"Sztuka kochania" jest tego kolejnym dowodem. Opowiadając o Michalinie Wisłockiej, Rak zawiesił sobie poprzeczkę wyżej niż w przypadku "Bogów". Zamiast nadać jej historii linearną strukturę, postawił na nieco bardziej skomplikowaną strukturę i zabawę płaszczyznami czasowymi . W "Sztuce kochania" śledzimy losy bohaterki w kilku momentach jej życia: we wczesnej młodości, w czasie wojny, podczas studiów medycznych, a także później - w latach 60' i 70', gdy podejmuje próbę zrewolucjonizowania polskiej seksuologii. Przenosząc się do przyszłości i przeszłości bohaterki twórcy budują portret Wisłockiej jako świeckiej świętej – odważnej, charyzmatycznej kobiety, która w imię walki o dobro swoich pacjentów musiała pokonać przeciwności patriarchalnej rzeczywistości PRL-u, a za swoje wybory zapłaciła cenę połamanego życia prywatnego.
W "Sztuce kochania" na pozór wszystko się zgadza – intrygująca bohaterka, ciekawe drugoplanowe postaci, jest stawka, perypetie i wszystko, co potrzebne do skrojenia dobrego scenariusza. A jednak historia Wisłockiej z czasem staje się nam coraz bardziej obojętna. Od początku znamy bowiem zakończenie tej historii, wiemy, że "Sztuka kochania" wbrew wszystkiemu trafiła do księgarń, a więc znamy odpowiedź na najważniejsze pytanie filmu: czy bohaterce uda się wydać książkę.

Kadr z filmu "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej" w reżyserii Marii Sadowskiej, 2016. Na zdjęciu: Piotr Adamczyk i Magdalena Boczarska, fot. © Jarosław Sosiński / Watchout Productions
O ile w "Bogach" znajomość finału filmu nie przeszkadzała w emocjonowaniu się losami Zbigniewa Religi, o tyle opowieść o Wisłockiej traci przez to impet. Głównie dlatego, że Krzysztof Rak i Maria Sadowska nieco instrumentalnie traktują poboczne wątki - opowiadają poruszającą historię miłosnego trójkąta, jaki łączył Wisłocką z jej mężem i przyjaciółką, a także historię ich wspólnych dzieci, ale w pewnym momencie bez skrupułów porzucają ten wątek i idą dalej za opowieścią o kobiecie, co nie kłaniała się pruderii i społecznym konwenansom.
Spośród wątków pobocznych najlepiej w "Sztuce kochania" broni się historia romansu Wisłockiej z żonatym mężczyzną. Dzieje się tak za sprawą wzruszającej roli Eryka Lubosa. Ten charakterystyczny aktor, niejako stworzony do grania twardych, szorstkich mężczyzn, stworzył portret człowieka rozpiętego między namiętnością i powinnością, postać tragiczną i ludzką. Dokładnie taką, jaką jawi się Wisłocka w świetnej interpretacji Magdaleny Boczarskiej, która w "Sztuce…" zagrała rolę życia.

Kadr z filmu "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej" w reżyserii Marii Sadowskiej, 2016. Na zdjęciu: Magdalena Boczarska i Eryk Lubos, fot. © Jarosław Sosiński / Watchout Productions
"Sztuka kochania" jest dowodem na to, że mamy w Polsce naprawdę dobrych aktorów. Prowadzeni przez Sadowską tworzą znakomite kreacje. Mocny jest Piotr Adamczyk wcielający się w męża Wisłockiej, Arkadiusz Jakubik i Wojciech Mecwaldowski jako komunistyczni urzędnicy pokazują swoją vis comica, a Borys Szyc kolejny raz udowadnia, że ma wrodzoną ekranową siłę. Prawdziwą perełką jest zaś rola Justyny Wasilewskiej, jednej z najzdolniejszych młodych aktorek w Polsce. Wasilewska, dotąd kojarzona głównie z komediowymi postaciami, wciela się w przyjaciółkę Wisłockiej i kochankę jej męża – na przemian odstręcza i uwodzi, raz po raz kradnąc dla siebie show.
Wszystko to sprawia, że "Sztukę kochania" ogląda się z niekłamaną przyjemnością. Nie przeszkadza nawet natrętna i nazbyt ilustracyjna muzyka Jimka, ani fakt, że kilka scen wydaje się w tej historii zupełnie niepotrzebnych. Bowiem "Sztuka kochania" Marii Sadowskiej to kino świadome zarówno swojej siły jak i swoich słabości. Przede wszystkim takie, które nie obiecuje więcej, niż jest w stanie dać. A daje nam dwie godziny niegłupiej rozrywki, z dowcipnymi dialogami i świetnymi aktorskimi kreacjami.
- "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej", Reżyseria: Maria Sadowska, scenariusz: Krzysztof Rak. Zdjęcia: Michał Sobociński. Występują: Magdalena Boczarska, Eryk Lubos, Piotr Adamczyk, Justyna Wasilewska, Arkadiusz Jakubik, Wojciech Mecwaldowski, Jaśmina Polak. Premiera: 27 stycznia 2017.