Dokumentalna komedia Mateja Bobrika to poruszająca opowieść o wchodzeniu w dorosłość i żegnaniu się z marzeniami. "Nasza mała Polska" to film pełen empatii i inteligentnego dowcipu.
Choć w Japonii działa niemal 800 uczelni wyższych, polonistykę studiować można jedynie tutaj, w Tokijskim Uniwersytecie Studiów Międzynarodowych. Od 1991 roku w szeregi jego studentów corocznie przyjmowana jest piętnastka szczęśliwców, którzy pod okiem znakomitych wykładowców poznają polski język i kulturę. Kierują nimi bardzo różne pobudki. Jednych na polonistykę ściągnęła fascynacja nadwiślańskim akcentem, innych – historie rodzinne i chęć zgłębienia wiedzy o polskich Żydach, a jeszcze innych – chęć postudiowania czegoś egzotycznego.
Marzyciele i pragmatycy, kujony i bumelanci – w dokumentalnej opowieści Mateja Bobrika japońscy studenci polonistyki stają się zbiorowym bohaterem opowieści o wchodzeniu w dorosłość. Opowiadając o młodych ludziach zderzających się z obcym językiem i kulturą, Matej Bobrik opowiada o doświadczeniu, które dobrze zna. On sam urodził się na Słowacji, ale to w Polsce ukończył szkołę filmową i to nad Wisłą realizuje swoje kolejne filmy. Wie, jak to jest być obcym i ile kosztuje dostosowanie się do innej kultury. Dobrze zna także japońskie realia, azjatycką kulturę i obyczaje. Jego żona, Mariko, także absolwentka łódzkiej Filmówki (wkrótce na ekrany trafi jej debiut – "Smak Pho"), pochodzi bowiem z Kraju Kwitnącej Wiśni i jest jedną z tłumaczek "Naszej małej Polski".
Bobrik doskonale rozumie swoich bohaterów. Tę bliskość czuć na ekranie. Choć "Nasza mała Polska" jest dokumentem o komediowych inklinacjach, nie ma tu powszechnego w takich produkcjach paternalizmu i poczucia wyższości wobec przedstawianych postaci. Bobrik traktuje swoich bohaterów z szacunkiem i ciekawością. Owszem, pokazuje ich językowe potknięcia, a także zabawne momenty, gdy – całkowicie nieprzygotowani – zderzają się oni z "dziwaczną" polską kulturą, ale zawsze stoi po ich stronie. Nie po raz pierwszy – już w zrealizowanych przed laty znakomitych "Odwiedzinach" Bobrik udowadniał, że jest reżyserem pełnym wrażliwości. W "Naszej małej Polsce" znów pokazuje empatyczne oblicze, czyniąc z tej komediowej historii uniwersalną opowieść o dojrzewaniu.
W jednej ze scen filmu Bobrika młoda studentka opowiada koleżance o swojej drodze na uczelnie: codziennie spędza cztery godziny w podmiejskiej kolejce. W zatłoczonych pociągach Tokyo obserwuje ludzi jadących do i z pracy – półżywe zombie, z których kariera wyssała resztki energii i radości życia. Sama nie ma wielkich złudzeń – wkrótce także do nich dołączy. Wcześniej jednak chce oddać się bezinteresownej pasji, rozwijać się naukowo i odwiedzić kraj swoich marzeń, by posmakować bigosu i dowiedzieć się, że narodowym daniem Polaków A.D.2019 jest… kebab.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Kadr z filmu "Nasza mała Polska" Mateja Bobrika, fot. Koi Studio
Obrazek
nasza_mala_polska_1_rez_matej_bobrik._fot._koi_studio.jpg
Wbrew temu, co zdaje się sugerować tytuł filmu, "Nasza mała Polska" nie jest opowieścią o Polsce, ale o pożegnaniu młodości i zderzaniu się z wymogami dorosłego życia. Bohaterowie dokumentu Bobrika przychodzą na polonistykę, by zająć się czymś intrygującym i nieoczywistym. Chcą przedłużyć sobie młodość, okres niewinności i naiwności. Wiedzą, że po uzyskaniu dyplomu najpewniej rozpoczną pracę w jednej z wielkich korporacji, stając się trybikiem w kapitalistycznej machinie. Zanim to się stanie chcą poznać inny świat.
Choć "Nasza mała Polska" zaczyna się jak dokumentalna komedia, z minuty na minutę atmosfera filmu Bobrika staje się coraz bardziej poważna. Tak jak w życiu bohaterów czas niewinności i beztroski dobiega końca, tak i w filmie zamiast żartów coraz więcej jest poważnych refleksji na temat przyszłości. Dokumentalna opowieść Bobrika okazuje się bowiem filmem z ducha czechowowskim, utkanym z tęsknoty i niezrozumiałej wiary, że gdzieś tam jest lepszy świat, a po drugiej stronie płotu trawa jest bardziej zielona.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Kadr z filmu "Nasza mała Polska" Mateja Bobrika, fot. Koi Studio
Obrazek
nasza_mala_polska_2_rez_matej_bobrik._fot._koi_studio.jpg
Obraz Bobrika oglądać można jako rewers innego polskiego dokumentu poświęconego Japonii - "Całego dnia razem" Marcina Koszałki, autotematycznej historii o polskich filmowcach zderzających się z barierą kultury i języka. Tak jak twórca "Całego dnia…" opowiadał o niemożności spotkania i dzielących nas różnicach, tak "Nasza mała Polska" okazuje się opowieścią o uniwersalności ludzkich doświadczeń, o marzeniach, naiwności i dojrzewaniu, które każe uświadamiać sobie własne ograniczenia. Dowcipny, pełen empatii film Mateja Bobrika pokazuje, że kulturowe i językowe różnice są bardzo pozorne, a ludzkie emocje, marzenia i nadzieje są takie same zarówno w Warszawie jak i w dalekim Tokio.
"Naszą małą Polskę" można obejrzeć na VOD.TVP.PL
- "Nasza mała Polska", Scenariusz i reżyseria: Matej Bobrik. Zdjęcia: Michał Stajniak. Muzyka: Tymoteusz Witczak. Premiera: 24.01.2020.