Co właściwie mamy na myśli, kiedy mówimy o sztuce ludowej? To określenie wydaje się intuicyjnie zrozumiałe i nie wymagające dookreśleń, a przynajmniej tak jest zwykle traktowane. Kuratorka wystawy "Dwie dusze twórcy ludowego" Ewa Klekot, we współpracy z Amudeną Rutkowską, robi jednak krok wstecz i rozmontowuje tę kategorię.
Sięgnijmy do oficjalnych definicji. "Słownik terminologiczny sztuk pięknych" opisuje sztukę ludową jako "twórczość warstw społecznych żyjących poza głównym nurtem rozwoju cywilizacji, nauki i sztuki, wykonywaną na własny użytek, z własnych potrzeb estetycznych, ściśle związaną z całym życiem człowieka". Pierwsza część definicji z dzisiejszej perspektywy brzmi dość kłopotliwie, a ustanowienie relacji między centrum a peryferiami bywa bardzo problematyczne. Czy jeśli Eleonora Plutyńska odkrywała "zapomniane" techniki wytwarzania tkanin dwuosnowowych, to faktycznie można mówić o odkryciu? Faktycznie zostały one zapomniane z perspektywy warszawskiej, ale w rejonach, gdzie je tkano, wiedza na temat owych technik była nieustannie podtrzymywana. Równie problematyczna – czy wprost fałszywa – jest druga część definicji, na co wskazuje już tytuł wystawy w Państwowym Muzeum Etnograficznym.
Tytułowe "dwie dusze" pochodzą z tekstu Aleksandra Jackowskiego, jednego z czołowych polskich etnografów i krytyków sztuki zajmujących się twórczością ludową w XX wieku. Jak ujmował to Jackowski: "Wielu współczesnych twórców ludowych wyznaje równolegle dwie estetyki. Jedną – na użytek własny, drugą – gdy z jakiegoś powodu ma wrócić do form tradycyjnych". Obszernie to pęknięcie między estetyką własną a tą reprodukowaną w odpowiedzi na zewnętrzne zapotrzebowanie Ewa Klekot omawiała już w książce "Problemy ze sztuką ludową" z 2021 roku. Obecna wystawa to rodzaj wizualnego apendyksu do tamtego, fundamentalnego dla współczesnego myślenia o "ludowości" opracowania.