Lukas Jakobski zaskarbił sobie uznanie krytyków nie tylko jako solista koncertów firmowanych nazwiskami wybitnych dyrygentów i mistrzów wykonawstwa historycznego, ale też jako niezwykle wyrazisty i zapadający w pamięć wykonawca partii drugoplanowych w teatrze operowym.
Lukas Jakobski to pseudonim Łukasza Jakóbczyka, przybrany – wzorem wielu artystów – z myślą o zagranicznych współpracownikach i odbiorcach, którzy nie są w stanie wymówić niektórych obco brzmiących nazwisk. Żeby prześledzić karierę śpiewaczą Jakóbczyka, trzeba się cofnąć do początków XXI wieku. W Polsce czasem jeszcze występuje pod prawdziwym nazwiskiem. Po 2004 roku, odkąd zaczął gromadzić doświadczenia u boku najjaśniejszych gwiazd opery, pod kierownictwem wybitnych dyrygentów, na najbardziej prestiżowych scenach i estradach Europy, wzmianek o jego pięknym, soczystym basie i nieprzeciętnym talencie aktorskim należy też szukać w recenzjach z wyróżnionym nazwiskiem Lukasz (albo Lucasz) Jakobczyk.
Łukasz Jakóbczyk urodził się w Koszalinie i tam właśnie rozpoczął edukację muzyczną, w Szkole Muzycznej im. Grażyny Bacewicz. Miał zostać fagocistą, o czym ze swadą i humorem opowiadał w 2018 roku na koncercie z okazji 60-lecia szkoły, w Filharmonii Koszalińskiej, stojąc u boku swej koleżanki z klasy, Marzeny Diakun, pod której batutą zaśpiewał wówczas dwie arie: Skołuby z III aktu "Strasznego dworu" Stanisława Moniuszki i arię Don Basilia o plotce z I aktu "Cyrulika Sewilskiego" Gioacchina Rossiniego. Chwilę później partię solową w "Polonezie D-dur" Henryka Wieniawskiego wykonała inna absolwentka koszalińskiego "muzyka" – Agata Szymczewska.
Jak niezwykłe było to miejsce, Jakóbczyk podkreślał także na łamach uczniowskiej gazetki "Pauza":
Text
Bardzo dobrze wspominam pobyt w Szkole. W końcu dwanaście lat to prawie cała nasza młodość. No i wiadomo, w Szkole Muzycznej spędza się nie tylko ranki i popołudnia, bywa, że trzeba siedzieć nawet do późnego wieczora. (…) Tutaj zacieśniały się nasze więzi, jako że cały czas spędza się z tymi samymi ludźmi. To ludzie tworzą miejsca. To dzięki nim dobrze wspominam ten okres. (…) Co ważne, godziny poświęcone na ćwiczenie gry na fagocie odciągnęły mnie od innych spraw, które niekoniecznie wpłynęłyby pozytywnie na moje życie. Szkoła Muzyczna to nie tylko szkoła muzyki, lecz także szkoła życia, dobrej drogi. (…) Z ćwiczeniem na instrumencie bywało różnie, ale dzięki mojemu profesorowi nauczyłem się systematyczności i tego, że bez pracy nic samo nie przyjdzie.
Jakóbczyk ostatecznie porzucił fagot, profesorskie nauki nie poszły jednak w las. W roku 2000 świeżo upieczony absolwent koszalińskiej szkoły postanowił rozwinąć się w innym kierunku i rozpoczął systematyczną naukę śpiewu w Akademii Muzycznej w Poznaniu. Cztery lata później wyjechał do Londynu, gdzie kontynuował edukację w Royal College of Music, w klasie śpiewu prowadzonej przez angielskiego basa Graeme’a Broadbenta. Okazał się jednym z jego najzdolniejszych uczniów: jeszcze na studiach został wyróżniony Serena Nevill Award, przyznawaną przez Fundację Concordia, oraz stypendium Stowarzyszenia im. Kathleen Ferrier. Prosto z uczelni trafił do Jette Parker Artist Programme przy londyńskiej Royal Opera House, gdzie już w pierwszym sezonie 2009/10 wystąpił między innymi jako Pietro w operze Giuseppe Verdiego "Simon Boccanegra", przygotował też jako dubler partię Nicka Shadowa w "Żywocie rozpustnika" Igora Strawińskiego. W następnym sezonie śpiewał Króla Egiptu w "Aidzie" Verdiego i Angelottiego w "Tosce" Giacoma Pucciniego, trzymając "w zanadrzu" partie Sparafucilego w Verdiowskim "Rigoletcie", Quinaulta w "Adrianie Lecouvreur" Francesca Cilei i Banka w "Makbecie" Verdiego. Na najważniejszej scenie w Wielkiej Brytanii wystąpił w sumie przeszło sześćdziesiąt razy, także jako Grecki Kapitan w "Trojanach" Hectora Berlioza, Don Profondo w "Podróży do Reims" Gioacchina Rossiniego, Pistol w "Falstaffie" oraz Doktor Grenvil w "Traviacie" Verdiego.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Lukas Jakobski w przedstawieniu "Anna Bolena", Longborough Festival Opera, 2019, fot. © Matthew Williams Ellis
Obrazek
anna_bolena_longborough_festival_opera_2019.jpg
W następnych latach współpracował między innymi z De Nationale Opera w Amsterdamie i Nederlandse Reisopera, z Irish National Opera oraz kilkoma festiwalami operowymi w Wielkiej Brytanii (między innymi Longborough Festival Opera, gdzie śpiewał Enrica w "Annie Bolenie" Gaetana Donizettiego oraz Komandora w "Don Giovannim" Wolfganga Amadeusza Mozarta, oraz Grange Park Opera, gdzie w roku 2022 wystąpił w partii Pistola w "Falstaffie", u boku Sir Bryna Terfla w roli tytułowej). W grudniu 2019 roku śpiewał Dziembę w "Halce" Moniuszki pod batutą Łukasza Borowicza i w reżyserii Mariusza Trelińskiego w Theater an der Wien. W marcu 2022 roku wziął udział w półkoncertowym wykonaniu "Barbary Radziwiłłówny" Henryka Jareckiego w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej, pod kierownictwem Marty Kluczyńskiej. W ostatnich sezonach miał okazję zaprezentować się jako Hobson w dwóch inscenizacjach "Petera Grimesa" Benjamina Brittena: w Theater an der Wien (reżyseria Christoph Loy, kierownictwo muzyczne Thomas Guggeis) oraz w TW-ON (odpowiednio Mariusz Treliński i Michał Klauza).
