To grupa rzeźbiarska, w której partyzanci zostali upozowani w sposób, w jaki Jan Matejko kreował swoje postacie w "Bitwie pod Grunwaldem". Jest tu dynamika i ruch, euforia i dramat, z tym że zatrzymane w brązie i granicie. Na szczycie schodów dzielących plac grupa kilkunastu postaci owładniętych powstańczym zapałem wyłania się z na poły abstrakcyjnej, na poły realistycznej kompozycji. To powstańcy walczący z hitlerowskim okupantem w sierpniu 1944 roku. U dołu schodów kilku z nich wchodzi do kanału - to upamiętnienie ewakuacji Starego Miasta. W tle pomnika znajduje się gmach Sądu Najwyższego Rzeczypospolitej Polskiej, zbudowany kilka lat temu według projektu Marka Budzyńskiego. Po drugiej stronie ulicy stoi barokowy Pałac Krasińskich, który spłonął w czasie powstania warszawskiego. Odbudowano go po wojnie. Dzisiaj całe Stare Miasto można uznać za makietę w skali 1:1, architektoniczne simulacrum dla turystów, rzadko odwiedzane przez samych mieszkańców. Jego odbudowa w drugiej połowie lat 40. to osobna fascynująca historia.
Powstanie warszawskie wybuchło 1 sierpnia 1944 roku. Odpowiedzią okupanta była decyzja o całkowitym zniszczeniu miasta i eksterminacji jego mieszkańców. Ofiary tylko wśród ludności cywilnej sięgnęły 150 tys. osób. Podczas walk zniszczono 25 procent zabudowy miasta, kolejne 35 procent zniszczyło Vernichtungskommando po zdławieniu zbrojnego buntu.
Opinie na temat powstania są podzielone. Mówi się o cenie, jaką zapłacono za zbrojny zryw, ale też o nieuchronności jego wybuchu. Zwłaszcza w propagandzie PRL decyzję o wznieceniu powstania uznawano za nieodpowiedzialną. Stąd być może po 1989 roku szala przechylała się w kierunku petryfikacji jednostronnego, gloryfikującego spojrzenia na jego problem. Ukoronowaniem i symbolem tego procesu stało się Muzeum Powstania Warszawskiego, którego budowę zainicjował w 2003 roku Lech Kaczyński, wówczas prezydent miasta. Muzeum, korzystając z metod parku rozrywki, podkreśla heroizm i patriotyzm powstańców, na dalszy plan sprowadzając kwestie skutków zrywu, odpowiedzialności i racjonalności decyzji dowódców. Z dyskusji tej wyłaniają się dwa modele patriotyzmu - konserwatywno-narodowy i obywatelski.
Budowa "Pomnika Powstania Warszawskiego" to osobna historia, a rzecz rozchodzi się o politykę historyczną w PRL. Rola powstania była w oficjalnej propagandzie umniejszana, zaniżano nawet liczbę poległych. Nie padała też ważna informacja, że decyzją Stalina z przyczyn politycznych wstrzymano wejście do miasta wojsk Armii Czerwonej. Pamięć powstania przetrwała przede wszystkim wśród mieszkańców Warszawy, czego najlepszym przykładem jest "Pamiętnik z powstania warszawskiego" (1967) Mirona Białoszewskiego, upamiętniający zryw z punktu widzenia ludności cywilnej. Z powodów politycznych przez wiele lat "Pomnik Powstania Warszawskiego" nie mógł powstać, mimo licznych konkursów (np. konkurs na "Pomnik Bohaterów Warszawy" z 1956 roku).
Klimat zmienił się nieco w latach osiemdziesiątych, gdy w obliczu poważnego kryzysu gospodarczego i politycznego oraz rosnącej w siłę opozycji antykomunistycznej, władze coraz częściej wykonywały gesty także w stronę kombatantów. Historia ponownie stała się kartą przetargową, na przykład od początku dekady obchodzono rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Zmienił się też stosunek władz do powstania warszawskiego. W 1983 roku odsłonięto "Pomnik Małego Powstańca" przy murach obronnych Starego Miasta. W tym samym roku jako Oddział Muzeum Historycznego m.st. Warszawy zainicjowano Muzeum i Archiwum Powstania Warszawskiego, które wtedy miało powstać na ruinach Banku Polskiego, reduty powstańczej przy ulicy Bielańskiej. Budowa nigdy nie doszła do skutku, chociaż rozpisano konkurs architektoniczny, a w 1994 roku wmurowano kamień węgielny. Istniejące dzisiaj muzeum to osobny projekt polityczny.
Decyzja o budowie "Pomnika Powstania Warszawskiego" była łabędzim śpiewem komunistycznych władz. Pomnik odsłonięto w nowych realiach - 1 sierpnia 1989 roku, w 45. rocznicę wybuchu walk. Decyzja o realizacji pomnika według projektu Wincentego Kućmy i Jacka Budyna zapadła w atmosferze skandalu. Sprzeciwiały się jej liczne środowiska związane z powstaniem i ideą pomnika. Padały oskarżenia o szerzenie niezgody narodowej oraz utrwalanie wizerunku klęski powstańców.
