W jej "Święcie wiosny" w pierwszej chwili uderza widok starych ludzi w roli tancerzy, ukazanych niemal zupełnie nago. Ich jedynym "kostiumem" są specjalnie zaprojektowane przez artystkę atrybuty płci, przypisane zresztą aktorom na zasadzie przeciwieństwa (mężczyznom - żeńskie, kobietom - męskie). Ich tańczące sylwetki wyświetlają się na siedmiu ekranach rozwieszonych w formie okręgów, zgodnie z choreografią Niżyńskiego wyznaczających obszary życia i śmierci. Postaci w wewnętrznym okręgu wykonują taniec Ofiary - młodej dziewczyny, w zewnętrznym zaś wyświetlany jest corps de ballet.
Powstaje dysonans, na którym opiera się siła przekazu tej pracy. Niemoc cielesna zostaje skonfrontowana z rytmicznymi, wymagającymi ogromnej sprawności fizycznej, ruchami. Widzimy stare, zniszczone i zniekształcone ciała, wykonujące jeden z najtrudniejszych baletowych układów choreograficznych. Kontrast ten wzmagany jest przez montaż klatek, z dostrzegalnymi przerwami i drganiami, co wzmaga jeszcze nieporadność fizyczną, niedołężność wykonawców, a tym samym przenosi uwagę widza na coś znacznie ważniejszego niż wirtuozeria i maestria ruchów podziwiana zwyczajowo w przedstawieniach baletowych.
Taniec w poruszającej wizji Katarzyny Kozyry staje się narzędziem obnażania granicznych stanów ciała i ducha. Jest to czysta i nieskażona konwencją ekspresja, o jakiej marzyli artyści w początkach ubiegłego stulecia. Twórcy rozmaitych dziedzin sztuki proponowali wówczas porzucenie utartych i pozbawionych jakiejkolwiek mocy oddziaływania form i konwencji, a nade wszystko postulowali zwrot ku źródłom nie znajdującym wcześniej uznania w sferze tak zwanej kultury wysokiej. Twórczość ludowa, rozmaite obrzędy i rytuały, wytwory kultur prymitywnych, a także ekspresja dzieci i osób psychicznie chorych stanowiły punkt odniesienia dla twórców i teoretyków sztuki.
Katarzyna Kozyra w swej wideoinstalacji nie odnosi się jednak bezpośrednio do tamtych fascynacji i inspiracji. Stawiane sztuce wówczas cele realizuje w na wskroś współczesny sposób, wykorzystując nowe media. Kluczowy dla jej pracy efekt prostoty i pierwotnej ekspresji uzyskuje stosując zaawansowane technologie.
Dzięki technice wideo Kozyra stworzyła spektakl taneczny, który w rzeczywistości nie byłby możliwy. Wykreowane przez nią za pomocą techniki montażu filmowego ruchy postaci budzą nieodparte skojarzenia z widokiem animowanych lalek, manekinów poruszanych nieznaną dla widza siłą. Jest to ów taniec mechaniczny, którym zachwycał się w swym eseju Heinrich von Kleist, opisując niezwykłą ekspresję marionetek, oddawaną przez nie w tańcu. W finale swego utworu stawiał nawet kontrowersyjną tezę dotyczącą ich wdzięku:
(...) przeto najczystszym wydaje się on [wdzięk], jednako, w takim ciałokształcie ludzkim, który świadomości zgoła nie ma, lub w takim, który posiada nieskończoną, to znaczy, w manekinie lub też w Bogu.
W interpretacji von Kleista, obdarzona niezwykłym wdziękiem martwa lalka lepiej oddaje istotę tańca, niż mógłby to zrobić żywy człowiek. To dzięki bezwolnej marionetce, a nie pełnym gracji ruchom tancerza, osiągnąć można ideał sztuki.
Nienaturalny, niemal nieludzki ruch postaci miotanych niewidzialną siłą w instalacji Kozyry doskonale spełnia wyobrażenia o sztuce sformułowane przez von Kleista. Efekt został jednak wzmocniony, sekwencja mechanicznego tańca i towarzyszący jej fragment muzyki "Święta wiosny" zdają się powtarzać w nieskończoność. W ten sposób artystka dokonała istotnego przesunięcia znaczeń. W utworze Strawińskiego młoda dziewczyna musi zatańczyć się na śmierć, by zachowany został ład i porządek cyklicznych przemian. W pracy Kozyry natomiast Ofiara za każdym razem podrywana jest na nowo, jakby ożywiona ruchem niewidzialnego animatora, by powtórzyć swój spazmatyczny taniec po raz kolejny, w rytm tego samego, zapętlonego fragmentu utworu, dając przejmującą wizję ludzkiej egzystencji.
Autor: Magdalena Wróblewska, listopad 2010
- Katarzyna Kozyra, "Święto wiosny", 1999-2002, 7-kanałowa wideoinstalacja, wł. Zachęta Narodowa Galeria Sztuki