Fredro i mafijne porachunki
„Zemsta”, reż. Michał Zadara, Teatr Komedia/Teatr Telewizji, fot. TVP
Na początek szybki quiz. Skąd pochodzą poniższe cytaty?
„Niech się dzieje wola nieba; z nią się zawsze zgadzać trzeba!”
„Jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi, luby”
„Mocium panie”
Zgadliście. Z Zemsty Aleksandra Fredry – jednej z najpopularniejszych polskich komedii, która swoją polską prapremierę miała w 1834 roku w teatrze lwowskim. Od tego czasu wystawiono jej ponad 250 różnych wersji.
Zasadne wydaje się więc pytanie o to, co nowe inscenizacje mogą jeszcze wnieść do tego nadzwyczaj popularnego tekstu?
Michał Zadara postanowił poszukać odpowiedzi w spektaklu wyreżyserowanym w warszawskim Teatrze Komedia. Twórca ten osadził fredrowski świat w środowisku mafijnych porachunków, zawieszonym gdzieś pomiędzy Ojcem chrzestnym a filmami Martina Scorsese, i stworzył całkiem współczesną opowieść o kapitalistyczno-miłosnych niesnaskach, która kończy się... No właśnie – sami przekonajcie się, jaki finał ma ta historia i czy różni się od oryginału.
Na zachętę dodam jeszcze tylko, że w roli Papkina występuje tu Maciej Stuhr, który znakomicie balansuje na granicy komediowej szarży; Rejenta odgrywa Bartosz Porczyk, a Cześnika – Arkadiusz Brykalski. Podstoliną w wersji femme fatale jest zaś niezrównana Barbara Wysocka.
Zemsta w interpretacji Zadary nadal pozostaje na afiszu warszawskiej instytucji, ale jeśli stolica wam nie po drodze, zerknijcie do Internetu.