Intrygującym wydarzeniem z tego okresu istnienia zespołu była ogólnopolska trasa koncertowa po salach kinowych – występy grupy poprzedzały premierowe seanse kultowego dziś filmu "Trainspotting". Menedżer Kobonga Kostas Georgakopulos w artykule z miesięcznika "Noise Magazine" wspominał, że wygenerowało to "[...] kilka zabawnych historii, chociażby obecność na koncercie Kobonga Andrzeja Wajdy, siedzącego w pierwszym rzędzie przed premierą filmu w Krakowie". Fragmenty filmu Danny’ego Boyle’a wykorzystano także w teledysku do utworu "Przeciwko" – gdyby ktoś miał wyrobić sobie zdanie o "Trainspotting" tylko na podstawie tego klipu, to w zestawieniu z neurotyczną i duszną atmosferą kompozycji Kobonga, ten przecież niepozbawiony humoru klasyk brytyjskiego kina stałby się wyłącznie przygnębiającą opowieścią z najmroczniejszych czeluści heroinowej otchłani.
Zespół próbował przebić się ze swoją muzyką na Zachód, jednak w epoce przedinternetowej i w realiach Polski końcówki lat 90. było to trudne zadanie – udało się jedynie zrealizować trasę koncertową w Austrii. Niedługo po wydaniu drugiej płyty Kobong się rozpadł – przyczyną były rozbieżności opinii co do dalszego kierunku muzycznego, jak i pogłębiające się problemy związane z uzależnieniem od narkotyków Sadowskiego. Ostatni, pożegnalny koncert grupy odbył się w 1998 roku w warszawskiej Proximie, gdzie Kobong wraz z Dezerterem zagrał na imprezie z cyklu "Jeden świat, wiele kultur".
Małgorzata "Tekla" Tekiel, zaprzyjaźniona z zespołem basistka, tak podsumowała działalność grupy w rozmowie cytowanej w "Zagranych na śmierć":
Kobong był kosmiczną maszyną, którą chłopacy napędzali swoimi talentami i ciężką pracą. Żyli zespołem od rana do nocy. Nie mieli czasu robić niczego innego, zarabiać pieniędzy gdzie indziej, choć czasem pracowali gdzieś dorywczo. Z Kobonga pieniędzy nie było.
Po rozpadzie Kobonga Sadowski założył zespół Robot (w składzie którego znalazł się m.in. perkusista pierwszego składu Houka, Piotr "Fala" Falkowski), przez pewien czas towarzyszący na koncertach Pati Yang. Choć o jego występach krążą legendy, odnoszące się zarówno do technoidalnego, transowego brzmienia grupy, jak i do narkotycznych ekscesów, nie pozostawił on po sobie żadnych oficjalnych nagrań. Pod koniec życia Sadowski grał także na ulicach, z poznanymi tam muzykami zarejestrował materiał "Starówka". Zmarł 25 stycznia 2005 roku na atak serca.
Na gruzach Kobonga wyrósł zespół Neuma, w którym po dwuletniej przerwie powtórnie spotkali się Kondracki, Szymański i Miechowicz, żeby twórczo kontynuować realizację swojej wizji z pogranicza eksperymentu, matematycznej precyzji i mroku, wzbogaconej o inspiracje jazzowe i elektroniczne. Wyobrażenie o tym, jak mogłaby brzmieć trzecia płyta Kobonga, gdyby powstała, przynosi album "Szkice" (2020) – zbiór archiwalnych nagrań Neumy z początku XXI wieku. Szymański eksplorował później granice muzyki ekstremalnej w grindcore’owym zespole Nyia, zaś Bogdan Kondracki został wziętym producentem muzycznym – produkował m.in. płyty Brodki, Ani Dąbrowskiej, Dawida Podsiadły czy Sanah. Był też jednym ze współzałożycieli wytwórni Jazzboy Records.