W 2013 roku pięć koniakowskich artystek – Marta Haratyk, Danuta Krasowska, Renata Krasowska, Mariola Legierska i Urszula Rybka – w ciągu czterech miesięcy w domu pierwszej z nich stworzyły największą koronkową serwetę na świecie. Piękna „róża” zawiera ponad osiem tysięcy motywów, ma pięć metrów średnicy, a do jej wykonania zużyto 50 kilometrów nici. Można ją obejrzeć w Centrum Koronki Koniakowskiej.
Artystyczna kariera twórczyni koronek zaczyna się we wczesnym dzieciństwie. Zarówno Ptak, jak i Legierska opowiadały w wywiadach, że swoje pierwsze serwetki zrobiły, gdy miały kilka lat. Umiejętności przekazywane są z matki na córkę i z babki na wnuczkę, ze starszej sąsiadki na młodszą. Do dzisiaj w Koniakowie żywa jest pamięć wybitnej artystki i popularyzatorki koronczarstwa Marii Gwarek urodzonej jeszcze w XIX wieku. W jej rodzinnym domu, już po jej śmierci w 1962 roku, powstało Muzeum Koronki. Można w nim zobaczyć nie tylko piękne „róże koniakowskie”, lecz także ostatnie dzieło artystki, nad którym pracę przerwała jej śmierć: szydełkowaną z jedwabnej chirurgicznej nici serwetę dla królowej angielskiej Elżbiety II. Uczennica Gwarek (również już nieżyjąca), znakomita koronczarka Helena Kamieniarz, wspominała, że jej mistrzyni namawiała miejscowe dziewczęta do nauki koronek, tłumacząc im, że ta umiejętność zostanie z nimi już na zawsze.
Przekonanie, że kobiety powinny mieć fach w ręku, a dzięki temu możliwość samodzielnego zarobkowania i decydowania o swoim losie, leżało także u podstaw wielu szkół koronkarskich, które powstawały w XIX i na początku XX wieku w górskich miejscowościach. Najbardziej znaną założyła w Zakopanem w 1883 roku wybitna aktorka Helena Modrzejewska, słynna nie tylko w Polsce, lecz także w Anglii i Stanach Zjednoczonych (jako Helena Modjeska). W ufundowanej przez nią Krajowej Szkole Koronkarskiej nauczycielami wiejskich dziewcząt byli wykładowcy znakomitej krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Jednocześnie Modrzejewska, wielbicielka górskiego folkloru, propagowała na świecie niciane zdobnictwo – na wielu fotografiach prezentuje się w sukniach zdobionych koronką. To miało znaczenie – jej stroje, zarówno sceniczne, jak i prywatne – były szeroko komentowane (w Stanach Zjednoczonych bogato zdobione suknie nazywano nawet „à la Modjeska”).
Szkoły i promocja koronkowych wyrobów sprawiły, że na przełomie XIX i XX wieku koronkarstwo z domowego rzemiosła stało się dla mieszkanek górskich wsi sposobem na walkę z biedą, niejednokrotnie na uniknięcie głodu, bezdomności i żebractwa. Za pieniądze, które zarabiały na sprzedaży koronek, mogły kształcić dzieci, kupić im buty czy zeszyty (w górskich, biednych miejscowościach jeszcze sto lat temu nie były to powszechne rzeczy). Koronka, poza wymiarem artystycznym i estetycznym, zyskała wymiar etyczny.