Młody polski reporter dołączył tym samym do grona literackich sław: w Penguin Books publikowali w nim m.in. Agatha Christie, Ernest Hemingway, Salman Rushdie, Zadie Smith. Penguin ma na swoich półkach książki ponad 70-ciu laureatów Literackiej Nagrody Nobla. – Te nazwiska słyszy się od samego początku współpracy z Amerykanami – mówi Szabłowski. – Redaktor, który decydował o zakupie mojej książki i z którym będę pracował, pracuje również między innymi z noblistą J. M. Coetzeem czy Johnatanem Franzerem.
W katalogach wydawcy były do tej pory książki tylko dwóch polskich pisarzy: Bruno Schulza i Sławomira Mrożka. Teraz do tego grona dołączył Witold Szabłowski. "Tańczące niedźwiedzie" to reporterska opowieść a zarazem niezwykła metafora naszego wychodzenia z komunizmu. Szabłowski przygląda się uwolnionym niedźwiedziom w Bułgarii i wędruje po krajach, które wciąż na wolność czekają, i tych, które mają jej zbyt wiele. Objeżdża autostopem ogłaszające niepodległość Kosowo, wozi zdezelowanym peugeotem drżących o życie Fidela Kubańczyków, kłóci się z zakochanymi w Stalinie przewodniczkami po jego muzeum, przemyca samochód na Ukrainę, nocuje na londyńskiej Victorii z bezdomną spod Pabianic. W jego książce wszyscy okazujemy się tańczącymi niedźwiedziami, którym wolność przynosi jednocześnie ulgę i ból.
Czołowy światowy wydawca sięgnął po książkę Witolda Szabłowskiego tuż przed tym, gdy Literacką Nagrodę Nobla otrzymała Swietłana Aleksiejewicz. Białoruska pisarka to najważniejsza z autorów literatury faktu, którzy opowiadali o naszym wychodzeniu z komunizmu. Pewien pisarzy powiedział, że "mieszkać można i w worku gumowym, tylko trzeba do tego przywyknąć". Wszyscy byliśmy nawet nie niewolnikami, a romantykami niewolnictwa - opowiadała Aleksiejewicz w niedawnym wywiadzie dla "Książek. Magazynu do czytania". Szabłowski szedł jej śladem.
"W mojej książce porównuję nasze wychodzenie z niewoli, z życia w systemach totalitarnych, do tego, co się dzieje z tańczącymi niedźwiedziami, które jeszcze niedawno, w kurortach prowadzone przez Cyganów tańczyły do melodii gęśli. Cały dramat polega na tym, że tańczące niedźwiedzie, mimo wieloletnich wysiłków, mimo ogromnych kwot zainwestowanych w to, żeby jakoś ich życie poprawić i chociaż troszeczkę zbliżyć je do natury, wciąż tańczą. Kiedy rzeczywistość stawia przed nimi jakieś wyzwanie, z którym nie potrafią sobie poradzić, stają na tylne łapy i zaczynają się gibać. To jest ich reakcja na problemy, na stres, to jest reakcja na wolność, z którą sobie nie radzą – opowiadał o swojej książce Witold Szabłowski."
Szabłowski jest reporterem Gazety Wyborczej i "Dużego Formatu", laureatem wielu prestiżowych nagród, m.in. nagrody im. Beaty Pawlak i im. Ryszarda Kapuścińskiego Jego debiut "Zabójca z miasta moreli. Reportaże z Turcji" z 2010 r. był nominowany do nagrody Nike. Angielskie wydanie dostało nagrodę brytyjskiego PEN-Clubu, a "World Literature Today" uznało je za jedną z najważniejszych książek przetłumaczonych w minionym roku na język angielski. W 2015 książka ukazała się po rosyjsku i niemiecku.