Dyrektor IAM dodał także, że są trzy indeksy, za pomocą których zmierzyć można skutki działalności IAM: "jeden to ilość bezpośrednich uczestników, widzów czy słuchaczy. 15 lat pracy przyniosło nam 50-milionową widownię. To ogromna liczba. Wszędzie budzi to zdumienie, że mała, organizacja potrafi dotrzeć do takiej ilości widzów. Drugim indeksem są media - wszystkie relacje w mediach elektronicznych i papierowych, a także portalach społecznościowych. Wreszcie badamy standing marki "Polska" przed naszym sezonem w danym kraju i po tym sezonie".
"Nie ma wątpliwości, że połowa lat 90. i początek tego stulecia należał do polskiego teatru. Dzisiaj, jak słyszę od naszych partnerów - dyrektorów festiwali z całego świata, którzy regularnie przyjeżdżają do Polski - widzą spadek napięcia. Twierdzą, że polski teatr być może zaczął zajmować się bardziej samym sobą i Polską, niż wielkimi tematami, które przyciągały zagraniczną publiczność. Ostatnie pięć lat należy do muzyki. Mam wrażenie, że mamy do czynienia z erupcją talentów wśród kompozytorów, dyrygentów, zespołów na niebywałą skalę, właściwie w każdym gatunku muzycznym" - ocenił dyrektor IAM.
"Jeśli chodzi o geografię, kierunkiem na rok 2016 jest duży sezon polski w Brazylii. Z początkiem roku wystartuje projekt "Bałtyk" - bez Niemiec i Rosji, które są objęte innymi programami, ale za to z Norwegią i Islandią. To nie jest projekt zamknięty, chcielibyśmy pracować tam tak długo, jak nam wystarczy pieniędzy, a Skandynawom zainteresowania" - zapowiedział Potoroczyn - Zależy nam, by staranniej przyjrzeć się Japonii. W 2019 r. będziemy obchodzić stulecie stosunków dyplomatycznych między Polską a Japonią, a to zawsze dobra okazja do zbudowania komunikacji. Warto byłoby przyjrzeć się także Iranowi. Nie opuścimy jednak Azji - za dobrze nam tam idzie".
Źródło: PAP, oprac. SWO, 11 grudnia 2015