Pod koniec XIX wieku nadrzeczne dzielnice lewobrzeżnej Warszawy – Powiśle, Solec czy tereny u stóp Starego i Nowego Miasta – były to najbiedniejsze rejony miasta. Ale mimo to gwarne, pełne życia i wyjątkowego klimatu – a tego Aleksander poszukiwał najbardziej. Był malarzem światła i nastroju. Choć jego prace wydają się realistyczne, nie dokumentują autentycznych zdarzeń, a są ich malarską wizją, przełożeniem na emocje, wrażenie, atmosferę, budowane za pomocą świetlnych refleksów i kolorów. Doskonale widać to w "Święcie Trąbek", w którym właśnie efekty luministyczne, barwy, wrażenia tonalne są najważniejsze. Z ich pomocą Gierymski skomponował wyjątkowo nastrojową scenę religijnej powagi, ale i melancholii, właściwej zarówno dla epoki, w jakiej żył, jak i biedy, którą obserwował. W cieniach zachodzącego słońca malarz ukrył nie tylko modlitewne skupienie, ale i bezruch, towarzyszący zwykle zapadającemu zmierzchowi. Oddał nastrój nadrzecznej okolicy i zamieszkujących ją ludzi doskonale łącząc temat z zastosowanymi środkami malarskimi. Żaden element na obrazie nie jest przypadkowy – nawet pozornie chaotyczny układ postaci, łodzi, tratew, to w rzeczywistości precyzyjnie wyrysowana w oparciu o linie skośne, przemyślana kompozycja.