Oskarżam Marzec
"Napisałeś książkę 'Oskarżam Auschwitz', a ja oskarżam Marzec o zabranie mi młodości i pamięci" – wyznaje jeden z bohaterów "Księgi wyjścia". Wtórują mu pozostali, zmieniając nieco słowa i oskarżycielski ton na pełen żalu osąd. Jedni mówią o odarciu ze złudzeń, drudzy o stracie rodziny i przyjaciół, jeszcze inni o pozbawieniu tożsamości i poczucia przynależności do własnego kraju. To wielogłos polskich Żydów, którzy po wydarzeniach marcowych 1968 roku wyemigrowali z Polski lub mimo wszystko zostali, próbując odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
"Księga wyjścia" stanowi trzeci akt – po "Ocalonych z XX wieku" i "Oskarżam Auschwitz" – relacji przedstawiających dramatyczne losy Żydów w minionym stuleciu. Wpisują się one w ideę prowadzonych przez Grynberga w Jewish Community Center warsztatów historii mówionej. Ich celem jest utrwalenie opowieści zapomnianych bądź takich, które znikają wraz z bohaterami. Zasady dla uczestników zajęć są proste: pożądana jest ciekawość, cierpliwość i otwarta głowa. Te same wymagania stawia przed sobą autor, dodając do tej wyliczanki odpowiedzialność za powierzoną mu historię. Spośród 80 odbytych rozmów w książce znalazło się blisko 30. Przeprowadzone z empatią; wszystkie podobne, a zarazem każda inna.
Grynberg jawi się w nich raczej jako aktywny słuchacz niż partner. Nie komentuje, nie ocenia, czasem pozwala rozmówcy przejąć inicjatywę. Wydaje się, że interesują go nie tyle konkretne wydarzenia, ile ludzkie doświadczenia. W rozmowach wielka historia i polityka schodzą jakby na plan dalszy – poza jedną datą stanowiącą pretekst spotkania – budując kontekst pojedynczych opowieści. "O przyczynach piszą historycy" – przyznaje autor i dopiero w posłowiu oddaje pole Piotrowi Osęce, który kreśli obraz Marca ’68: bunt studentów, protest inteligencji, komunistyczna propaganda, antysemicka czystka. Dla Grynberga fakty stanowią impuls do głębszej narracji o poczuciu godności, decyzjach mających zaważyć na dalszym życiu i o towarzyszących im emocjach. Te ostatnie nie blakną mimo upływu czasu, jednak dziś łatwiej je nazwać i o nie zapytać.
Pytania
Ostre, bezpośrednie, konfrontujące: Kto? Co? Dlaczego? Pamiętasz? Co czułeś? Kim byłeś? Kim jesteś? Grynberg zadaje te pytania, by zrozumieć historie innych i swoją własną. Oś kompozycyjną "Księgi wyjścia" stanowi bowiem jego rozmowa z ojcem dotycząca wydarzeń 1968 roku – o motywach i konsekwencjach ówczesnych wyborów. Szczera, intymna, przerywana głosami pozostałych bohaterów książki. Na ich wypowiedzi patrzymy przez pryzmat osobistej narracji.
Wątki biograficzne pisarza po raz kolejny stanowią punkt wyjścia dla jego twórczości. Tak było w przypadku zdjęcia zmarłej matki otwierającego projekt fotograficzny "Dużo kobiet", jak również w "Auschwitz – co ja tutaj robię?", serii portretów osób odwiedzających miejsce pamięci Auschwitz-Birkenau, z pytaniem w tytule, które najpierw zadał sobie. Grynberg traktuje medium fotografii jako dialog z otaczającym go światem. Tak samo w książkach stawia na wymianę myśli między autorem, bohaterem i czytelnikiem. Spotkania udokumentowane w "Księdze wyjścia" są pewnego rodzaju terapią, okazją do spojrzenia z dystansu na rok 1968, wypowiedzenia na głos długo tłumionych uczuć.
