W "Na samym dnie" Skolimowski opowiadał historię piętnastoletniego Mike’a, który porzucił szkołę, by rozpocząć pracę w miejskiej łaźni. Atrakcyjny chłopak szybko stał się obiektem pożądania podstarzałych klientek łaźni, podczas gdy sam szaleńczo zakochał się w pięknej, rudowłosej Susan, o kilka lat starszej koleżance z pracy. Próbując zdobyć jej serce (i ciało), młody chłopiec pogrążał się w miłosno-erotycznej obsesji.
Opowiadając historię nastolatka na drodze do seksualnej inicjacji, Skolimowski nawiązywał do ówczesnych stylistyk angielskiego kina. Iwona Grodź pisała:
Estetyka tego filmu sugeruje możliwość wpisania go w historię kina brytyjskiego, sięgającą aż do czasów angielskich «młodych gniewnych», z «Darling» Johna Schlesingera (1965) na czele. Reżyser powtarza niejako, w nowej przestrzeni i z nowymi aktorami, polski odpowiednik tego filmu, czyli «Walkower». Obserwujemy typowe dla kina brytyjskiego tamtych lat zainteresowanie zwykłymi ludźmi, którzy próbują wyrwać się ze świata nędzy, brudu i przeciętności. […] Wybór przestrzeni o wyraźnie antyestetycznych właściwościach, paradokumentalny sposób jej ukazywania oraz przywodząca na myśl improwizację gra aktorska, to cechy, które pozwalają nam umieścić ten film wśród innych produkcji brytyjskich z lat 60.".
Przenosząc się na Wyspy, Skolimowski musiał stawić czoło nowym wyzwaniom – także tym językowym. A że jego angielski nie był wówczas doskonały, reżyser postanowił sprowadzić do współpracy dwóch przyjaciół z Polski: Jerzego Gruzę oraz Bolesława Sulika, którego znajomość języka pozwalała na adaptowanie tworzonych żartów na angielski. Reżyser dysponował przy tym tak niewielkim budżetem, że jedynym sposobem wynagrodzenia polskich przyjaciół było umieszczenie ich nazwisk na liście współscenarzystów. Po latach Skolimowski tak wspominał ten fakt: "Między Bogiem a prawdą, nie powinno być żadnych nazwisk na tym scenariuszu, bo w nim było ledwie naszkicowane, co tam się będzie działo". "Na samym dnie" powstawało bowiem w atmosferze improwizacji, sceny rozrastały się z dnia na dzień, a kolejne inspiracje na bieżąco wpływały na kształt filmu.