Jest pan współautorem niezwykłej książki. "Nie chyliłem czoła przed mocą" to teoretycznie antologia poezji białoruskiej od XV do XX wieku, tymczasem w środku znajdziemy utwory napisane oryginalnie w co najmniej czterech językach i należące do kilku literatur. Czy może pan wyjaśnić swój zamysł?
"Nie chyliłem czoła przed mocą Antologia poezji białoruskiej od XV do XX wieku". Na okładce antologii wykorzystano obraz białoruskiego malarza Wasyla Poczyckiego, fot. Wydawca KEW
W recenzji tej książki Michał Jagiełło dostrzegł, że antologia pokazuje nie tyle konkretną literaturę konkretnego narodu (a akurat w tym przypadku na pierwszym miejscu znajduje się język, w którym ta literatura istnieje), ile pewną tradycję literacką. Powstała ona w wyniku zetknięcia sią, a potem integracji zasadniczych elementów kultur bizantyjsko-wschodniej i rzymsko-zachodniej.
Obszar Białorusi, Wielkiego Księstwa Litewskiego, a potem Rzeczpospolitej Obojga Narodów był tyglem kultur. W "Antologii" znajdziemy utwory napisane po łacinie, w cerkiewnosłowiańskim, a także zabytki literatury polskiej, rosyjskiej i oczywiście białoruskiej. Na tych samych terenach albo nieopodal wykluwała się literatura ukraińska i litewska. Warto też pamiętać, że to tutaj powstawała bogata literatura w języku jidysz. To chyba coś niezwykłego w dziejach kultury...
Nie powiedziałbym, że takie rzeczy są absolutnie niezwykłe. Na obszarach Skandynawii z Danią włącznie, co prawda pod wpływem literatury niemieckiej, na obszarach bądź co bądź wielojęzycznej w średniowieczu Francji, rozwijało się kilka literatur jednocześnie, w różnych językach, ale w ramach tej samej tradycji! Ale pewne rzeczy są naprawdę unikatowe. O nich powiem później...
Za pierwszy utwór literatury białoruskiej sensu stricto należy uznać białoruskie tłumaczenia Psalmów autorstwa Franciszka Skaryny. To ważna postać białoruskiej, ale i europejskiej kultury XVI wieku. Jak była jego rola w historii literatury białoruskiej?
Pomnik Franciszka Skaryny, Mińsk, Białoruś, fot. Wiktor Drachev/TASS/Forum
Doktor Franciszek Skaryna oczywiście nie był pierwszym białoruskim poetą, bo w zasadzie nie był poetą! Był tytanem Odrodzenia, ale jego myślenie było raczej racjonalistyczne. Franciszek Skaryna używał wypowiedzi poetyckiej wyłącznie w celu ułatwienia rozumienia przez ówczesnego czytelnika jego myśli, jego interpretacji Biblii jako dzieła nadreligijnego.
Naprawdę pierwszym poetą pochodzącym z terytorium obecnej Białorusi był niewątpliwie Cyrył z Turowa, duchowny, kaznodzieja, tworzący w języku cerkiewnosłowiańskim. W XII wieku, kiedy żył, to był jedyny "język literacki" na obszarach księstw ruskich. W języku jego bardzo poetyckich kazań, modlitw i kanonów są jednak liczne białorutenizmy oraz ukrainizmy (potężne Księstwo Turowsko-Pińskie istniało na białorusko-ukraińskim pograniczu).
We wczesnym okresie języka białoruskiego, który objęła Antologia, dużą rolę w rozwoju literatury białoruskiej odegrali też protestanci – pierwsze księgi kalwińskie i ariańskie wydawane było po białorusku.
Z protestantami historia na Białorusi robi się jeszcze ciekawsza! Wprawdzie na początku swej dzałalności wydawali książki w języku starobiałoruskim, wkrótce jednak przeszli na polszczyznę (np. Biblia Brzeska z połowy XVI w. w tłumaczeniu Szymona Budnego). W taki sposób demonstrowali swoją odrębność, wypierając się zarówno tradycji prawosławnej, jak i tradycji katolickiej, w których wówczas dominowały, odpowiednio, „zruszczony” cerkiewnosłowiański oraz łaciński. Proszę nie zapominać o tym, że w tamtych czasach na całym terytorium Rzeczypospolitej Obojga Narodów w kościołach rzymskokatolickich odprawiano msze święte po łacinie, a nie po polsku, po białorusku lub po litewsku. Więc białoruscy protestanci mają największą zasługę w tym, że język polski, po cerkiewnosłowiańskim, starobiałoruskim i łacińskim, został u nas czwartym i bardzo potężnym językiem literackim. Oczywiście była to polszczyzna trochę specyficzna, różniąca się od polskiego używanego przez poetów i pisarzy pochodzących z obszarów Korony.
