Mimo że "Lokator" nigdy nie należał do najpopularniejszych filmów w dorobku Romana Polańskiego, jest jednym z tych obrazów reżysera, które raz obejrzane, na zawsze zapadają w pamięć widza. Kino grozy spotyka się tu bowiem z psychologicznym dramatem, a historia o zapadaniu w szaleństwo łączy się z opowieścią o przeklętym mieszkaniu opętującym swych mieszkańców.
"Lokator" to historia Trelkovsky'ego (Roman Polański), młodego imigranta, który przeprowadza się do mieszkania w jednej z paryskich kamienic. Nie jest to zwykły lokal – jego poprzednia lokatorka, Simone Choule niedawno wyskoczyła przez okno i walczy o życie w nieodległym szpitalu. Trelkovsky wprowadza się do mieszkania, w którym wciąż znajdują się rzeczy niedoszłej samobójczyni, a wkrótce wokół niego zaczynają dziać się podejrzane rzeczy. Z dnia na dzień Trelkovsky czuje się coraz bardziej osaczany przez swych sąsiadów – właściciela kamienicy, Pana Zy (świetna rola Melvyna Douglasa), opryskliwą konsjerżkę (Jo Van Fleet) i dziwaków zamieszkujących sąsiednie lokale. Szybko zrozumie, że jego sąsiedzi chcą zmusić go do targnięcia się na swoje życie. A może to wszystko jest jedynie wymysłem szalonego umysłu, kolejnym stadium choroby psychicznej dotykającej młodego bohatera?
Polański swoim zwyczajem zostawia to pytanie bez jednoznacznej odpowiedzi. Jak wcześniej we "Wstręcie" i "Dziecku Rosemary" kreśli portret bohatera znajdującego się w opresji, coraz bardziej niepewnego otaczającej go rzeczywistości. Nie ma znaczenia, czy opresja jest owocem urojenia, ważne jest jej subiektywne odczuwanie przez bohatera. Polański staje obok niego i przygląda się procesowi zapadania w chorobę. Jak zauważa Miłosz Drewniak w eseju poświęconym "Lokatorowi":
Polański pełni (…)rolę lekarza-psychiatry, który zamyka swój przypadek-głównego bohatera w czterech ścianach mieszkania i obserwuje go, diagnozując w nim chorobę psychiczną (…).
Opowiadając historię Trelkovsky'ego, Polański sięgnął po powieść Rolanda Topora (po polsku znaną jako "Chimeryczny lokator"). Autor "Chinatown" musiał czuć z Toporem pewne pokrewieństwo dusz. Obaj byli bowiem potomkami polskich Żydów, obaj związali swoje życie z Paryżem, a ponadto w twórczości obu artystów widać fascynację surrealizmem i czarnym humorem.
"Lokator" był w dorobku Polańskiego filmem niezwykłym. Po sukcesie "Chinatown" reżyser zdecydował się na film nieporównanie skromniejszy jeśli chodzi o warunki produkcji, a zamiast wielomilionowego budżetu dostał wolność. Tym cenniejszą, że przy "Lokatorze" pracował w towarzystwie swoich najbardziej zaufanych ludzi.