Kora Jackowska, fot. Robert Laska / ForumKora Jackowska, fot. Robert Laska / Forum

Piosenkarka i autorka tekstów, wokalistka zespołu Maanam. Olga Aleksandra Ostrowska urodziła się 8 czerwca 1951 roku w Krakowie jako najmłodsza z pięciorga rodzeństwa.

Jej rodzina należała do zubożałej urzędniczej inteligencji. Ojciec Marcin (ur. w 1897 r.), w międzywojniu komendant policji w Buczaczu, nie brał żadnej odpowiedzialności za dom, a pochodząca ze Stanisławowa matka Kory Emilia (ur. w 1908 r.) – jego druga, poznana po wojnie żona – chorowała na gruźlicę. Dlatego Olga w latach 1955-60 mieszkała w domu dziecka prowadzonym w Jordanowie przez siostry prezentki, które według jej relacji znęcały się nad dziećmi. Wkrótce po tym, jak wróciła do domu, na zawał zmarł ojciec – to dziewięcioletnia Olga znalazła jego ciało. Matka nie dawała rady opiekować się wszystkimi dziećmi, Olga musiała przenieść się do rodziny w Jabłonowie Pomorskim.

- Przypominam sobie jedynie, że musiałam bardzo wcześnie rano wstawać i pracować – kontrolowałam prowadzoną przez nią [żonę wuja – jś] stację meteorologiczną i pilnowałam jej męża. Miała bowiem obsesję, że wujek ją zdradza. Żyłam w takiej paranoi i stresie, że nie pamiętam nawet, czy chodziłam wtedy do szkoły – relacjonowała w autobiograficznej książce "Kora, Kora. A planety szaleją".

Chodziła. W piątej klasie podstawówki przeniosła się z powrotem do Krakowa. Przeprowadzka do Warszawy nastąpiła w 1975 r.

Na przełomie lat 60. i 70. nazywano ją królową krakowskich hipisów. Była wyrazistą osobowością w tym zmaskulinizowanym w Polsce środowisku, jeszcze jako nastolatka uczestniczyła w pierwszym w historii zlocie hipisów w Mielnie (1967 r.). W latach 70. bez żadnego dyplomu pracowała w Klinice Psychiatrii Dziecięcej w Krakowie.

Kora Jackowska, fot. Jacek PorembaW Krakowie Kora poznała muzyka łódzkiej grupy Vox Gentis, a z czasem także krakowskiej Anawy Marka Jackowskiego. W 1971 r. została jego żoną. Rozwiedli się w roku 1984, Jackowski zmarł w 2013 r.

W grudniu 2013 r. Kora wzięła ślub z Kamilem Sipowiczem i przyjęła jego nazwisko. Świadkiem na ślubie był Mateusz Jackowski, syn jej i Marka Jackowskiego. Kora i Sipowicz znali się od lat 70., zamieszkali razem w roku 1989, a drugi syn z małżeństwa Kory z Jackowskim – Szymon – był biologicznym synem Sipowicza. W 2011 r. Kora została babcią.

Jest aktywna społecznie, opowiadała się publicznie m.in. za legalizacją marihuany, podpisywała listy w sprawie „przywrócenia kobietom prawa do samostanowienia o swoim życiu” (poluzowania restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej z 1993 r.). Nagrała także piosenkę "Zabawa w chowanego", w której opowiada, jak w dzieciństwie była molestowana przez księdza.

O początkach muzycznej kariery – koncercie przyszłego Maanamu w klubie Aspirynka w Poznaniu w 1976 r. – opowiadała "Gazecie Wyborczej":

- To był taki koncert, że Milo [Kurtis – jś] trochę przysnął (jedyny w historii śpiący w czasie koncertu muzyk, za to się go kocha!), ja siedziałam podparta o ścianę, w którą najchętniej bym się cała wcisnęła, a Marek grał na nastrojonej "hindusko" gitarze. Krótki epizod, po którym pojawił się John Porter. Zanim jeszcze zaczęliśmy razem grać, spotykaliśmy się u nas na jedzeniu. Gotowałam eintopfy, które wszystkim smakowały. Ryże z warzywami i pieczarkami. Do tego piwo i gadało się godzinami. A John, Walijczyk z gitarą, przychodził, coś zaśpiewał, zagrał z Markiem i od słowa do słowa narodził się Maanam Elektryczny Prysznic. To już było co innego, bo nagle zespół pocztą pantoflową nabrał niesamowitego rozgłosu. W 1979 r. już bez Johna nagraliśmy kilka piosenek. Zakochała się w nas Teresa Kowińska z Programu 3. Miała swoją listę Top 10. Wszedł na nią nasz numer "Hamlet". Na miejscu pierwszym był Niemen, a na drugim my. Zupełnie znikąd. Wtedy do nas dotarło, że dzieje się coś niesamowitego.