W antologii znalazły się liczne utwory, które znamy z podręczników literatury polskiej. Pisze pan, że choć utwory ks. Baki czy Naruszewicza powstały po polsku, to ich poetyka, język, wersyfikacja itp. stają się zrozumiałe dopiero na gruncie białoruskiego folkloru i literatury (zwłaszcza białoruskiego baroku) - to zupełnie niezwykłe i zaskakujące podejście.
Merytorycznej odpowiedzi na to pytanie udzielił współautor wspomnianej Antologii, wspaniały tłumacz m.in. poezji białoruskiej, a również i niemieckiej, Adam Pomorski. W rozmowie z Joanną Szczęsną, która ukazała się na łamach "Gazety Wyborczej", sformułował to w następujący sposób:
Tradycją wspólną dla polskiej i białoruskiej poezji jest barok. Zwłaszcza niski barok sarmacki: u jego zarania na początku XVII w. przełożono z niemieckiego na polski "Taniec śmierci" - słynny "Totentanz", eschatologiczny poemacik groteskowo-dydaktyczny. Zrodziło to w literaturze polskiej - pod wpływem śląskich Niemców - całą groteskową "poetykę rzeczy ostatecznych". Groteskowe makabreski w tym stuleciu wojen dotoczyły się aż na Ruś i tam skrzyżowały z miejscowym folklorem, by tak rzec, sowizdrzalskim. Do tego wzorca sięgnęli w swej praktyce oświatowej XVII i XVIII w. jezuici w myśl swojej zasady korzystania z dorobku miejscowej kultury. Tak powstał fenomen groteski, rozwinięty przez białoruskich jezuitów, i przeniesiony z powrotem na grunt literatury polskiej.
Nie potrafię sformułować tego lepiej. Mogę jednak dodać anegdotę. Otóż w oddziale rękopisów i zbiorów Biblioteki książąt Czartoryskich w Krakowie kilka tygodni temu odkryłem rękopis nieznanego wcześniej utworu anonimowej literatury białoruskojęzycznej z XIX wieku, zatytułowany po polsku "Wiersz ruski o religii i obyczajności". Ten utwór to poemat (206 wersów) o treści religijno-dydaktycznej - a w nim można dostrzec motywy tej samej "poetyki rzeczy ostatecznych".
Białoruski folklor odegrał ważną rolę w historii polskiej literatury - legł u podstaw polskiego romantyzmu, można powiedzieć, że był drugim językiem filomatów. Jan Czeczot, który poniekąd zaraził Mickiewicza zainteresowaniem lokalnym folklorem, sam pisał po białorusku - w Antologii znalazły się jego utwory białoruskie obok tych pisanych po polsku. Kim był Czeczot i jaka jest jego rola w kształtowaniu się literatury białoruskiej?
Jan Antoni Czeczot, fot. rep. Piotr Mecik/Forum
W zasadzie Jan Czeczot był drugą, znaną nam z nazwiska (pierwszą był Jan Barszczewski), osobą, która pisała w XIX w. wiersze po białorusku. Jak większość spośród jego ówczesnych kolegów-filomatów, uważał się za patriotę dawnej Rzeczypospolitej, a to znaczy, że był "politycznym Polakiem". Nawiązując do tej tradycji powstał cały nurt poezji w języku białoruskim wzorowanej na piosenkach ludowych. Zresztą tych wzorców nigdy nam nie brakło. Pod koniec XX wieku Białoruska Akademia Nauk sporządziła wydanie zbiorowe utworów folkloru białoruskiego w 50 grubych tomach. Ponad połowa z nich to zapisy piosenek, wierszy i ballad ludowych, lub, jak to powiedzieliby filomaci, "gminnych".
