Wiernie
Kto mógłby lepiej opisać topografię rzeki, zdradzić tajniki szkutnictwa i nawigacji oraz oddać w tym wszystkim flisackiego ducha niż sam uczestnik wiślanego spławu? Taką podróż Wisłą do Gdańska w 1594 r. odbył poeta Sebastian Fabian Klonowic. Jego "Flis, to jest Spuszczanie statków Wisłą i inszymi rzekami do niej przypadającymi" można potraktować jako przewodnik krajoznawczy, a także podręcznik do żeglugi i handlu pisany z reporterskim zacięciem. Poemat obfituje w humorystyczne dygresje, nie stroniąc od specjalistycznego słownictwa. Odczytanie alegoryczne pozwala interpretować flisowanie jako parabolę ludzkiego życia.
Niezwykły zmysł obserwacji widać również na płótnach Aleksandra Gierymskiego. Realizm obrazów tworzonych w okresie warszawskim (m.in. "Święto trąbek", "Przystań na Solcu") pozwala odtworzyć ówczesne życie miasta i prostych ludzi.

Aleksander Gierymski, "Przystań na Solcu", olej, płótno, 1883, fot. Wikipedia/domena publiczna
Niezwykle sugestywni są pracujący nad Wisłą "Piaskarze": malarz z chirurgiczną precyzją ukazał ich wysiłek kontrastujący z subtelnym krajobrazem.

Aleksander Gierymski, "Piaskarze", olej, płótno, 1871, 50x66 cm, fot. Muzeum Narodowe w Warszawie
Ideowo

Izaak van den Blocke,
"Apoteoza Gdańska",
1608, Sala Czerwona,
Ratusz Głównego Miasta w Gdańsku,
fot. Wikipedia
Z drugiej strony, twórcom bliskie było ujęcie symboliczne. Przykładowo Salę Czerwoną gdańskiego ratusza zdobią malowidła Isaaka van den Blocke'a, w tym słynna "Apoteoza Gdańska" z 1608 r. Ta idealistyczna wizja miasta przedstawia m.in. Wisłę, płynącą zakolem od gór aż do morza, nad którą rozpięty jest łuk tęczy - to alegoria łączności ziem polskich z portem.
W literaturze polskiej nie brakuje opisów rzeki utożsamianej z narodem. W połowie XIX w. w "Brzegach Wisły" Oskar Flatt pytał: "A w czyimże sercu brzegi Wisły żywszego nie obudziły bicia? Nie sąż te brzegi otwartą księgą dziejów?". Wiślany rys patriotyczny - w znaczeniu zarówno dumy narodowej, jak i symbolu wolności - pojawia się w utworach Teofila Lenartowicza, Stanisława Wyspiańskiego, Juliana Tuwima czy Zbigniewa Herberta.
Sielsko

Wilhelm August Stryowski "Flisacy nad Wisłą", 1881, fot. Wikipedi
Podczas gdy myśli jednych krążyły wokół polskości, drudzy dali się ponieść muzyce i tańcom w rytmie wiślanych fal. O barwnym folklorze flisackim pisał wspomniany już Klonowic, zabawom świętojańskim na Wiśle przyglądał się Kasper Twardowski w "Bylicy świętojańskiej", a o nieprzebranych możliwościach użytkowania rzeki dla celów gospodarczych donosili niemal wszyscy piewcy ziemiańsko-sarmackiego świata.
Sielanka z życia flisaków była ulubionym tematem gdańskiego artysty Wilhelma Augusta Stryowskiego. Spod jego pędzla wyszła tzw. seria flisacka, nastrojowy, zachowany w ciepłej kolorystyce cykl obrazów tworzony w latach 1859-1860. Często reprodukowano "Obóz flisaków nad Wisłą" ukazujący wieczorny odpoczynek przy muzyce i śpiewie.
Łagodnie i groźnie
Pięknu nadwiślańskiego krajobrazu nie oparł się Teodor Baltazar Stachowicz, którego grafiki – w tym panoramę Krakowa z tratwami na Wiśle – można zobaczyć w krakowskim Muzeum Historycznym. Królowa Polskich Rzek zachwyciła też literatów staropolskich: Jan Rybiński „sarmackiej pławiaczce” poświęcił pieśń z "Gęśli różnorymych księgi I", a Wacław Potocki patrzył na „krętej Wisły rozliczne figury”.
Z kolei groźny, nieposkromiony żywioł urzekł Franciszka Morawskiego czy Antoniego Czajkowskiego (to jemu Cyprian Kamil Norwid dedykował "Fortepian Chopina"). Jan Kochanowski "okiełznał" wodę we fraszkach napisanych z okazji budowy mostu w Warszawie, natomiast Stefan Żeromski w lirycznym poemacie "Wisła" nadał jej boską moc i nieco baśniowy charakter.
Amore, amore!
Wisła czasem odsłaniała swoje romantyczne oblicze. Tak było w przypadku jednoaktowej opery "Flis" Stanisława Moniuszki z 1858 r. Nadwiślańska wieś stała się scenerią perypetii miłosnych flisaka Franka. Kompozytor, zafascynowany kulturą ludową (czemu dał wyraz w "Śpiewniku domowym"), sięgnął po libretto Stanisława Bogusławskiego, któremu wytknięto prostotę rymów. To jednak nie przeszkodziło Stanisławowi Moniuszce w zdobyciu przychylnych recenzji ówczesnej krytyki.
Do miłosnego motywu wróci później Władysław Łebiński, którego "Oryl" często wystawiały teatry amatorskie na Pomorzu. W końcowej scenie chór flisaków śpiewa:
"Hej, niech żyje nam ojczysta,
Piękna nasza mowa,
Co jak Wisła wiekuista
Płynie od Krakowa".
Autorka: Agnieszka Warnke