Zamyślona twarz Mickiewicza została ukazana z profilu. Malarz z subtelnością przedstawił zapatrzone w przestrzeń oko, wyraźny łuk brwi, ciemne kosmyki włosów, zarastające policzki bokobrody. Z zachowanych przekazów wiadomo, że współcześni zwracali uwagę na dobrze uchwycone podobieństwo. W Petersburgu przebywali w tym czasie znajomi Mickiewicza i Wańkowicza z wileńskich studiów, członkowie Towarzystwa Filaretów: Stanisław Morawski i Mikołaj Malinowski. "W tym portrecie udało się artyście upoetyzować, uidealizować, upiększyć twarz naszego wieszcza, a jednak zrobić go najzupełniej podobnym" – zachwycał się we wspomnieniach Morawski.
Malinowski pisał natomiast w liście do historyka Joachima Lelewela:
Przybycie Mickiewicza do Petersburga sprawiło niesłychaną sensację. Rosjanie i Polacy prześcigają się w okazywaniu mu poszanowania. […] Mickiewicz zewnętrznie cokolwiek odmienił się, zapuścił bakenbardy, to go poważniejszym czyni. Cera zdrowsza, nieco zmężniał, odmienił się, ale na swoją korzyść. W towarzystwie nie jest jak dawniej ekscentryczny i owszem bardzo swobodny i ujmujący.
Wańkowicz uchodził w oczach przyjaciół za ogromnie sumiennego. Prace nad portretem musiały sprawnie się posuwać, bo już w maju 1828 roku obraz został pokazany na wystawie w petersburskiej Akademii Sztuk Pięknych. Dzieło cieszyło się dużym zainteresowaniem, nie tylko dzięki talentowi malarza, lecz także sławie Mickiewicza. To nie była po prostu podobizna pisarza, a wizerunek wielkiego romantyka, harmonizujący z jego twórczością. "Przeniknął Wańkowicz ducha poety" – twierdził kolega artysty, malarz Wincenty Smokowski, zauważając, że uchwycił nie tylko "podobieństwo oblicza", ale i "rzewną poezję".
Obraz stał się szybko najbardziej rozpoznawalnym – i rozpowszechnionym – wizerunkiem Mickiewicza. Już w czerwcu 1828 roku Wańkowicz stworzył na jego podstawie litografię. Graficzna reprodukcja była powielana masowo, znacznie przyczyniając się do popularności oryginału. Wkrótce artysta wykonał także kilka mniejszych replik obrazu.