Z antologii wynika, że początki nowoczesnej literatury białoruskiej powstawały na kulturowym pograniczu polsko-białoruskim. W przypadku wielu ważnych pisarzy literatury białoruskiej mielibyśmy kłopot z określeniem ich tożsamości narodowej - chodzi mi o Czeczota, Rypińskiego, Barszczeuskiego, Korotyńskiego, Dunina-Marcinkiewicza... Czy da się w ogóle powiedzieć, czy to byli Polacy, czy Białorusini?
Przed upadkiem Powstania Styczniowego absolutna większość szlachty pochodzenia białoruskiego marzyła o odrodzeniu dawnej Rzeczypospolitej, więc używała w stosunku do siebie określenia "Polak", tyle że nie w sensie etnicznym, ale politycznym (nie istniała wówczas definicja w rodzaju "rzeczpospolitowiec", ale o coś takiego chodziło). Ale po upadku tego powstania część naszej szlachty już nie wierzyła w możliwość odrodzenia wspólnego państwa. Franciszek Bahuszewicz (Boguszewicz), który kiedyś walczył w tym samym powstaniu, w roku 1891 stworzył swoisty manifest Białorusinów. Ten manifest został ułożony jako przedmowa do jego zbioru poezji "Dudka Białoruska".
Ważną cechą twórców, o których mowa, była ich dwujęzyczność. Inny polsko-białoruski pisarz XIX-wieczny Wincenty Dunin-Marcinkiewicz – zaprzyjaźniony m.in. z Syrokomlą czy Moniuszką - część swoich dzieł pisał po białorusku, a część po polsku. Z czego to wynikało?
Odpowiedź na to pytanie wynika z odpowiedzi na poprzednie. Przez pewien czas szlachta mówiła w utworach tych autorów po polsku, zaś "gmin" – po białorusku. Ale Wincenty Dunin-Marcinkiewicz już w połowie XIX wieku zaczął zmieniać tę tradycję. Szlachcianka Julia Dobrowiczówna w jego "Sielance" zaczyna mówić "po chłopsku"! A muzykę do tej "Sielanki", nawiasem mówiąc, skomponował Stanisław Moniuszko, wraz z mińskim kompozytorem Konstantym Krzyżanowskim.
Z dwujęzycznością wiąże się poniekąd kwestia zapisu języka białoruskiego. Dziś zapisywany jest grażdanką, ale w historii były momenty, kiedy białoruski był zapisywany też łacińskim alfabetem (tak zapisany białoruski jest bardzo podobny do polskiego). Co zadecydowało o tym, że dziś zapisujemy go cyrylicą?
No i znaleziony przeze mnie w krakowskim archiwum poemat jest zapisany łacinką! Szlachta tworząca teksty po białorusku uważała "polską łacinkę" za jedynie właściwy dla niej alfabet.
Ponadto, istnienie na Białorusi w XIX wieku szkół z nauką wyłącznie w języku rosyjskim i polskim (te ostatnie po roku 1864 były tylko prywatnymi) spowodowało, że absolwenci zabierając się do pisania po białorusku, wykorzystywali alfabet, którego ich nauczono.
Ale są też inne przykłady. Na przykład Tatarzy białoruscy, sporządzając, już po białorusku, swoje modlitewniki, święte księgi, wykorzystywali alfabet arabski. Istnieje również kilka tekstów napisanych przez białoruskich Żydów po białorusku, ale już literami hebrajskimi. Tak że, proszę bardzo, język białoruski posługiwał się historycznie nie dwoma, zaś czterema alfabetami!
A jak było z cyrylicą?
W roku 1912 najważniejszy ukazujący się legalnie w języku białoruskim tygodnik "Nasza Niwa" z powodów finansowych zaczął ukazywać się tylko w jednej, cyrylicznej wersji. No i ta tradycja pozostaje dominująca do dziś. Choć, np. znakomity poeta białoruski, laureat pierwszej edycji nagrody "Europejski Poeta Wolności" Uładzimier Arłow wydał swój ostatni tomik wierszy w dwóch wersjach pisowni. Uważam, że w przyszłości białoruska łacinka znowu będzie popularna.
