W procesie odbudowy polskich miast z wojennych zniszczeń brało udział wielu specjalistów, ale to właśnie Jan Zachwatowicz nadał tym pracom kierunek i wbrew przyjętym zasadom zdecydował o dźwignięciu zabytków z ruin.
-
Rok 2020 Towarzystwo Przyjaciół Warszawy ogłosiło Rokiem Profesora Jana Zachwatowicza. Okazją do tego było nie tylko 120-lecie urodzin tej ważnej w dziejach stolicy postaci, ale i 75. rocznica założenia Biura Odbudowy Stolicy, którą to instytucję Zachwatowicz współtworzył. W 2020 roku mija także 40. rocznica wpisania warszawskiej Starówki na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, co poniekąd także jest zasługą Jana Zachwatowicza - autora wizji odbudowy tego terenu.
Jan Zachwatowicz urodził się w 1900 roku w Gatczynie pod Sankt Petersburgiem, w którym to mieście potem studiował w Instytucie Inżynierów Technicznych. W 1924 roku przeprowadził się do Warszawy. Nostryfikował swój rosyjski dyplom i został asystentem w Katedrze Rysunku Odręcznego. Szybko włączył się także w prace Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Przeszłości, co jest o tyle ważne, że z zabytkami właśnie Zachwatowicz już wkrótce zwiąże swoje zawodowe życie.
W 1930 roku Jan Zachwatowicz porzucił Katedrę Rysunku na rzecz Zakładu Architektury Polskiej, prowadzonego przez wybitnego badacza historycznej architektury prof. Oskara Sosnowskiego. Zachwatowicz przez dziewięć lat pracował z Sosnowskim i sam później wiele razy mówił, jak ważny był to czas dla kształtowania się jego poglądów. Po śmierci Oskara Sosnowskiego we wrześniu 1939 roku Zachwatowicz przejął szefowanie Katedrą Architektury Polskiej. W czasie II wojny światowej brał czynny udział w ratowaniu i wywożeniu z powstańczej stolicy archiwów, zbiorów rysunków, dokumentacji zabytków. Zbiór rysunków inwentaryzacyjnych, jakie ze swoimi studentami sporządził przed wojną Oskar Sosnowski stały się później bazą dla projektów odbudowy warszawskiej Starówki.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Jan Zachwatowicz na terenie odbudowywanego Zamku Królewskiego, Warszawa, 1972, fot. Bolesław Miedza/PAP
Obrazek
janzachwatowicz_fot_pap.jpg
W 1945 roku Jan Zachwatowicz został powołany do kierowania tworzonym Biurem Odbudowy Stolicy, chwilę później został generalnym konserwatorem zabytków, które to stanowisko piastował przez dwanaście lat. Wychowankowie i współpracownicy Zachwatowicza w licznych relacjach wspominają go jako osobę o ogromnej charyzmie i niespotykanych wręcz zdolnościach negocjacyjnych. Przydawały mu się one podobno w czasie okupacji, kiedy zdobywał pozwolenia Niemców na wywóz cennych archiwaliów. Nie straciły one znaczenia także po II wojnie światowej, kiedy to wbrew przyjętym na świecie zasadom, "sztuce konserwatorskiej" i wbrew opinii wielu innych specjalistów Zachwatowiczowi udało się przekonać Polaków do odbudowania zniszczonych zabytków.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Bazylika archikatedralna św. Jana Chrzciciela w Warszawie w trakcie odbudowy, 1951, fot. Zbyszko Siemaszko/Forum
Obrazek
katedra-warszawska-odbudowa-forum.jpg
W obliczu bezprecedensowej skali wojennych zniszczeń (zrujnowanych siedem tysięcy obiektów architektonicznych) nie dało się łatwo zastosować wcześniej praktykowanych zasad, choćby tych o niepodnoszeniu z gruzów zniszczonych budowli. Zachwatowicz pisał:
Nie mogąc zgodzić się na wydarcie nam pomników kultury, będziemy je rekonstruowali, będziemy je odbudowywali od fundamentów, aby przekazać pokoleniom, jeżeli nie autentyczną, to przynajmniej dokładną formę tych pomników […]. Poczucie odpowiedzialności wobec przyszłych pokoleń domaga się odbudowy tego, co nam zniszczono, odbudowy pełnej, świadomej tragizmu popełnianego fałszu konserwatorskiego.
