Artysta w serii fotograficznych kolaży odnosi się do związku między estetyką a funkcjonalnością architektury.
Projekt Nicolasa Grospierre’a składa się z sześciu zdjęć. Na pierwszym widoczny jest niedokończony dom, który na kolejnych obrazach rośnie. Pojawiają się w nim dodatkowe skrzydła, ściany, a nawet wieżyczki. Na ostatnim obrazie dom jest ogromną, chaotyczną i bezkształtną konstrukcją. Dom w serii Grospierre’a pozostaje otwartą formą – mimo tego, że pierwotnie powstało sześć obrazów, zawsze istnieje możliwość dodania kolejnych ścian na fasadzie.
Grospierre we wcześniejszych projektach analizował przyczyny upadku modernizmu. Do tego odnosił się m.in. w seriach "Zniszczony blok" (2006), "Nowoczesna wieś" (2003–2010) czy najbardziej znanych "Koloroblokach" (2005–2006). O tych poszukiwaniach powiedział:
Text
Moje prace mogą być odbierane jako forma krytyki modernizmu, ale muszę zaznaczyć, że nie jest to krytyka wynikająca z niechęci. To raczej konstatacja, próba pokazania, że coś się zepsuło. Albowiem z ideami postępu się utożsamiam, wierzę w nie i tęsknię za nimi.
"Dom, który rośnie" jest bliższy rzeczywistości społecznej niż teorii sztuki. Rosnąca budowla jest zmieniana zgodnie ze zmieniającymi się potrzebami jego mieszkańców.
Text
Proszę przypomnieć sobie dwie rzeczy, które widzimy często w Polsce: nieotynkowane, niedokończone domy, które i tak są już zamieszkane, oraz "dobudówki", efekt wieloletnich oszczędności. Postanowiłem spotęgować żartobliwie, odwołując się do tych praktyk (biegnących pod prąd sztuki architektonicznej), zjawisko "wzrostu" domostwa do iście szalonej skali. Mój dom wzrasta jak grzyby po deszczu – a może: jak pleśń.
Tytuł (nagłówek do zdjęcia)