Związki literatury białoruskiej z polską są głębsze i często mogły przybierać niezwykłą postać. Na przykład tomik poezji najważniejszego białoruskiego poety w XIX w. Franciszka Bahuszewicza “Dudka białoruska” z 1891 r. został wydany w Krakowie (na terenie Białorusi druk po białorusku był zabroniony), a w przerzucanie tomiku na teren zaboru rosyjskiego zaangażowany był ponoć młody Józef Piłsudski.
Franciszak Bahuszewicz, "Dudka biełaruskaja", wyd. Biełaruskaja Instytutu Hasp. i Kultury, 1930, fot. Biblioteka Narodowa Polona
Podczas pierwszego aresztowania przez Rosjan Józef Piłsudski w odpowiedzi na pytanie policjanta o narodowość podał, że jest Białorusinem... No i przemycał akurat książkę, która zawierała wspomniany manifest białoruskości. Po wkroczeniu wojsk polskich do Mińska w 1919 roku Marszałek przemawiał do zgromadzonej na Placu Katedralnym publiczności w języku białoruskim, którym władał swobodnie.
Wątek polsko-białoruskiej dwujęzyczności pisarzy ciągnie się przez całą literaturę białoruską. Janka Kupała, najważniejszy białoruski poeta XX wieku debiutował wierszami pisanymi po polsku. Co zdecydowało, że został pisarzem białoruskim?
Jego matka, Pani Bienigna, nigdy nie mogła tego zrozumieć, bo uważała, że prawdziwa poezja może istnieć tylko po polsku. Zdecydowało jednak to, że Jan Łucewicz (bo tak brzmi prawdziwe nazwisko Janki Kupały) pochodził ze szlachty bardzo zubożałej i wzrósł wśród tego samego „gminu”, pracując fizycznie od dzieciństwa. Miał problemy z mówiącymi polszczyzną panami. No a ostatecznie zdecydowało to, że w ówczesnym Wilnie trafił nie do polskiego, ale do białoruskiego ośrodka intelektualnego.
Historia Białorusi i literatury białoruskiej w XX wieku to historia w znacznej części tragiczna. W Polsce, której literatura też została ciężko doświadczona, wielkie straty ludzkie kojarzymy jednak z wojnami, tymczasem w przypadku Białorusi represje wynikające z bolszewickiego terroru trwały w zasadzie przez cały okres międzywojnia. Jaki był stosunek bolszewickiej władzy do języka białoruskiego i białoruskiej tożsamości?
Po krótkim okresie "białorutenizacji", prowadzonej w Białoruskiej Republice Sowieckiej w latach 1924—29 przez świadomych Białorusinów, którzy przystąpili do partii komunistycznej, nastąpił odwrót w polityce Moskwy. Młoda inteligencja białoruska stała się szczególnym obiektem terroru stalinowskiego. Bardzo łatwo było szukać i łapać "wrogów ludu" w republice położonej obok "burżuazyjnej Polski". Akurat w połowie lat 30. język białoruski był eliminowany z urzędów, komitetów partyjnych, z edukacji uniwersyteckiej, z armii i milicji... Od roku 1938 w Związku Sowieckim istniał zakaz kręcenia filmów fabularnych w językach białoruskim i ukraińskim. W tym samym czasie w Drugiej Rzeczypospolitej polityka obozu sanacyjnego zmierzała również do całkowitego eliminowania języka białoruskiego, chociaż oczywiście tam działaczy białoruskich nie wyniszczano fizycznie...
Jednym z najtragiczniejszych wątków historii Białorusi w XX w. są losy poetów tzw. "rozstrzelanego odrodzenia". W Antologii wspomina pan rozporządzenie Stalina z 15 września 1937 r. - dopiero niedawno upublicznione – skazujące na rozstrzelanie w mińskim więzieniu 103 osób o głośnych na Białorusi nazwiskach, w większości literatów. Wiersze niektórych znalazły się w Antologii.
Absolutna większość tych ludzi była lojalna wobec władz komunistycznych, ba, wierzyła nawet w utopię komunistyczną. Ale Stalin miał plan zastraszenia ludności sowieckiej w obliczu całkowitej klęski gospodarczej systemu komunistycznego. Więc ciągle potrzebował od NKWD list ludzi, których można by było oskarżać o działalność antysowiecką. Chodziło o dziesiątki i setki tysięcy osób. Rzekomy „nacjonalizm” był w tym sensie wygodną wymówką. Jako nacjonalistę można było piętnować praktycznie każdą osobę, która umiała mówić nie tylko po rosyjsku (i po gruzińsku, bo Stalin był Gruzinem). No i powstawały takie listy. Później w taki sam sposób została sporządzona lista polskich oficerów przebywających w obozach Kozielska, Starobielska, Charkowa...
