Prostota i szczodrość języka Bielskiej buduje obraz Grotowskiego, który daleki jest od obrazu artysty-maga, "wybitnej jednostki". Autorka momentami bezwzględnie rozprawia się z narosłym wokół reżysera mitem. "Jej" Grotowski to w dużej mierze manipulant żywiący się skłócaniem małżeństw, jątrzyciel eksperymentujący na żywych organizmach, obsesyjnie kontrolujący tyran zakazujący stosunków seksualnych czy wymuszający całodniowe posty. Wspominając pierwsze przypadkowe spotkania z nim przyznaje, że wydawał się jej "figurą dziwną, by nie powiedzieć groteskową". "Do tego grubas, żarłok i łakomczuch", dodaje Bielska z właściwą swojemu stylowi swobodą. Zarysowuje ewolucję, jaką przeszedł w kontekście relacji z zespołem: od dowcipnego kolegi przez wymagającego absolutnego posłuszeństwa Bossa (jak sam siebie nazywał) do nieprzystępnego, bezwzględnego prowokatora karmiącego się tworzonymi przez siebie konfliktami. Bielska niejednokrotnie oddziela jednak sferę artystyczną od codziennej, społecznej sfery funkcjonowania Grotowskiego. Przyznaje, że jako twórca i myśliciel zdołał ją zaczarować, choć jego poczynania "w zakresie czysto ludzkim" oceniała bardzo surowo. Ta sroga i jednoznaczna ocena pojawia się w książce wielokrotnie. Bielska pisze, między innymi, że pomimo uznania dla wkładu reżysera w światową kulturę, jego metody były i są dla niej niewybaczalne. Za przykład podaje Ryszarda Cieślaka, którego życie – jej zdaniem – "rzucone zostało na stos". "W moim głębokim przekonaniu człowiek zawsze powinien stać na pierwszym miejscu, nawet przed pięknymi ideami, które wymagają ofiar", pisze Bielska. Zaprzecza także mitowi o wspólnotowym charakterze działań zespołu ("w Teatrze nie było wtedy jakiejś wspólnoty. Bardzo często Grot kogoś atakował albo obmawiał").
Symptomatyczne jest to, że kolejny głos destabilizujący mit Grotowskiego należy do kobiety. O ciemnych stronach współpracy i znajomości z reżyserem opowiadała również Teresa Nawrot (w rozmowie z Remigiuszem Grzelą wydanej w zbiorze "Wolne" mówiła, że oprócz nieba przeżyła z Grotowskim także piekło). Do wyznań Nawrot Bielska nawiązuje w rozdziale "Siostrzane głosy", w którym nadaje tak konfesyjnym, pochodzącym "ze środka" opowieściom szczególną wartość:
Potomni będą sięgali do tego, co zostawi po sobie Teresa Nawrot, a nie po niezmienne opinie panów profesorów, że wielkość i talent równa się świętość.
Po lekturze książki Bielskiej słowa autorki zaaplikować można także do niej samej. Bardzo prawdopodobne, że potomni będą sięgali do tego, co zostawi po sobie Urszula Bielska.
Urszula Bielska, "Wojtek: Nie samym Grotowskim żyłam", redakcja i opracowanie Dariusz Kosiński, Kraków 2021, Wydawnictwo Żywosłowie