Swoją opinię tłumaczył tym, że polskie zabytki nie popadły w ruinę tylko w wyniku wojskowych potyczek, ich niszczenie było częścią planu zniszczenia polskiej kultury. W wydanym w 1965 roku tomie "Ochrona zabytków w Polsce" pisał:
Cały szereg obiektów został zniszczony przez Niemców w okresie okupacji poza działaniami wojennymi. Zniszczenia te i rabunek dzieł sztuki, prowadzony "naukowo", przy współdziałaniu niemieckich uczonych, były częścią eksterminacyjnego programu w stosunku do narodu polskiego i jego kultury.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Pierwszy po wojnie zjazd Stowarzyszenia Architektów Polskich (SARP), nz. m.in. Jan Zachwatowicz, Wrocław, 18.09.1948, fot. CAF/PAP
Obrazek
jan-zachwatowicz-pap_19480918_00j-2.jpg
Jan Zachwatowicz okazał się orędownikiem odbudowywania zniszczonych zabytków właśnie dlatego, że w nich widział podtrzymanie ciągłości polskiej kultury. Odbudowa miała być wyrazem sprzeciwu wobec działań mających polską kulturę wykorzenić. Architekt nadzorował odbudowę zabytków w Warszawie, miał swój udział w decyzji o podniesieniu z gruzów gdańskiego Głównego Miasta oraz szeregu rozsianych po Polsce obiektów historycznych, jak np. kolegiata w Wiślicy, kamienice na Starym Mieście w Poznaniu czy Opolu, katedry w Gnieźnie, zamku w Malborku i in. Wiele decyzji konserwatorskich Jana Zachwatowicza wzbudzało kontrowersje. To on postanowił, by warszawską Katedrę św. Jana odbudować w formach gotyckich, a więc bez uwzględnienia licznych późniejszych przebudów (tym samym wygląd odbudowanej świątyni jest raczej fantazją na temat jej pierwotnego wyglądu niż jego wiernym odtworzeniem – o średniowiecznej formie katedry niewiele wiedziano). Zachwatowicz konsultował projekty budowy Trasy W-Z, nadzorował całą koncepcję odbudowania warszawskiej Starówki, ostatnią dekadę życia poświęcił pracy nad odbudową Zamku Królewskiego, który mimo że od razu po wojnie uznany za najważniejszy obiekt do przywrócenia, został wzniesiony na nowo dopiero w latach 70. Projekt dla Zamku opracowywało szerokie grono ekspertów - Obywatelski Komitet Odbudowy, złożony z Komisji Naukowej (przewodniczący Stanisław Lorentz), Komisji Archeologicznej (przewodniczący Aleksander Gieysztor) i Komisji Architektoniczno-Konserwatorskiej, której przewodniczący Jan Zachwatowicz, zatwierdzał wszystkie projekty wykonawcze.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Polska Agencja Prasowa, "Śródmieście". Na zdjęciu: na pierwszym planie ruiny w rejonie ulic: Jasnej, Zgoda i Marszałkowskiej., fot. Dom Spotkań z Historią
Obrazek
Polska Agencja Prasowa, "Śródmieście". Na zdjęciu: na pierwszym planie ruiny w rejonie ulic: Jasnej, Zgoda i Marszałkowskiej., fot. Dom Spotkań z Historią