Sytuacja języka białoruskiego była zapewne trochę lepsza w części kraju, która w międzywojniu znalazła się w granicach II Rzeczpospolitej
W latach 20. literatura białoruska na terenie Drugiej Rzeczypospolitej rozwijała się dynamicznie. Ale im dalej, tym bardziej działaczy białoruskich oskarżano o współpracę z Bolszewią (częściowo, ale tylko częściowo, polski wywiad miał podstawy do tego). Działalność mniejszości białoruskiej również w sferze kultury i edukacji spotykała się z trudnościami. Po roku 1935 prawie wszystkie białoruskie organizacje społeczne na terytorium II RP zostały zdelegelizowane przez ówczesne władze.
Pamiętajmy i o tym, że Czesław Miłosz został wyrzucony z redakcji Polskiego Radia w Wilnie, m.in., za to, że zapraszał na audycje białoruski chór pod dyrekcją Ryhora Szyrmy, wielkiego miłośnika folkloru białoruskiego.
Białoruska poezja powstająca na terenie II RP wyłoniła dwie wielkie postacie: "radykalnie lewicowego" Maksima Tanka oraz politycznie neutralną Natallię Arsieńniewą. Kilka wybitnych postaci miała białoruska eseistyka i krytyka literacka w osobach Uładzimira Samojły, Ihnata Kanczeuskiego i Antona Łuckiewicza. Twórcy prozy i dramatopisarze pozostali na niższym poziomie.
Tragicznie skończyły się też losy Janki Kupały. Szykanowany przez bolszewików w 1930 r. podjął próbę samobójczą, po czym złamany przez represje podpisał tak zwany „List otwarty Janki Kupały”, w którym odżegnywał się od narodowych ideałów. Do dziś nie została wyjaśniona też jego śmierć – oficjalna wersja mówi, że spadł ze schodów w 1942 r. w Moskwie.
Janka Kupała, 1930, Wikipedia.org. Okładka zbioru wierszy "Szliacham życcia" (Szlakiem życia), 1913, fot. Янка Купала/Wikipedia.org
W czasie II wojny światowej była próba – zresztą nieudana - działaczy kolaboracyjnego samorządu białoruskiego miasta Mińska (a propos, finansami w urzędzie miasta zarządzał... Bolesław Bierut) nadać jednej z ulic Mińska imię Janki Kupały. To na pewno dotarło do uszy agentów NKWD – może za pomocą tego samego Bieruta. Ale archiwa moskiewskiego FSB są wciąż niedostępne, dlatego można dziś mówić tylko o różnych wersjach okoliczności śmierci Kupały.
Jakie były losy języka i literatury białoruskiej po II wojnie światowej?
Po wojnie Białoruś była całkowicie pozbawiona własnej inteligencji: kto ocalał po czystkach stalinowskich i zostawał podczas okupacji niemieckiej na Białorusi, ten musiał albo wyemigrować albo trafić na Syberię, z kolei Żydzi w absolutnej większości zostali ofiarami Holokaustu. Na miejsce tej starej, bądź co bądź przywiązanej do rodzimych stron inteligencji, sprowadzono ludzi w większości z głębokiej rosyjskiej prowincji. To prowadziło do absolutnego upadku wyższej edukacji i szkolnictwa w języku białoruskim (po roku 1963 szkoły z językiem nauki białoruskim istniały tylko na wsi). Cenzura na Białorusi była też bardzo bezwzględna. Tylko o Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej pozwalano pisać swobodniej. Na tym tle wyłoniła się postać wybitnego prozaika Wasyla Bykaua, który walczył przeciwko Niemcom. Jego twórczość jest wzorcem białoruskiej prozy egzystencjalno-filozoficznej, jego powieści, nowele i opowiadania zostały przetłumaczone na ponad 50 języków świata.
Ważnym motywem literatury białoruskiej, który przewija się przez całą antologię, jest wątek więzienia (a także zesłania). Jaka jest dziś na Białorusi sytuacja języka białoruskiego i pisarzy piszących po białorusku?