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Lukas Jakobski w “Don Giovannim” na Longborough Festival Opera, fot. © Matthew Williams Ellis
Obrazek
lukas_jakobski_as_the_commendatore-1024x684.jpg
Jakobski rozwija też z powodzeniem karierę śpiewaka estradowego, uczestnicząc w przedsięwzięciach firmowanych nazwiskami wybitnych dyrygentów oraz mistrzów wykonawstwa historycznego. W koncertowym wykonaniu "Otella" Verdiego z London Symphony Orchestra pod batutą Sir Colina Davisa dał się słyszeć w niewielkiej partii Herolda; wielokrotnie brał udział jako solista w wykonaniach "Mesjasza" Jerzego Fryderyka Händla, między innymi z Irish Baroque Orchestra pod dyrekcją Johna Butta, z Hallé Orchestra w Manchesterze i Orkiestrą Filharmonii w Rotterdamie; śpiewał w obydwu pasjach Jana Sebastiana Bacha, "Janowej" (ze Stephenem Laytonem i chórem Polyphony, później także w Rotterdamie) i "Mateuszowej" (z Dunedin Consort Johna Butta). Współpracował też z zespołami Musica Antiqua Köln i Academy of Ancient Music. W kwietniu 2023 roku dwukrotnie wykonał partię basową w "Pasji według św. Łukasza" Krzysztofa Pendereckiego – w Auditorio Nacional de Música w Madrycie i na Festiwalu Muzyki Sakralnej w Cuenca, z zespołami ORCAM i Chórem Polskiego Radia w Krakowie pod batutą Marzeny Diakun, w ramach wydarzeń organizowanych przez Instytut Adama Mickiewicza z okazji 90. rocznicy urodzin kompozytora.
W teatrze operowym Jakobski zaskarbił sobie uznanie krytyków jako niezwykle wyrazisty i zapadający w pamięć wykonawca partii drugoplanowych i epizodycznych. George Hall z "Guardiana" zachwycał się "przepięknie ukształtowaną dramaturgicznie" Arią z Płaszczem Colline’a w przedstawieniu "Cyganerii" Glyndebourne on Tour (2011). Hugo Shirley pisał na łamach "Spectatora" o fenomenalnym ujęciu postaci Przeora w "Rzece krzyczących ptaków" na Festiwalu Brittenowskim Opery w Lyonie (2014). Mark Valencia zwrócił uwagę na nieodparty komizm duetu Bardolfa (w tej roli Alasdair Elliott) i Pistola we wznowieniu "Falstaffa" w Royal Opera House w 2015 roku. Moore Parker nie mogła się nachwalić znakomicie zaśpiewanej i świetnie zagranej roli gburowatego Leutholda w "Wilhelmie Tellu" Rossiniego (Theater an der Wien, 2018). Colin Davison stwierdził z przekonaniem, że w obsadzie wspomnianego już spektaklu "Halki" w Wiedniu (2019) nie było choćby jednego słabego punktu, i na poparcie swoich słów podał przykład Jakobskiego w partii Dziemby.
Jakobski – jako uczestnik prestiżowych i znakomitych pod względem artystycznym produkcji operowych – może się też pochwalić całkiem pokaźną liczbą rejestracji spektakli na nośnikach wideo: począwszy od "Toski" z Angelą Gheorghiu w partii tytułowej, Jonasem Kaufmannem jako Cavaradossim i Brynem Terflem jako Scarpią oraz "Makbeta" z Simonem Keenlyside’em i Liudmyłą Monastyrską (oba przedstawienia z ROH, pod batutą Antonia Pappano), aż po wielokrotnie przywoływaną inscenizację "Halki" z Theater an der Wien.
Jacek Marczyński, recenzując londyńską "Toskę" w 2012 roku na łamach "Rzeczpospolitej", zatytułował swój tekst "Młody, zdolny Polak na drugim planie". Dalej czytamy: "Warto (…) zwrócić uwagę na Angelottiego i pod charakteryzacją dostrzec twarz Lukasa Jakobskiego". W ostatnim akapicie Marczyński podsumowuje: "Lukas Jakobski na razie nie otrzymuje pierwszoplanowych ról. Ale jako bas nie musi się spieszyć". Otóż to.