Content anchor

Stanisław Ignacy Witkiewicz "Pisma krytyczne i publicystyczne"


Stanisław Ignacy Witkiewicz, "Pisma krytyczne i publicystyczne"

 

W "Pismach krytycznych i publicystycznych" Stanisław Ignacy Witkiewicz jawi się przede wszystkim  jako czytelnik i krytyk literacki, teoretyk literatury i filozof, żarliwy polemista i pisarz objaśniający własną twórczość.

Zgodnie z oczekiwaniem, mamy tym samym do czynienia z lekturą, która zawiera w sobie zawrotny ładunek intelektualny. I oczywiście wiele komizmu. 

Witkacy – jako wyniosły arystokrata ducha – nie szczędzi zdecydowanych słów krytyki niemal  każdemu ze swoich współczesnych, choć, co warte podkreślenia, w ogniu polemicznym nigdy nie traci trzeźwości: nawet Leonowi Chwistkowi, swojemu największemu, legendarnemu już wrogowi w najdłuższym, prawie stustronicowym tekście nie odmawia wielkości. 

"Pisma..." grawitują wokół kilku stałych tematów, a są to: sprzeciw wobec niskiego poziomu intelektualnego literatury i krytyki literackiej; wobec ostentacyjnego ignorowania intelektu na rzecz nieokreślonej intuicji ("zabójczy wpływ Bergsona"); sprzeciw wobec demokratyzacji sztuki i negowaniu jej elitarności; wobec banalnej twórczości, nie wynikającej z przeżyć metafizycznych czy duchowych, i twórczości cynicznie schlebiającej odbiorcy, czyli niewyrafinowanemu tłumowi; wobec braku precyzyjnie określonych stanowisk światopoglądowych, filozoficznych czy estetycznych wśród twórców i krytyki; wreszcie sprzeciw wobec zamkniętych środowisk snobistycznych salonów. Jeśli ktoś w podobny sposób diagnozuje szkodliwe zjawiska w dzisiejszej kulturze, to odnajdzie w "Pismach..." wiele przydatnych dla siebie argumentów. Jeśli z kolei ktoś nie zgadza się z Witkacym, to – moglibyśmy odpowiedzieć w duchu życzeń autora "Pożegnania jesieni" – niech zmierzy się z "Pismami..." za pomocą własnego "systemu jednoznacznych pojęć".

Czesław Miłosz pisał o Stanisławie Ignacym Witkiewiczu w "Traktacie moralnym": "Umysł drapieżny... Czytaj dalej about: Tako rzecze Witkacy

 

Zgodnie z powyższym, futuryści – czyli Aleksander Wat, Anatol Stern, Bruno Jasieński – choć częściowo chwaleni, zostają zganieni za nieokreśloność programową i naiwne ambicje zniesienia – nieusuwalnej i koniecznej według Witkacego - bariery pomiędzy artystą a społeczeństwem. Antoni Słonimski, choć jest poetą, który daje preteksty do dyskusji o wielkich problemach psychologicznych, nie spełnia w ogóle kryteriów bycia intelektualistą. Tadeusz Boy-Żeleński, zbyt pochłonięty pisaniem o rozwodach i ustawach małżeńskich, które ani nie interesują Witkacego, ani nie powinny jego zdaniem interesować kogokolwiek, kogo zajmuje tajemnica Istnienia, nie odważa się podjąć publicznej dyskusji nad Czystą Formą. 

Pod koniec "Pism..." pojawiają się jednak dwa (znakomite) teksty, których bohaterem jest ktoś, w  kim Witkacy nie widzi ani "błazna", ani "półinteligentna", ani "bęcwała" czy członka "ciemnoty ludu literackiego" – przeciwnie, kogoś wielkiego, komu nie szczędzi pochwał i słów uznania. Chodzi o Bruna Schulza. W błyskotliwej, głębokiej i metodycznej analizie "Sklepów cynamonowych" możemy przeczytać o niesamowitych, niemal quasi-mistycznych przeżyciach ("świat ten deformował się w tym bełkocie, potężniał jednocześnie, 'obciał' (stawał się obcy), niesamowiciał, mienił się obłędowym koszmarem", s. 408), jakie stały się udziałem Witkacego po nocnej lekturze nowel genialnego drohobyczanina.

Lektura "Pism..." pośrednio daje również wiedzę o odosobnieniu i ogólnej pozycji, jaką zajmował Witkacy we współczesnym sobie świecie kulturalnym. Można wnosić – choćby po częstotliwości nawoływań do polemik – że rzadko Witkacemu odpisywano na łamach prasy czy też w ogóle nie podejmowano proponowanych przez niego prób dialogu; jeśli mu wierzyć, najczęściej zbywany był krótkim i niemerytorycznym żartem. Jednakże – co dość widoczne – nie widać w Witkacym ani śladu zgorzknienia; jego spokój zdaje się niewzruszony. Czytelników przywykłych do wyobrażenia o obłąkańczej naturze Witkacego może zaskoczyć rzeczowość, niemal dydaktyzm "Pism...". 

Książka Błońskiego to druga i ostatnia część monografii Witkacego, ukazująca świat jego powieści i... Czytaj dalej about: Jan Błoński, "Witkacy. Sztukmistrz. Filozof. Estetyk"

Nierzadko w tych tekstach możemy odnaleźć prawdziwe perły myślowe, lekkie i ożywiające spojrzenie. Poprzestanę na jednej, przywołaniem miejsca, gdzie Witkiewicz stwarza dwa nowe terminy: fazdrygalstwo i gnypalstwo. Fazdrygalstwo to "tymczasowe fastrygowanie wszystkiego,  połączone z bałagulstwem"; gnypalstwo to nic innego jak "gnuśne gmeranie palcami w czymś, czego traktowanie wymaga precyzyjnych instrumentów" (s. 278 – przypis). Witkacy wprowadza te dwa oryginalne pojęcia wiedziony przekonaniem, że bez nich nie sposób skrótowo opisać rozmaitych przejawów życia w naszym kraju. 

Autor: Tomasz Wiśniewski

Stanisław Ignacy Witkiewicz – "Pisma krytyczne i publicystyczne"
Oprawa: twarda z obwolutą
Wydanie pierwsze
ISBN: 978-83-06-03348-9
Culture.pl

Tagi: witkacystanisław ignacy witkiewiczpisma krytyczne i publicystyczneleon chwistekbruno schulz

Podobał Ci się nasz artykuł? English newsletter here

Zapisz się na newsletter

  • 0 subscribers
  • Zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997r. o ochronie danych osobowych (tekst jedn. Dz. U. z 2002r. nr 101, poz.926)wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Instytut Adama Mickiewicza (IAM) z siedzibą w Warszawie (00-560), przy ul. Mokotowskiej 25. Podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikom przysługuje prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

  • Email Marketingby GetResponse

Zobacz także: