Eksperymentalny dokument jest bowiem opowieścią o wypieranej stracie. Czytając liczne wywiady z Lemem, a także jego obszerne biografie, Mikurda odkrył białe plamy, tylko częściowo odkryte i nazwane przez biografów. Dotyczyły one Holocaustu, którego doświadczył autor "Niezwyciężonego", a który naznaczył jego pisarską twórczość w sposób nie do końca uświadomiony przez większość czytelników. Zagłada lwowskich Żydów, jedna z najkrwawszych w całych dziejach II wojny światowej, zabrała większość bliskich Lema. Ale on sam nie wracał do tej przeszłości: pytany przez dziennikarzy o doświadczenia Holocaustu albo zmieniał temat, albo wręcz zrywał wywiady. A jednak to właśnie wojenna strata okazała się ukrytym tematem wielu jego prac, tak oczywistym, a jednocześnie zupełnie nieodkrytym.
W swoim dokumentalnym eseju Mikurda próbuje dotknąć tematu wypieranej żałoby. A opowiadając o Lemie, opowiada też o sobie, o opuszczeniu, śmierci partnerki, próbie poradzenia sobie z tym doświadczeniem. I właśnie wtedy "Solaris…" staje się najbardziej dojmujące. Osobisty ton naznacza ten wizualny wiersz, każe skupić się na interpretacyjnym tropie związanym z żałobą, pożegnaniem z miłością i drugim człowiekiem.
Siła dokumentu Mikurdy, trudnego i nieoczywistego, rodzi się na styku ujęć. Ujęć przepięknych i plastycznie wysmakowanych. Przypominając materiały z Wytwórni Filmów Oświatowych, "Solaris…" przypomina o wielkich artystach, którzy pracowali w niej przez lata – o Stanisławie Śliskowskim, Jacku Bławucie, Andrzeju Jaroszewiczu… Kadry każdego z nich wykorzystane zostały w filmie Mikurdy. W "Solaris…" zostają użyte ponownie, a osadzone w nowym kontekście zyskują nowe życie i dają je. Bo siła Mikurdowego "Solaris" wynika z artystycznej odwagi i konsekwencji jego twórców: Laury Paweli, montażystki, która wykonała tu tytaniczną pracę, i Marcina Lenarczyka, którego dźwiękowe kontrapunkty współtworzą dramaturgię tego czarno-białego filmowego wiersza o miłości i śmierci, o wypartej traumie i uwalnianiu się z niej za pomocą sztuki.
- "Solaris Mon Amour". Reżyseria: Kuba Mikurda. Montaż: Laura Pawela. Dźwięk: Marcin Lenarczyk. Muzyka: DJ Lenar. Instytut Adama Mickiewicza jest koproducentem filmu.