Jednym z zarzutów była też kojarzona z socrealizmem forma zaproponowana przez Kućmę i Budyna. Wcześniej długo toczono dyskusje nad tym, czy pomnik powinien mieć formę realistyczną, czy abstrakcyjną. To, co ostatecznie postawiono na placu Krasińskich, wywołuje ironiczny uśmiech na twarzach historyków sztuki czy varsavianistów, zwłaszcza tych pamiętających rewolucyjne koncepcje, jakie powstały przy okazji konkursu na Pomnik Bohaterów Warszawy ogłoszony w 1956 roku, np. projekty zespołu kierowanego przez Oskara Hansena czy zespołu Emila Cieślara, Andrzeja Latosa i Karola Śliwki. Symbolem nowego myślenia o upamiętniającym monumencie stał się wtedy projekt "Pomnika-drogi" w Auschwitz-Birkenau z 1958 roku, autorstwa m.in. Oskara Hansena i Juliana Pałki. Projektów tych jednak nie zrealizowano.
Posądzenia o socrealistyczną formę nie są bezpodstawne. "Pomnik Powstania Warszawskiego" według Kućmy i Budyna - monumentalny, patetyczny, narracyjny - rzeczywiście po zmianie paru szczegółów z powodzeniem mógłby uchodzić za pomnik Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, powstały w jednym z miast Związku Radzieckiego.
Wspomniany "Pomnik Małego Powstańca" przy murach Starego Miasta ma skrajnie odmienny charakter. To niewielka rzeźba Jerzego Jarnuszkiewicza powstała tuż po wojnie, w 1946 roku. Pomysł jej realizacji jako pomnika, celowo kameralnego i ustawionego jakby na uboczu, pojawił się dużo później, i również wzbudzał kontrowersje (utrwalał przekonanie o udziale dzieci w walkach powstańczych). Figurka ta jednak przez dziesięciolecia stanowiła symbol pamięci o powstaniu, ustawiany w domach wśród zdjęć i kwiatów. Sam Jarnuszkiewicz, znany także z późniejszych abstrakcyjnych rzeźb, wspominał swoje wątpliwości co do własnego dzieła:
Prowadzę ze sobą samym spór o tę rzeźbę. Uległem sentymentalnej potrzebie spłacenia długu walczącym dzieciom, potem jednak zacząłem się wstydzić tej rzeczy. Wyrzucałem sobie, że - choć nieświadomie - dokonałem manipulacji na najbardziej intymnych uczuciach, że zaniedbałem formę na rzecz treści, że zrobiłem knota.
Ostatecznie przekonała go myśl, że niewielka skala pomnika (oryginalną figurkę powiększono do wysokości metra czterdziestu centymetrów) stanowi właściwie o jego anty-pomnikowości, o zaledwie zalążku pomnika. Wybitny rzeźbiarz nie wyobrażał sobie jego "pełnej realizacji" w formie, jaką przybrał na placu Krasińskich.
W obronie pomnika Kućmy i Budyna stanął niedawno znany z lewicowych poglądów Artur Żmijewski. W tekście "Wagarując" wspomina egzamin wstępny na Akademię Sztuk Pięknych:
Zapytano mnie, który z pomników w Warszawie najbardziej mi się podoba. Powiedziałem - pomnik Powstania Warszawskiego na pl. Krasińskich. Za tę odpowiedź odliczono mi, jak sądzę, sporo punktów.
Żmijewski zauważa jednak, że w przeciwieństwie do pomników wykorzystujących formy abstrakcyjne (jak ten upamiętniający Umschlagplatz przy ul. Stawki w Warszawie), "Pomnik Powstania Warszawskiego" "jest skuteczny", działa na wyobraźnię chociażby swoją "komiksowością". Nawiązując do słynnego berlińskiego "Pomnika Żydów", artysta pisze:
My nie jesteśmy jak Niemcy, my jesteśmy jak Meksykanie - nie rozumiemy imperatywu estetycznego, rozumiemy za to kolorowe komiksy. (...) Abstrakcja nie wykona w Polakach ideologicznego zadania, jakie ma wykonać pomnik. A pomnik ma nam pozwolić przeżyć i zapomnieć, w łagodny, powolny sposób odsunąć wydarzenia w przeszłość, pamięć o nich scedować na kamień czy brąz. Pomnik ma utrzymywać pamięć o przeszłości, ale w zredukowanej, karłowatej formie, gdzieś daleko, na obrzeżach świadomości.
Abstrahując od kwestii estetycznych, siła rzeźby Jarnuszkiewicza leży w tym, że najpierw stała się symbolem i jako taki zaistniała w świadomości społecznej Polaków. Tymczasem monument z placu Krasińskich na zawsze pozostanie spóźnionym gestem władz PRL. I jego forma tę właśnie pamięć o pomniku utrwala.
Autor: Karol Sienkiewicz, grudzień 2010
- Pomnik Powstania Warszawskiego
Plac Krasińskich w Warszawie
Proj. Wincenty Kućma i Jacek Budyn
odsłonięty w 1989 roku