Valery Gergiev i LSO przez ponad pół roku prezentowali w europejskich salach koncertowych utwory Karola Szymanowskiego i Johannesa Brahmsa, pokłosiem tych występów są nagrania płytowe. Kompozycje zostały ułożone chronologicznie – pomiędzy dwiema ostatnimi symfoniami Szymanowskiego znajdziemy jeden z jego najbardziej poruszających utworów – ''Stabat Mater''.
Studio Kultura Rozmowy - Valery Gergiev from Culture.pl on Vimeo.
III Symfonia
III Symfonia op.26 nosi podtytuł ''Pieśń o nocy'', opiera się na tekście perskiego mistyka, założyciela zakonu wirujących derwiszy – Dżalaluddina Rumiego. Autorem polskiego przekładu ''Pieśni...'' był przyjaciel i jeden z ulubionych poetów Szymanowskiego, Tadeusz Miciński. Prace nad kompozycją trwały od 1914 roku, kompozytor ukończył swoje dzieło dwa lata później. Klimat utworu wypełnia metafizyczny niepokój, który towarzyszył działaniom I wojny światowej. Wyznawcy Rumiego czczą rocznicę jego śmierci jako ''Noc poślubną'' – śmierć wielkiego sufi miała być jego zaślubinami z Bogiem. Tenor (w przypadku płyty LSO jest to doskonały Toby Spence) wyśpiewuje:
''Jak cicho. Inni śpią
Ja i Bóg jesteśmy sami, nocy tej!
Jaki szum! Wschodzi szczęście,
prawda krzydłem opromienia nocy tej!''
Poglądy Rumiego silnie korespondowały z wyznawaną przez Szymanowskiego religią miłości, w której, jak pisze Piotr Deptuch: ''Dionizos, Chrystus i Eros łączyli się w jeden, przedziwny amalgamat''. Karol Szymanowski podróżował po Włoszech i krajach Północnej Afryki, echa tych podróży słychać w III Symfonii – orientalne motywy zaczerpnięte ze śpiewu muezzinów, wyobrażeń kompozytora o antyku.
"Nowość stylu 'III Symfonii' - jak podkreśla znany badacz twórczości Szymanowskiego, Tadeusz A. Zieliński - przejawia się, poza sferą ekspresji, przede wszystkim w warstwie brzmieniowej. Szymanowski okazuje się tu mistrzem niezwykle subtelnej i wyrafinowanej kolorystyki orkiestrowej, przekraczającej niekiedy w śmiałości pomysły Ravela i Strawińskiego; pewne 'fantastyczne' efekty brzmieniowe (jak np. kumulacje glissand) były w tym czasie zupełnie nowe" ( Tadeusz A. Zieliński, "Szymanowski. Liryka i ekstaza", PWM, Kraków 1997, s. 95. )
Stabat mater
''Stabat mater'' Szymanowski napisał w 1926 roku. Utwór został zamówiony przez Bronisława Krystalla, miał być poświęcony pamięci przedwcześnie zmarłej żony warszawskiego mecenasa sztuki . W tym samym czasie zmarła ukochana siostrzenica kompozytora – Alinka. Perspektywa matki, która rozpacza za swoim zmarłym dzieckiem wydała się kompozytorowi bliższa – obserwował cierpienie matki Alinki. Komentatorzy twórczości Szymanowskiego często mówią o jego silnym przywiązaniu do matki, którą wręcz sakralizował. Formę requiem postanowił przekształcić w utwór nawiązujący do łacińskiego tekstu Stabat Mater: ''Stała matka bolejąca''.
''W historii muzyki polskiej Stabat Mater posiada znaczenie fundamentalne, otwierając przestrzeń dla wielu późniejszych dzieł, a w szczególności III Symfonii 'Symfonii pieśni żałosnych' Henryka Mikołaja Góreckiego'' – pisał Piotr Deptuch.
Czwarta symfonia
Czwarta Symfonia – ''Symphonie concertante'' (1932) to jeden z ostatnich utworów, które napisał Karol Szymanowski. Chociaż partia solowa fortepianu nie jest skomplikowana, jest niezwykle efektowna – kompozytor pisał ją z myślą o sobie jako wykonawcy, ale utwór dedykował wybitnemu pianiście – Arturowi Rubinsteinowi. Na płycie LSO solistą jest inny wspaniały pianista – Dennis Matusev, który mimo młodego wieku ma już bogatą dyskografię.
''Symphonie concertante'' to gest Szymanowskiego w stronę neoklasycyzmu, kierunku estetycznego, szturmującego europejskie sale koncertowe lat 20. i 30.
Główny temat pierwszej części jest jedną z najbardziej plastycznych melodii kompozytora, łącząc w sobie cechy typowo słowiańskiej romantyczności z nostalgiczną atmosferą kawiarnianego tanga – pisał Piotr Deptuch. - Jego wyrazisty motyw czołowy, który Christopherowi Palmerowi skojarzył się z jodłowaniem (cóż za szerokie spektrum asocjacji!) pełnił nawet funkcję hejnału, rozbrzmiewającego z wieży słupskiego ratusza.
Środkowa część utworu jest powolniejsza, bardziej poetycka i sentymentalna. Finał jest stylizowanym oberkiem, który coraz bardziej się rozwija i narasta. Na końcu wszystko wybucha: ''Dionizos - częsty gość muzyki Szymanowskiego - triumfuje tu raz jeszcze'' pisał Deptuch.
Autor: Filip Lech, wrzesień 2013