Odpowiedzi
Gorzkie, intensywne, wymijające. Złożone z emocji, które pulsują (choć nie wybuchają tak jak w "Rejwachu", poprzednio wydanym zbiorze minipróz Grynberga). Jedni od razu się otwierają i wpadają w wir wspomnień, drudzy są bardziej powściągliwi, nieufni. Opowiadają o rodzinie, latach szkolnych, studiach, pracy, pierwszej miłości i rozstaniu. Także o nieustającym lęku, straconych szansach, osamotnieniu. Chociaż rozmówcy nie szczędzą szczegółów dotyczących swojego życia, w pamięci zapadają pojedyncze frazy, słowa – zwłaszcza odpowiedzi na pytania o tożsamość: "Zawsze byłem Polakiem", "Nigdy nie byłam Polką", "Ewoluowała".
O poczuciu przynależności do narodu zdają się nie decydować ani miejsce urodzenia, ani ojczyzna przodków, ale kultura, mowa czy więzi międzyludzkie. "Moją ojczyzną jest język polski" – podkreśla mieszkająca w Nowym Jorku Anna Frajlich-Zając. "Teatr Grotowskiego nie ma sobie równych w Izraelu" – zapewnia Zosia Braun. "Zawsze już będę tęsknił za Krakowem, który był treścią mojego życia" – deklaruje Dawid Guterbaum, obecnie mieszkający w Kopenhadze.
Są też tacy, u których uraza żywiona do Polski przerodziła się w nostalgię, a czas zatarł przykre wspomnienia. Niemniej wobec bolesnych przeżyć sprzeciw zgłaszają nieliczni. Ci, którzy wyjechali, nie chcą wracać, a nawet jeśli odwiedzili kraj dziecięcych lat, to tylko na chwilę, by zamknąć pewien rozdział w swoim życiu. Zdecydowanie więcej nadziei można znaleźć w historiach spisanych w książce "Ani tu, ani tam. Marzec ’68 – powroty" Krystyny Naszkowskiej. Autorka podobnie jak Grynberg prowadzi rozmowy z marcowymi emigrantami, którzy jednak po upadku komunizmu przyjechali do wolnej Polski. Z ciekawości, przypadku, obowiązku służbowego lub wewnętrznego przymusu. Zostali, chociaż nie zapomnieli.
"Nas wyjechano"
Echo wojny sześciodniowej (1967), w której Izrael pokonał koalicję arabską silnie wspieraną przez Związek Radziecki, rozlegało się długo. Rozpoczęta wówczas kampania antysemicka oraz oskarżenie syjonistów przez władzę ludową o organizowanie protestów marcowych po zdjęciu z afisza "Dziadów" Dejmka i represjach studentów doprowadziły do masowej emigracji. W latach 1968–1971 kraj opuściło 13 tysięcy polskich Żydów, w tym: wykładowców akademickich, dziennikarzy, muzyków, aktorów i filmowców. Wyjechali do Izraela, Szwecji, Danii czy Stanów Zjednoczonych z dokumentem podróży w jedną stronę. Grynberg wyciąga od swoich bohaterów kilka relacji tamtych pożegnań i opisów bagażu: bielizna, pościel i przede wszystkim polskie książki. Zdecydowana większość mówi, że nie pozostawiono im wyboru, zmuszono do wyjazdu: "Jedna nasza koleżanka o tym wszystkim mówi: nas wyjechano".
Co roku 8 marca na Dworcu Gdańskim w Warszawie spotykają się marcowi emigranci i wszyscy, którym wydarzenia ’68 nie są obojętne. Gromadzą się pod pamiątkową tablicą z cytatem zaczerpniętym z twórczości Henryka Grynberga: "Tu więcej zostawili po sobie niż mieli".
W 50. rocznicę Marca ’68 wydawnictwo Czarne wznawia "Ocalonych z XX wieku" i "Oskarżam Auschwitz" Grynberga. Jak deklaruje autor, "Księga wyjścia" zamyka dokumentalną trylogię o historii Żydów w Polsce w XX wieku. Jednak otwiera drogę do dialogu, który wciąż jest potrzebny.
Autorka: Agnieszka Warnke, marzec 2018
Mikołaj Grynberg "Księga wyjścia"
Wyd. Czarne, Wołowiec 2018
Liczba stron: 416
ISBN: 978-83-8049-641-5