Maanam zrobił furorę na festiwalu piosenki w Opolu w roku 1980. U szczytu popularności grał po dwa koncerty dziennie. Fani zespołu natychmiast przejmowali elementy stroju i stylizacji muzyków, fryzury, makijaż. "Boskie Buenos", "O! Nie rób tyle hałasu" i "Lucciola"stały się dla wielu soundtrackiem polskich lat 80. Piosenka "Sie ściemnia" była pierwszym regularnie nadawanym przez MTV polskim wideoklipem.

W następnej dekadzie przebojami stały się o wiele mniej drapieżne "Wyjątkowo zimny maj", "Po to jesteś na świecie" i inne. Maanam zawiesił działalność w 2008 r., po wypadku Marka Jackowskiego.

W 1992 r. Mariusz Szczygieł w "Gazecie Wyborczej" pisał o latach największej popularności zespołu:

- Jesienią 1983 r. na Torwarze 200 tys. osób podało sobie dłonie i odmówiło litanię "Maanam": "Ma nam być bezpiecznie, ma nam być noc spokojna, ma nam śpiewać Kora..."

I dalej:

- W 1984 r. Kora została patronką Zespołu Szkół Zawodowych w Warszawie przy ulicy Sandomierskiej. Złośliwi pisali do Ministerstwa Oświaty, że patronką szkoły nie może być rozwódka z dwojgiem dzieci.

Popiersie artystki stanęło na drugim piętrze.

Kierownik zespołu szkół o profilu "instalatorstwo wodne" Wiesław Ciasnowski wskazał młodzieży, gdzie tkwi droga do szczęścia. – Tkwi w posłaniu Kory – powiedział, w wersecie jednej z piosenek: "Trochę drobiazgów i szlachetność serca, to człowieka wywyższa...". Słowa te wypisano nawet na pierwszej stronie kroniki szkolnej organizacji ZSMP, największej w województwie.

Tytuł piosenki, z której cytowano posłanie: "Jest już późno, piszę bzdury".

Poza Maanamem muzycznie Kora wypowiadała się rzadko. W 1988 r. ukazała się płyta "Bela Pupa" z tekstami nieżyjącego już wtedy krakowskiego poety Piotra Marka. Kora nagrała ją razem z zespołem Püdelsi w czasie, gdy działalność Maanamu była zawieszona. W tym samym okresie nagrała materiał na płytę, która wyszła dopiero w 1993 r. – album "Ja pana w podróż zabiorę" zawierał piosenki Jerzego Wasowskiego i Jeremiego Przybory. Dziesięć lat później ukazał się album "Kora Ola Ola!" łączący przedwojenne piosenki z twórczością Czesława Niemena i nawet Maanamu. To najciekawsze jej dokonania bez zespołu. Pierwsza solowa płyta Kory z całkowicie premierowym materiałem to dopiero "Ping pong" z 2011 r.

W 1989 r. wydała tomik poezji "Krakowski Spleen", a w 1992 r. autobiograficzną książkę "Podwójna linia życia" napisaną razem z Sipowiczem ("Kora, Kora. A planety szaleją" z 2011 r. to jej uzupełnione wydanie). Również wspólnie publikowali wiersze i teksty piosenek w magazynie „Tylko Rock”, założyli także firmę płytową Kamiling Co., która w latach 90. wydawała płyty Maanamu.

Oprócz filmów z początku lat 80. pokazujących Maanam – jak fabuła "Wielka majówka" Krzysztofa Rogulskiego (1981) i dokumentalna impresja "Koncert" Michała Tarkowskiego (1982) – Kora grała samą siebie w "Przystani" Jana Hryniaka (1997). Z kolei półgodzinne "Pięć bajek o miłości" Mariusza Grzegorzka (1996) prezentuje pięć piosenek Kory połączonych filmowym wywiadem z artystką. "Spełniona miłość nie istnieje", mówi wokalistka, w całym filmie z prędkością karabinu maszynowego. Ciszej opowiada:

- Jestem bardzo, bardzo trudną osobą, niesłychanie trudną. To jest cud, że ktoś w ogóle może ze mną być, że uważa, że tak jest fajnie. Ja z sobą nie mogę wytrzymać, a co dopiero jakaś druga osoba - opuszcza głowę i kończy: - Taka jest prawda... Niestety.

Cała ona, emocjonalna, twarda, ale też poetycka i niezwykle szczera.

Od mniej intymnej strony Kora pokazuje się w filmie "Beats of Freedom – zew wolności" (2010) autorstwa Leszka Gnoińskiego i Wojciecha Słoty. To obraz rocka epoki PRL-u, a Kora wypowiada się jako jedna z prominentnych postaci muzycznego buntu lat 70. i 80.

W animowanym filmie "Iniemamocni" udzieliła głosu postaci projektantki mody – Edny.

Od 2011 r. jest jurorką w telewizyjnym programie "Must Be the Music. Tylko muzyka", gdzie ocenia występy uczestników marzących o karierze muzycznej.

 

Autor: Jacek Świąder, styczeń 2014

Kora Jackowska, fot. Jacek Poremba