Przekonanie o tym, że do przedstawiania egzystencjalnych archetypów lalki nadają się znacznie lepiej niż żywi ludzie współdzielił polski malarz z Mauricem Maeterlinckiem. Niewykluczone, że belgijski dramatopisarz wywarł na niego bezpośredni wpływ, jako że jego głęboko pesymistyczne dramaty z lat 80. i 90. XIX wieku od 1899 wystawiane były w Krakowie, gdzie młody malarz przynajmniej niektóre z nich mógł oglądać. Nie mógł za to oglądać przed powstaniem datowanego na lata 1906-1907 "Cyrku" obrazów innego Belga, Jamesa Ensora, z którym ze względu na zbieżność zainteresowań, z motywem maski na czele, wielokrotnie był zestawiany. U Wojtkiewicza maska zyskuje przy tym bardziej dramatyczną niż w moralizujących płótnach Ensora wymowę. Jak zauważał Wiesław Juszczak, dla Ensora maski stanowiły symbol ludzkiego fałszu, zakłamania, rekwizyt w moralitecie. U Wojtkiewicza stanowią narzędzie odczłowieczenia – maska na twarzy to wstępne stadium przemiany klauna w marionetkę.
Pokrewne własnym poszukiwaniom obrazy Ensora oglądać mógł Wojtkiewicz dopiero w Paryżu, gdzie w 1907 roku trafił dzięki łutowi szczęścia. Dwa lata wcześniej, po kilku nieudanych epizodach edukacyjnych, malarz skończył studia na krakowskiej akademii i wraz z czterema przyjaciółmi założył Grupę Pięciu, która za patrona obrała sobie Norwida. Podczas berlińskiej wystawy grupy przypadkiem natknął się na jego obrazy André Gide, którego zauroczyły one do tego stopnia, że w 1907 roku urządził polskiemu malarzowi wystawę w Paryżu, co wydatnie przyczyniło się też do wzrostu jego popularności w środowisku polskim. Jak puentował Boy:
Można powiedzieć, że pisarz francuski odkrył Wojtkiewicza dla Polski, i to odkrył w Berlinie [...].
Sam Gide, choć nie podejmował się próby osadzenia twórczości Wojtkiewicza w historii polskiej sztuki, bezbłędnie wyczuwał atmosferę jego prac, której manifestacją stał się "Cyrk – przed teatrzykiem":
Wiem, oczywiście, że niemożliwe jest, aby artysta taki jak Wojtkiewicz mógł powstać sam z siebie [...], ale ta wystawa pozwoliła przypuszczać, że u siebie w kraju musi on być dosyć odosobniony. To się rzucało w oczy.