Rejestracja Niewidzialnych umożliwiła prowadzenie dokładnych statystyk. Poniżej dane z 1969 roku. Najwięcej Niewidzialnych, bo aż 72 procent, rekrutowało się z grupy wiekowej 11–13 lat. Głównie byli to chłopcy, dziewczęta odpowiadały za 27 procent zgłoszeń. Uczestnicy akcji najczęściej pochodzili z miast poniżej 100 tysięcy mieszkańców (40 procent zgłoszeń). Dzieci wiejskie stanowiły 27 procent dobro czyniących, zaś te pochodzące z miast powyżej 100 tysięcy mieszkańców – 30 procent. Dane geograficzne były również potrzebne do podtrzymywania ducha rywalizacji – wyróżnienia najbardziej zaangażowanych województw i mobilizacji tych mniej aktywnych:
Przoduje województwo wrocławskie. Tuż za nim znajduje się białostockie.
Uwaga, Rzeszów! Uwaga, Rzeszów! Z waszego województwa nadeszło mało meldunków. Liczymy na Was!
Niewidzialna Ręka była najbardziej aktywna w czasie wakacji, ale i w pozostałe części roku jej uczestnicy dostawali specjalne zadania. Na przykład na przełomie 1968 i 1969 roku Niewidzialni mieli ustalić, kto w ich okolicy będzie spędzał noworoczny wieczór w pracy lub samotnie w domu i obdarować (oczywiście, niepostrzeżenie) takie osoby kartką z życzeniami. Listy do telewizji z podziękowaniami za ten gest nadsyłały dyżurujące telefonistki, pocztowcy, farmaceutki, konduktorki, żołnierze. A ponadto: 274 placówki MO, 125 placówek Służby Zdrowia i 146 remiz straży pożarnej. Emeryt z Sosnówki wyznał:
Jestem bardzo wzruszony, że otrzymałem życzenia noworoczne od NR. Zakład, w którym pracowałem 41 lat, nie pomyślał, żeby przysłać takie życzenia. Jestem emerytem od 3 lat, samotnie musiałbym spędzić tę noc, a tak myśl, że ktoś o mnie pamiętał, była dla mnie bardzo przyjemna.
Zdarzały się także sytuacje, gdy Niewidzialna Ręka dosłownie ratowała komuś życie. W Zabrzu zasłabła kobieta w zaawansowanej ciąży – gdy obudziła się w szpitalu i zapytała lekarza, jak się tam znalazła, to w odpowiedzi dostała bilet Niewidzialnej Ręki nr 30080. Kobieta, która niemal utonęła na wczasach w Kałuszynie, pisała do telewizyjnej redakcji: „Pamiętam tylko, że po krótkiej chwili ktoś wyciągnął mnie na brzeg. Gdy otworzyłam oczy, zobaczyłam, że trzymam w ręce bilet »Niewidzialnej Ręki« […] numer 4510”.
Jedyny przypadek w historii telewizyjnego programu, w którym ujawniono nazwisko Niewidzialnego, wiązał się ze spektakularną akcją przeprowadzoną w 1972 roku w Gorlicach przez trzynastoletniego Antoniego Koszyka (Niewidzialna Ręka nr 13128). Chłopiec rozesłał listy do gospodarzy z zamożnego Szymbarka z prośbą o to, by przyjęli do siebie na ferie jedno dziecko z pobliskiego Państwowego Domu Dziecka. Do swojego pomysłu przekonał także dyrektora placówki (oczywiście telefonicznie, żeby nie zdekonspirować swojej tożsamości). Zgłosiło się więcej chętnych niż było dzieci w sierocińcu.
13 grudnia 1981 roku nadszedł pamiętny dzień, w którym nie było Teleranka. Zimiński obawiał się, że bawiącym się w dobroczynną konspirację dzieciakom może przydarzyć się coś złego. Dlatego w styczniu 1982 roku stanął przed kamerą i ogłosił niewidzialnym zastępom, że zwalnia ich z tajemnicy: „Czasy nastały niepewne i choć pomoc jest nadal potrzebna, to odtąd musicie pomagać jawnie”.
***
Twórca Niewidzialnej Ręki zmarł w 2013 roku. W 2019 roku ukazał się reportaż Niewidzialna Ręka Macieja Wasielewskiego poświęcony postaci Zimińskiego – wyłania się z niego obraz człowieka, który nie bał się utopijnego myślenia i wierzył, że rzeczywistość można naprawiać. Wasielewski szacuje, że w trakcie Niewidzialnej Ręki dwa miliony dzieci zrobiły dziesięć milionów dobrych uczynków.
W filmie dokumentalnym w reżyserii Sławomira W. Malinowskiego Niewidzialna Ręka – legendarne bractwo (2009) występujący w nim Zimiński mówi gorzko, że nie wyobraża sobie wznowienia Niewidzialnej Ręki w Polsce pierwszej dekady XXI wieku. Wyraża obawę, że pod szyldem N.R. byłyby robione świństwa i podkreśla: „A przez te 25 lat nie dostaliśmy żadnego sygnału, żeby ktoś nadużył pojęcia Niewidzialnej Ręki do zrobienia czegoś złego”. Wspomina jednak, że Niewidzialna Ręka wciąż cieszy się zainteresowaniem mediów i regularnie zwracają się do niego dziennikarze tworzący wspomnieniowe artykuły:
Można z tego wysnuć wniosek, że pomimo – powiem teraz straszną herezję – zlikwidowania przykazania miłości bliźniego (jak dziś chodzę po ulicy, to ja nie spotykam tego przykazania), tkwi w ludziach tęsknota za czymś dobrym. I to jest ta iskierka nadziei, która jeszcze się tli.
Duch Niewidzialnej Ręki powracał jednak w naszych czasach. Na przykład w trakcie pandemii powstała pomocowa grupa Widzialna Ręka, w ramach której ludzie oddolnie organizowali pomoc w codziennych sprawach tym, którzy zachorowali na COVID-19 lub byli na kwarantannie. Doskonale wiemy, że jako społeczeństwo świetnie sprawdzamy się w zrywach dobroczynności – przekonaliśmy się o tym w pierwszych miesiącach rosyjskiej inwazji na Ukrainę, w trakcie powodzi w 2024 roku, podczas niedawnej zbiórki Łatwoganga czy rokrocznie podczas finałów WOŚP. Wydaje się jednak, że największą wartością i nauką płynącą z Niewidzialnej Ręki było to, że promowała altruizm nie tylko jako mobilizację w kryzysie czy odświętny gest – ale jako codzienną postawę.
Źródła:
-
Staszewski W., Niewidzialna Ręka to także twój tatuś, „Machina” nr 8/1999
-
„Świat Młodych”, r. 1957-1964
-
Wasielewski M., Niewidzialna Ręka, Wielka Litera, Warszawa 2019
-
Zimiński M., Telewizja inspirująca dla dzieci, Ośrodek Badania Opinii Publicznej i Studiów Programowych, Wydawnictwa Radia i Telewizji, Warszawa 1970