyjemne doświadczenie. Nie mogę wypowiadać się za muzyków orkiestry, ale mam wrażenie, że również cieszyli się z tej muzyki. Koncert Magina jest dość wymagający, szczególnie dla smyczków – ma nietypowe akcenty, synkopy, nieoczywiste fugato w pierwszej części. Współpraca z maestro Pawłem Przytockim była fantastyczna, czułem się komfortowo i stabilnie.