W ciasnej przestrzeni podwórka dzieci ukazane zostały z nieco podwyższonego punktu widzenia. Ich postaci znajdują się w centrum kompozycji, akcentowanym dodatkowo przez ułożenie ciał w formie dwóch łuków zamykających środek obrazu. Chodnik, na którym grają w guziki oraz fragmenty murów budynków, wypełniają szczelnie przestrzeń płótna. Artysta sprawnie wykorzystał tu tradycyjne, wręcz klasyczne, środki obrazowania. Kompozycja jest zrównoważona, harmonijna i bardzo oszczędna. Składa się z ograniczonej liczby uproszczonych elementów. Ich układ jest czytelny, zachowane zostały bowiem proporcje oraz reguły perspektywy. Iluzję przestrzeni w obrazie dodatkowo podkreśla modelunek światłocieniowy.
Poczucie ładu, jakie wywołuje kompozycja, wzmaga przemyślana kolorystyka i rozkład świateł w obrazie. Slendziński wprowadził tu elementy nowoczesnego obrazowania, stosując czyste barwy i rezygnując z kolorów lokalnych. Chłodne odcienie szarości ścian budynków i ubrań chłopców skontrastowane zostały z ciepłymi żółcieniami płytek chodnika i czerwieniami, którymi namalowana została rynna, jak również noga chłopca po prawej. Te dwa elementy nabierają dodatkowego znaczenia dla kompozycji. Noga chłopca jest bowiem prawie w takim samym kolorze, jak rynna na ścianie za nim, więc w płaszczyźnie obrazu stanowi jej przedłużenie i w ten sposób dzieli kompozycję wzdłuż na dwie odrębne partie. Jedna część, po lewej stronie, jest wyraźnie pogrążona w cieniu, o czym świadczy szara barwa ubrania i ciała chłopca. Natomiast prawą część oświetla popołudniowe lub wieczorne słońce, na co wskazuje czerwony kolor nogi i dłoni oraz ciepły, brunatny kolor kurtki i taki sam odcień włosów chłopca.
W obrazie ujawniają się najważniejsze cechy malarstwa Ludomira Slendzińskiego: ład kompozycji, precyzyjny rysunek, wysmakowane kontrasty barw i napięcia walorowe, a także przemyślany rozkład świateł. Artysta głosił powrót do wielkiej tradycji klasycznej w sztuce, którą sam odkrywał podczas licznych podróży europejskich. Pierwszą odbył w latach 1923-1924 do Włoch, gdzie przeżył silną fascynację dziełami mistrzów Quattrocenta. Wówczas odkrył rolę rysunku, który stanowił potem dla niego podstawę malarstwa. Widoczne jest to także w "Grających w guziki", gdzie dominują formy syntetyczne, określone wyraźnymi liniami. Są one, podobnie jak w obrazach malarzy włoskiego renesansu, bryłowate, niemal rzeźbiarskie, gładkie. Rolę rysunku podkreśla również jednolita, lekko błyszcząca powierzchnia obrazu, bez widocznej faktury.
Slendziński podróżował w latach 20. także do Francji, Hiszpanii i Anglii, gdzie w muzeach studiował dzieła dawnych mistrzów. Za wzór stawiał rysunek Holbeina i kolor Velazqueza. Oprócz sztuki klasycznej fascynowało go średniowiecze, przede wszystkim ze względu na warsztat malarski. Slendziński dążył do odrodzenia dawnych technik, często naśladował ich efekty w swoich obrazach. Chętnie używał też materiałów kojarzących się ze sztuką dawną - malował na desce i gipsie, czasem wprowadzał do swych obrazów elementy reliefu czy złocenia.
Sztuka Ludomira Slendzińskiego miała być odpowiedzią na rozmaite nurty nowoczesności, które w pierwszych dwóch dekadach dwudziestego wieku nabrały szczególnego znaczenia. "Grający w guziki" są ciekawym przykładem świadomego i harmonijnego połączenia zdobyczy nowej sztuki, widocznych w sposobie stosowania koloru czy wyborze tematyki, z elementami utrwalonymi przez najlepsze tradycje minionych stuleci. Nawet wśród krytyków niechętnych klasycznej formule malarstwa pojawiały się głosy podkreślające wartość tego rodzaju twórczości. Mieczysław Wallis pisał o Slendzińskim:
"Usiłuje [on] zrewindykować skarby umiejętności malarskiej, nagromadzone w ciągu wieków i roztrwonione przez epigonów impresjonizmu. Dąży do wzbogacenia tradycyjnego repertuaru środków malarskich. Wznawia ideał malarstwa monumentalnego, odznaczającego się największą doskonałością wykonania i posługującego się materjałami najszlachetniejszymi i najtrwalszymi. Wskrzesza miłość płynnej melodyjnej linii i pełnego okrągłego kształtu, precyzyjnego rysunku, jasnej i spokojnej kompozycji. Przede wszystkim zaś - wskrzesza miłość pięknych kształtów ludzkich."