Jak wygląda Polska w parę lat po zwycięskiej wojnie? Na Zachodzie polska granica sięga Nysy i Odry, za nimi rozciąga się obszar pod polską okupacją - polskie garnizony pilnują porządku w polskiej strefie okupacyjnej (po wojnie całe Niemcy zostały podzielone na małe państewka), na części tego obszaru Polacy snują plany stworzenia słowiańskiego państwa połabskiego. Na Mazurach trwa wielka akcja polonizacyjna (bo nie było też przymusowych wysiedleń Niemców), Śląsk i Pomorze są polskimi protektoratami, polskie jest Zaolzie, Słowacja jest de facto częścią Polski (formalnie tworzy z nią federację). Kresy są polskie w granicach międzywojennych. Polska stoi na czele silnego sojuszu wojskowego realizującego ideę Międzymorza, jest najpotężniejszym graczem w regionie i jednym z najważniejszych państw w całej Europie. A teraz właśnie uzyskała swoją pierwszą kolonię - Madagaskar.
To szczyt polskich możliwości – już wkrótce ten kolos na glinianych nogach zacznie się chwiać rozsadzany przez wewnętrzne sprzeczności. Póki co Ziemowit Szczerek robi wszystko, żeby ta raczej fantastyczna wizja wydawała się czytelnikowi jak najbardziej realna, a bieg historii nieodzowny. Krok po kroku, korzystając z warsztatu historyka i politologa (właśnie historykiem z wykształcenia jest Ziemowit Szczerek - aktualnie pisze doktorat z politologii), i z dużą wiedzą z zakresu godpodarki i socjologii - pokazuje, co musiałoby się stać, żeby dany scenariusz mógł zaistnieć. "I tak się właśnie stało w historii alternatywnej..." – to częste zdanie w wywodzie Szczerka, w którym nieodwołalność idzie jednak w parze z pewną ironią.
Polska alternatywna – zupełnie inna, całkiem podobna
Plakat z alternatywnej kampanii wrześniowej 1939 roku - Ziemowit Szczerek "Rzeczpospolita zwycięska"
Poprowadzenie alternatywnej linii historii, w której Polska nie tylko wygrała wojnę, ale szybko stała się lokalną potęgą, musiało być siłą rzeczy karkołomne. Szczerek dość realistycznie zakłada, że urośnięcie Polski w nienaturalną siłę, mogło się odbyć tylko dzięki cudzej pomocy (tu też należy widzieć lekką ironię czy, jak kto woli, skrajny polityczny realizm). U Szczerka jest to pomoc Amerykanów, Francuzów i Brytyjczyków, którzy pompują w Polskę wielkie pieniądze licząc, że kraj stanie się policjantem pilnującym pokoju w tej częsci Europy a także – tradycyjnie już – przedmurzem.
Również bardzo realistycznie pokazane zostały problemy, które przed taką Polską musiałyby stanąć. Kwestie etniczne takie jak problem antysemityzmu w kraju pełnym Żydów (w alternatywnej wersji historii nie było Holokaustu) czy problem ukraiński (zakończony eskalacją terroryzmu) to u Szczerka logiczne rozwinięcie stanu z prawdziwej II RP. Bardziej oddalone od rzeczywistości historycznej – ale w niej umocowane - są obrazki z polskiej okupacji Niemiec (odwołujące się do słowiańskich starożytności państwo Branibor-Weligrad w Brandenburgii-Meklemburgii) czy wizje federacji polsko-słowackiej. Wizje te nie są pozbawione humoru: polscy żołnierze okupują Prusy w niemieckich stahlhelmach, nazwy niemieckich miast zostają przemianowane na polskie (np. Berlin to Kopanica). Zupełnie tragifarsowy charakter ma cały epizod polskiej ekspansji kolonialnej: polski Madagaskar okazuje się totalną porażką, epizod kolonialny kończy się zwycięstwem w ciężkiej wojnie, po czym przyznaniem kolonii niepodległości.
Punktem wyjścia alternatywnej historii Szczerka jest fikcja, która poniekąd jest całkowitym przeciwieństwem historii rzeczywistej: Polska wychodzi z krótkiej wojny (kończy się jeszcze na jesieni 1939 roku) zwycięska, kraj nie jest zniszczony, jak był w rzeczywistości - to Polska bez Holokaustu, bez powstania warszawskiego, bez całej wojennej traumy i bez doświadczenia komunizmu – jednym słowem to Polska, która jest zaprzeczeniem Polski. W tym kontekście szczególnie ciekawe jest to, że w swojej wizji Szczerek dochodzi do opisu rzeczywistości, która wcale nie jest tak znowu odległa od tej naszej. O takiej właśnie Polsce pisze w kończącym książkę świetnym reportażu z Polski A.D. 2013.
