Wydane właśnie przez Bołt Records płyty to nie pierwsze podejście tego wydawnictwa do Białoszewskiego. Już dwa lata temu ukazała się płyta "Miron Białoszewski plays Adam Mickiewicz - Dziady", którą w całości wypełniły oryginalne nagrania Białoszewskiego czytającego "Dziady" Mickiewicza – w swoim "własnym skrócie i montażu" - jedno z pierwszych nagrań Białoszewskiego eksperymentującego z zapisem fonicznym w połowie lat 60.
Więcej o nagrywaniu się Mirona znajdziesz w artykule "Miron - człowiek audiowizualny"
Teraz Bołt idzie za ciosem publikując płyty, na których obok oryginalnych nagrań głosu Mirona wykonującego swoje i cudze utwory (w archiwum poety jest ok. 100 godzin nagrań tego typu) znalazły się też zamówione specjalnie do serii utwory współczesnych młodych kompozytorów do tekstów Białoszewskiego. Słuchowiska dowodzą, że Miron nie przestaje fascynować i inspirować kolejnych pokoleń twórców - kiedyś pisarzy, a teraz muzyków i radio-artowców.
Co znalazło się na czterech płytach serii "Białoszewski do słuchu"?
Teatr - Białoszewski do słuchu, vol.1
Miron Białoszewski "Wyprawy krzyżowe"
Miron Białoszewski, Ludwik Hering "Osmędeusze"
Patryk Zakrocki "Osmędeusze, czyli ulotności i bazgroły"
Na pierwszy tom serii złożyły się utwory wchodzące w skład repertuaru działającego w latach 1958-1963 Teatru Osobnego. Jego twórcami obok Mirona byli Ludmiła Murawska i Ludwik Hering - to właśnie ten ostatni był pomysłodawcą i współautorem "Osmędeuszy" - sztuki określanej mianem "oratorium dziadowskiego" i stanowiącej, jak pisze kurator serii "B do S" Maciej Byliniak, błyskotliwą grę z konwencjami ulicznego folkloru przedwojennej Warszawy:
Niejasną fabułę sztuki – tragicznie zakończoną historię nieszczęśliwej miłości – odbiorca musi składać z urywków i strzępów, wyławianych z potoku plotek cmentarnych bab powązkowskich i z rozbieżnych relacji kolejnych barwnych postaci.
Jako opowieść o pośmiertnych losach bohaterów sztuka nawiązywała też tematem do "Dziadów" Mickiewicza.
Tę dziwną sztukę na drugiej płycie 1 tomu "B do S" wziął na warsztat Patryk Zakrocki, tworząc na jej bazie oryginalne słuchowisko "Osmędeusze, czyli ulotności i bazgroły".
Kabaret - Białoszewski do słuchu, vol. 2
Białoszewski/Hering "Pieśni na krzesło i głos"
Białoszewski "Kabaret Kici Koci"
"Pieśni na krzesło i głos" także odsyłają do działalności Teatru Osobnego - to zbiór 16 tekstów poetyckich pół-śpiewanych, pół-recytowanych przez Białoszewskiego i Ludmiłę Murawską do wtóru rytmu wypukiwanego przez poetę na krześle zawieszonym na szyi.
"Kabaret Kici Koci" należy do lat znacznie późniejszych. Cykl zapoczątkowany jako towarzyski żart (Kicia Kocia to pseudonim jednej z przyjaciółek Białoszewskiego) pod koniec lat 70. Białoszewski rozwijał niemal do ostatnich lat życia. Humorystyczne, nieco absurdalne wiersze są tu wyśpiewywane na nutę oberków, tang, walczyków i popularnych szlagierów.
Białoszewski "Chamowo" (fragmenty)
Marcin Staniszewski "Chamowo"
Na trzeciej płycie serii znalazły się fragmenty z cyklu "Chamowo". Tą nazwą Białoszewski określał obrzeża Saskiej Kępy na warszawskiej Pradze i wielki blok przy ul. Lizbońskiej, do którego przeprowadził się w 1975 roku. W "Chamowie", obszernej powieści-dzienniku wydanym po raz pierwszy w 2009 roku, Białoszewski rejestrował swoje oswajanie się z nowym, nieprzyjaznym miejscem.
Szczególna jest też historia nagrywania "Chamowa" - większość materiału Białoszewski nagrywał z myślą o swojej niewidomej przyjaciółce Jadwidze Stańczakowej – często po napisaniu jakiegoś fragmentu Białoszewski wyprawiał się na drugą stronę Wisły, na Hożą, do mieszkania Stańczakowej i tam przed jednoosobową publicznością dokonywał nagrania najnowszego materiału.
Czytaj więcej w wywiadzie z Maciejem Byliniakiem - "Białoszewski nie potrzebował walkmana" [WYWIAD]
Tekst a także organoleptyczno-akustyczne doświadczenie Mirona na Chamowie zreinterpretował na płycie Bołt Marcin Staniszewski. Muzyk, lider zespołu Benficjenci Splendoru tak tłumaczy swoje zamiary na "Chamowie":
- Białoszewski był hiperwrażliwy na światło i dźwięki. Jednocześnie fascynowały go szmery, przydźwięki, echa, szumy, czemu dawał wyraz licznymi onomatopejami. Postawiłem się więc w roli człowieka-anteny odbierającego najmniejszy nawet szmer i amplifikującego go do nienaturalnie wysokiego poziomu głośności
W ostatnim jak na razie (w przygotowaniu jest jeszcze utwór Arturasa Bumsteinasa do "Dziadów" Mickiewicza w interpretacji Białoszewskiego) tomie serii znalazły się wybrane wiersze z ostatniego okresu życia Białoszewskiego. Utwory, w których, jak pisze Maciej Byliniak, dostrzec można najpełniejsze odzwierciedlenie zapisanego w tekstach Białoszewskiego doświadczenia rytmu.
"Białoszewski za sprawą tych nagrań mógłby zostać okrzyknięty prekursorem polskiej poezji dźwiękowej, gdyby nie to, że taki gatunek nigdy w naszym kraju nie powstał" - konkluduje kurator projektu.
Improwizowany utwór Mikrokolektywu (Kuba Suchar & Artur Majewski) to tak naprawdę jedyny wśród nagrań zamówionych przez Bołt koncert muzyczny, w którym fragmenty z Mirona pojawiają się raczej jako luźne cytaty czy rodzaj sampli. O słuchowiskach z cyklu "Białoszewski do słuchu" czytaj w wywiadzie z Michałem Mendykiem, kuratorem i producentem muzycznym - "Jakby ktoś wyłączył lewy kanał..." [WYWIAD].
Autor: Mikołaj Gliński, więcej informacji na Bołt Records