- Ta korespondencja to nie tylko zapis ich związku - miłości, a potem przyjaźni (rozwiedli się w 1958 roku) - ale też kształtowania się zawodowego i twórczego życia Aliny Szapocznikow - pisze Agata Jakubowska we wstępie do książki. - Najbardziej nasycone emocjonalnie, co nie dziwi, są listy z pierwszych lat ich znajomości. Porusza nie tylko intensywność uczuć, lecz także pasja w poszukiwaniu drogi życiowej. Widać tu też, jak duży wpływ na formowanie przekonań i postaw całej formacji artystów i intelektualistów, zwłaszcza tych, którzy działali między Polską a Francją, miała zachodnia wersja lewicowości.
Początek ich znajomości i trwającej ponad 20 lat korespondencji rozpoczyna się w powojennym Paryżu 1948 roku, do którego Alina Szapocznikow przyjeżdża z zamiarem kontynuacji rozpoczętych w Pradze studiów artystycznych. Ryszard Stanisławski, ówczesny student Politechniki Wrocławskiej, do Francji trafia przez "zieloną granicę". Wkrótce, pod wpływem fascynacji przyszłą żoną, zdaje na historię sztuki. Pierwsze zachowane listy, pełne entuzjazmu i erotycznego napięcia, datowane są na sierpień 1948 roku i powstają wkrótce po ich pierwszym, przypadkowym spotkaniu. Piszą do siebie niemal do śmierci artystki. Ostatnie zapiski pochodzą z września 1971 roku.
140 listów uzupełniają fotografie z rodzinnego archiwum rzeźbiarki oraz obszerne komentarze wprowadzające w społeczno-polityczny kontekst. Czytamy w nich m.in o zachwytach Szapocznikow Polską Ludową i możliwościami pracy dla artystów czy wierze w podnoszący się z wojennych ruin kraj. W wigilijny wieczór spędzany w domu rodzinnym w Łodzi, tak pisze do swojego narzeczonego:
"Szłam z mamą z restauracji po Piotrkowskiej, a koło nas wybuchały wesołe okrzyki (wszystko po polsku), a naokoło ludzie tak całowali się, obejmowali i życzyli sobie (...) Tu widok ogólny wygląda imponująco! Sklepy pełne i ludzie kupują (...) Bo tu właśnie wszystko jest. Rysiu, doprawdy, wszystkie dobre książki się wydaje, czy autorem ich jest Albert Camus czy Wiera Panowa".
Prywatne zapiski słynnego duetu dopełniają też barwne opowieści o międzynarodowych wystawach, sympozjach i postaciach z ówczesnej literackiej i malarskiej elity Paryża,Warszawy i Łodzi, już po ich powrocie do kraju w 1951 roku. Poznajemy opinię Szapocznikow m.in. o rzeźbach Ksawerego Dunikowskiego, ale też o poezji Tuwima czy prozie Dygata.Z estetycznymi zachwytami nad sztuką i przyrodą sąsiadują w książce uczucia strachu i zagrożenia życia, nasilające się zwłaszcza w listach z późniejszego okresu, pisanych ze szpitalnego łóżka:
"Mój Rysieńku jedyny! Jedyny, tak jedyny, bo to właśnie jest podstawą mej wielkiej słabości, mej wielkiej czułości, że jesteś dla mnie wszystkim. Nie tylko kochankiem i bratem, i synem, ale i przynosisz tu do szpitala moje życie z zewnątrz. Paryż i muzeum, atelier i ogrody, i autobus, i hotele, i cały ruch życia, które przelewa się daleko..."
Pierwsza publikacja listów Aliny Szapocznikow i Ryszarda Stanisławskiego, zbiegła się w czasie z otwarciem wystawy "Alina Szapocznikow. Sculpture undone, 1955-1972" w prestiżowym Museum of Modern Art w Nowym Jorku. To już trzecia po Brukseli i Los Angeles prezentacja, którą wybitna rzeźbiarka, po 40 latach nieobecności, powraca do światowego obiegu sztuki.
Więcej o wystawie w MoMa...
Autor: Anna Legierska
- "Alina Szapocznikow, Ryszard Stanisławski, Kroją mi się piękne sprawy. Listy 1948–1971"
Karakter, 2012
150x205, ss. 400, miękka oprawa
ISBN: 978-83-62376-19-3