Co napisał Witkacy w 1942?
Szczególnym walorem książki Szczerka jest obecność autentycznych niejako literackich głosów z alternatywnej rzeczywistości. Rozwijając koncept alternatywnej historii Szczerek podjął bowiem śmiałą próbę dopisania polskim pisarzom alternatywnych biografii i co ważniejsze zamieścił fragmenty ich alternatywnej twórczości. I tak Witkacy nie popełnia samobójstwa 18 września 1939 roku, bo nie ma ku temu żadnego powodu (u Szczerka agresji radzieckiej na Polskę nigdy nie było) - żyje i ma się jak najlepiej (przynajmniej do chwili adekwatnie groteskowej śmierci, której Szczerek nie omieszkał opisać) i oczywiście pisze, m.in. listy. Taki list do żony z 1942 roku (relację z poligonu) możemy przeczytać w "Rzeczpospolitej zwycięskiej" obok takiej perełki jak opis warszawskiej Dzielnicy Maszałka Piłsudskiego (najbardziej reprezentatywnej dzielnicy powojennej Warszawy) pióra Witolda Gombrowicza. W części swoich "Dzienników z Polski cudem ocalonej" alternatywny Gombrowicz pisał m.in. tak:
"Mój Boże, to dzielniczysko, dzielniczydło, bo dzielnicą tego nazwać nie sposób – to jest coś co z człowiekiem nie ma nic wspólnego. To patroszy z człowieka wszystko, co człecze i wypełnia go, jak balon, sprężonym narodowym powietrzem. Idzie człowiek tą ulicą, jeszcze myśli człek o sobie jako o człowieku i biało się człowiekowi robi, pusto, biało od tej pustki, nijako, i krok za krokiem, balon się z niego robi nie człowiek."
Ten znakomicie zrealizowany koncept (stylizacje są najwyższej próby) gwarantuje wnikliwemu czytelnikowi dużo intertekstualnych przyjemności: obok wierszyka Wieniawy-Długoszowskiego z 1943 r. możemy czytać relację Iwaszkiewicza z wycieczki do Zawichościa (po wojnie perła Centralnego Okręgu Przemysłowego) czy reportaż Wiecha z Olimpiady w Warszawie w 1950 roku.
Polska ze snu
Wydaje się, że w "Rzeczpospolitej zwycięskiej" Szczerek połączył dwie swoje pasje: tę naukową wynikającą z wyuczonego zawodu i tę wynikającą z literackiego usposobienia (jest autorem wydanej w tym roku powieści "Przyjdzie Mordor i nas zje" – określanej jako pierwsza polska powieść gonzo). Pisanie Szczerka zarówno w wersji gonzo-fikcji spod znaku "Mordoru" jak i w wersji political fiction "Rzeczypospolitej zwycięskiej" (też chyba trochę gonzo) zachowuje tę samą dezynwolturę i nieoczywisty stosunek do prawdy, które przekładają się na świetną i bardzo atrakcyjną lekturę.
Ale nie tylko przyjemność lektury – zapewne perwersyjna, bo wynikająca z realizacji fantazji – stanowi o wartości książki Szczerka. Próba wyobrażenia sobie Polski potężnej czy też śnienia jej snu o samej sobie musi zakończyć się brutalną pobudką, czyli podważeniem mitów, które leżą u podstaw samej możliwości tych rojeń (mitów II RP ale sięgających korzeniami dużo dalej). Dlatego alternatywna Polska z "Rzeczpospolitej zwycięskiej" to nie tylko fantazmat – ale też realistyczny materiał mogący stanowić podstawę do krytycznego myślenia o polskiej tożsamości i zadawania pytań o nią. W tym dążeniu książka porusza się w orbicie takich kluczowych dla pytania o polską tożsamość książek i tekstów jak "Fantomowe ciało króla" Jana Sowy czy "Kto nam zabrał tę rewolucję" Andrzeja Ledera. Czytając ten dziwny fantazmatyczny sen o Polsce poteżnej możemy odczuwać jakiś rodzaj przyjemności, ale jednocześnie powinniśmy zadać sobie pytanie, kto ten sen naprawdę śni? Sam Szczerek dość trzeźwo w tej kwestii mówi: "Mocarstwem jest się wtedy, kiedy treść tego, czym się jest, jest w stanie wpływać na innych. Kiedy promieniuje na zewnątrz. A nie wtedy, kiedy, jak dziecko, chce i koniec."
Ziemowit Szczerek
"Rzeczpospolita zwycięska. Alternatywna historia Polski"
Wydawnictwo Znak, Kraków 2013
Oprawa miękka
Liczba stron: 280