Zastrzeżenia budzić może także scenariuszowa wizja świata, w której świat poczciwych i dobrych opozycjonistów zderza się z rzeczywistością okrutnych niewolników systemu. Nie dość, że między filmowym małżeństwem Kuroniów nie dochodzi do ani jednego konfliktu, to także ich towarzysze styropianowej niewoli zdają się nieco przypudrowani i zbyt idealni. A jeśli dodamy do tego przerysowane aktorstwo kilku epizodystów (jedna z milicjantek albo kierowca z SB), otrzymujemy czarno-białą rzeczywistość, którą aż chciałoby się przybrudzić i zaburzyć.
Wszystko to jednak nieistotne. Na koniec zostają bowiem łzy i wzruszenie. Czysta emocja ludzkich spojrzeń, łamiących się głosów. Domalewski się ich nie boi. Jest jednym z niewielu polskich reżyserów, którzy potrafią wzruszać widza. Pamiętając o rzemiośle, stylu i artystycznej wizji, jednocześnie kręci swojej filmy sercem. Nasza rewolucja i jej zapłakani widzowie są najlepszym dowodem sprawności, z jaką reżyser Ministrantów zaprasza nas do tych emocjonalnych rozmów o miłości, tęsknocie, a nawet polityce.
„Nasza rewolucja”. Reż. Piotr Domalewski. Zdjęcia: Michał Sobociński. Scenografia: Anna Pabisiak. Kostiumy: Dorota Roqueplo. Montaż: Agnieszka Glińska. Występują: Arkadiusz Jakubik, Magdalena Popławska, Jacek Koman, Jakub Jakubik, Krzysztof Zarzecki, Andrzej Andrzejewski.