Od razu po wojnie Zachwatowicz stał się ważnym autorytetem w dziedzinie ochrony zabytków. Brał udział w międzynarodowych konferencjach, na których pokazywał etapy odbudowy polskich zabytków. Był członkiem Międzynarodowej Unii Architektów (UIA), Królewskiego Instytutu Architektów Brytyjskich (RIBA), francuskiej Akademii Architektury. W 1954 roku podczas Konwencji o ochronie dóbr kultury na wypadek konfliktu zbrojnego w Hadze (Hague Convention for the Protection of Cultural Property in the Event of Armed Conflict) rozstrzygnięto konkurs na projekt znaku graficznego, za pomocą którego można by sygnować zabytkowe obiekty, aby uchronić je przez atakami w czasie wojen. Ów konkurs wygrał znak zaprojektowany przez Jana Zachwatowicza – to doskonale znana z polskich zabytków tarcza z niebieskim rombem i trójkątem. Jan Zachwatowicz był także polskim sygnatariuszem tzw. Karty Weneckiej (jej pełna nazwa to: Międzynarodowa Karta Konserwacji i Restauracji Zabytków i Miejsc Zabytkowych), do dziś obowiązującego międzynarodowego dokumentu definiującego pojęcie zabytku, regulującego zasady ochrony historycznych budowli, ich konserwacji czy modernizacji. Podpisana została w 1964 roku podczas II Międzynarodowego Kongresu Architektów i Techników Zabytków w Wenecji. Rok później w Warszawie przy współudziale Jana Zachwatowicza powołana została do życia Międzynarodowa Rada Ochrony Zabytków i Miejsc Historycznych ICOMOS (od angielskiej nazwy International Council on Monuments and Sites) – do dziś najważniejsza organizacja, zrzeszająca ekspertów zajmujących się ochroną zabytków.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Budowa Trasy W-Z obok ruin Zamku Królewskiego w Warszawie, 1947, fot. Edward Falkowski / Forum
Obrazek
Budowa trasy W-Z, Warszawa, lata 40., fot. Edward Falkowski / Forum
W setną rocznicę urodzin Jana Zachwatowicza jego przyjaciel i współpracownik, Aleksander Gieysztor wspominał we wzniosłych słowach przepełniony romantyzmem czas pracy nad odbudową Zamku Królewskiego:
Przez dziesięć lat prowadził cotygodniowe zebrania komisji architektonicznej, prawdziwe, czasem bolesne zmagania o właściwy kształt dzieła. Swoje pragmatyczne doświadczenie zawarł wtedy w obmyślonym przez siebie pojęciu restytucji. Zamknął w nim ideę snutą od pierwszych miesięcy walki o żywotność sukcesji zabytkowej, myśl naprawienia zła, uchylenia krzywdy wyrządzonej kulturze narodu. Wszystko zaś wspierał wycieniowanym z latami postulatem prawdopodobieństwa formy czerpanej z wiedzy i nasłuchiwania rytmów materii zabytkowej.
Te słowa dobrze oddają ducha tamtych działań, w których równowaga pomiędzy uczciwością konserwatorską a chęcią przywrócenia stanu sprzed wojny bywała wiele razy zaburzona, kiedy pragmatyzm, racjonalność, a nawet etyka zawodu opiekuna zabytków stawała się mniej ważna niż symboliczny gest zachowania ciągłości kultury, przeciwstawienia się zniszczeniom, niejako ich wymazaniu. Warto dodać, że Jan Zachwatowicz nie był orędownikiem odbudowywania zabytków zawsze i wszędzie – udowodnił to podpisując Kartę Wenecką, praktycznie wprost tego zakazującą. Uważał jednak, że II wojna światowa i jej skutki wytworzyły sytuację nadzwyczajną, nie dającą się zamknąć w tradycyjnych regulacjach i wymagały działań ponadstandardowych. Były – jak to określił Aleksander Gieysztor - "wyrazem dramatycznego emocjonalnego zrywu w obronie pamięci polskiego dziedzictwa".