Akurat w grudniu 2014 r. przyznano kolejne nagrody im. Franciszka Alachnowicza za utwory napisane w więzieniach reżimu łukaszenkowskiego. W sumie jest już ponad 10 laureatów tej Nagrody. Białorusin Franciszek Alachnowicz (Olechnowicz) napisał bodajże pierwszy w historii utwór o stalinowskim GUŁAGu. Jego powieść "7 lat w szponach GPU" ukazała się po polsku jeszcze w roku 1934, białoruska wersja została opublikowana trochę później.
Uzależnione od Moskwy dzisiejsze władze białoruskie zrobiły i wciąż robią wszystko, żeby utrudnić istnienie i rozwój języka białoruskiego na Białorusi i prawdziwej, niecenzurowanej literatury w tym języku. Ale istnieją prywatne inicjatywy (jak np. niezależne Białoruskie Liceum Humanistyczne w Mińsku lub kursy języka białoruskiego "Mowa nanowa"), prywatne wydawnictwa, pisarze tworzą mimo wszystko.
Czy obecnie powstaje ważna literatura pisana po białorusku? Kogo warto dziś czytać?
Andrej Chadanowicz podczas spotkanie poetów "Wielkie Księstwo Poezji", Festiwal MIłosza, Kraków Synagoga Tempel, 2011, fot. Paweł Ulatowski
W latach 2007—2011 Kolegium Europy Wschodniej we Wrocławiu wydało serię 11 książek pt. "Biblioteka Białoruska", którą można uważać za reprezentatywną. W polskich księgarniach można znaleźć publikacje wierszy wspomnianego już Uładzimira Arłoua oraz Uładzimira Niaklajeua, Wiery Burłak, Andreja Chadanowicza, polityczny kryminał Alaksandra Łukaszuka, ciekawe powieści Ihara Babkoua, Natałki Babiny, Artura Klinaua...
Duże nakłady mają utwory z gatunku literatury faktu laureatki Nagrody Angelusa z 2012 roku Swietłany Aleksijewicz, która bada "homo sovieticusa" (Ostatnia jej publikacja ma tytuł "Czas Second-hand").
Przygotowywane są wydania powieści Wiktora Marcinowicza – jednej z najciekawszych postaci współczesnej nowej prozy białoruskiej. Mówię tu wyłącznie o polskich przekładach. Ale tak naprawdę, jeżeli inteligentny Polak dałby radę nauczyć się czytać cyrylicą, to będzie mógł spokojnie czytać po białorusku bez tłumaczenia. Bo języki nasze są sobie bardzo bliskie.
Lawon Baszczeuski - urodził się w 1958 w Połocku na Białorusi. Filolog, literaturoznawca, tłumacz, a także dzialacz społeczny i polityczny. Był współzałożycielem i zastępcą dyrektora zamkniętego przez władze w 2003 roku Białoruskiego Liceum Humanistycznego (obecnie działającego w podziemiu). W latach 1990-1995 deputowany Rady Najwyższej XII Kadencji. W latach 2003—2005 prezes, od 2005 Prezes Honorowy Białoruskiego PEN Clubu.
Na białoruski tłumaczył utwory Ajschylosa, Sofoklesa, Eurypidesa, Arystofanesa, Petrarki, Kanta, Goethego, Schillera, Lenaua, Kafki, Hamsuna, Pounda, Apollinaire'a, z polskich autorów - Wyspiańskiego, Schulza, Mrożka, Iwaszkiewicza i Miłosza.
W 2008 roku we Wrocławiu (Kolegium Europy Wschodniej) ukazał się 28-języczny "Słownik białorusko-łacińsko-europejski" pod jego redakcją. W 2008 r. razem z Adamem Pomorskim wydał antologię poezji białoruskiej od XV do XX w. pt. "Nie chyliłem czoła przed mocą".
W 2014 roku Lawon Barszczeuski przebywał w Krakowie jako stypendysta Międzynarodowej Sieci Miast Uchodźstwa ICORN, pracując w tym czasie m.in. nad przekładem na białoruski "Balladyny" Słowackiego. Obszerny wywiad Małgorzaty Nocuń z Lawonem Barszczeuskim znaleźć można na stronie Wiili Decjusza - zobacz.