Iga Świątek w teatrze. Zwrot sportowy w sztukach performatywnych
W krytyce i analizie różnych dziedzin sztuki co jakiś czas ogłasza się kolejne "zwroty". Tytuł tego tekstu jest żartem, choć w ostatnich latach w sztukach performatywnych faktycznie można było zaobserwować chętne zwracanie się ku estetyce, poetyce i dramaturgii sportu.
Z tęczowej trybuny na orlika
Scena z przedstawienia "Tęczowa Trybuna 2012" w reżyserii Moniki Strzępki, 2011, fot. Natalia Kabanow / Teatr Polski we Wrocławiu
Rok 2012 był wyjątkowy w kontekście organizowanych w kraju widowisk masowych. To wtedy w Polsce i Ukrainie rozegrały się Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej, które okazały się wielkim wspólnym sukcesem organizacyjnym obu państw. Był to pierwszy raz, kiedy zarówno Polska, jak i Ukraina ubiegały się o możliwość goszczenia u siebie piłkarskiej imprezy na taką skalę. Nic dziwnego, że zbliżające się polsko-ukraińskie Euro wiązało się nie tylko z potężnymi inwestycjami i modernizacją infrastruktury, ale także niepostrzeżenie "wślizgiwało się" w przestrzeń kultury i to nie tylko pod postacią szlagiera "Ko-Ko Euro Spoko". W marcu 2011 roku w Teatrze Polskim we Wrocławiu premierę miała "Tęczowa Trybuna 2012", spektakl duetu Strzępka/Demirski, wówczas "świeżych" laureatów Paszportu "Polityki" postrzeganych jako twórców niepokornego teatru krytycznego. Przedstawienie promował plakat z ubranym w piłkarskie korki i dres pudlem z tęczową fryzurą, tytułowa trybuna była bowiem w dramacie Demirskiego fikcyjną inicjatywą gejowskiego środowiska kibiców (fikcyjną, chociaż same grupy i stowarzyszenia zrzeszające fanów i fanki futbolu będących jednocześnie członkami i członkiniami społeczności LGBT+ oczywiście istnieją, a także istniały już wtedy). Fabuła osnuta wokół starań nienormatywnych kibiców o stworzenie dla nich osobnego sektora w trakcie Euro stała się w spektaklu oczywiście przyczynkiem do krytyki neoliberalnej demokracji. "Jeden z najbardziej dynamicznych, a nawet gwałtownych spektakli o kondycji Polaków w przededniu Euro 2012", pisał o tym przedsięwzięciu Bronisław Tumiłowicz w publikowanej na łamach "Przeglądu" notce zatytułowanej "Polska to stadion".
Dziady grają w kosza
Zdjęcie z przedstawienia "Dziady" w reżyserii Radosława Rychcika, fot. Teatr Nowy w Poznaniu
Pierwsza dekada nowego milenium upłynęła też pod znakiem wielkiego ministerialnego projektu upowszechniania sportu związanego z budową setek boisk w ramach programu "Orlik 2012" (boisko miała otrzymać wówczas każda gmina). To właśnie na orliku akcję kabaretowego spektaklu "Henryk Sienkiewicz. Greatest hits" umieścił Krzysztof Materna. Przedstawienie na równo przystrzyżonej murawie miało swoją premierę w grudniu 2011 roku w Teatrze IMKA. W zupełnie innym charakterze – bynajmniej nie kabaretowym – boisko piłkarskie "wystąpiło" w "Chórze sportowym" na podstawie monologu Elfriede Jelinek w reżyserii Krzysztofa Garbaczewskiego (noblistka, notabene, w jednym z wywiadów powiedziała: "nienawiść do sportowców to temat, który przewija się przez wszystkie moje teksty"). Spektakl zrealizowany w 2008 roku w Teatrze im. Kochanowskiego w Opolu był debiutancką pracą reżysera. W chłodnej, surowej przestrzeni plac gry do piłki nożnej rozrysowywany był czarnymi liniami przez aktorów, co niejako podwajało jego sceniczną umowność.
Poza piłką nożną – uznawaną za sport narodowy – w teatrze i performansie pojawiały się także elementy mogące ucieszyć fanów innych dyscyplin. W 2008 roku na poznańskim Festiwalu Malta publiczność zaproszona została na basen. Spektakl "Keret" w reżyserii Szymona Kaczmarka rozgrywał się na miejskiej pływalni, w którą zamieniona została synagoga przy ulicy Wronieckiej. Z kolei w 2014 roku w poznańskim Teatrze Nowym Radosław Rychcik akcję polskiego arcydramatu, Mickiewiczowskich "Dziadów", umieścił na… boisku do koszykówki, osadzając całość w zaskakującym kontekście Stanów Zjednoczonych. Koszykówka była również inscenizacyjną ramą dla kolejnej adaptacji tekstu wieszcza – "Grażyny", którą Rychcik wyreżyserował rok później w Teatrze im. Solskiego w Tarnowie.
Bardzo wolny bieg
Patryk Gorzkiewicz, “Sport“, fot. Marta Ankiersztejn-Węgier / Ciało/Umysł
Poetyka sportowego ruchu oraz formy jego instytucjonalnego uwikłania pojawiają się jako inspiracja także w tańcu współczesnym i nowej choreografii. W przypadku stworzonego przez Patryka Gorzkiewicza spektaklu zatytułowanego po prostu "Sport" punktem wyjścia i inspiracją był moment uznania break dance’u za dyscyplinę olimpijską (której to decyzji przeciwny był autor koncepcji "Sportu"). W pracy – prezentowanej między innymi w trakcie 23. Festiwalu Ciało/Umysł – performerzy i performerki wykonywali choreografię łączącą nawiązania do różnych dyscyplin sportowych oraz elementy tańca ulicznego, który rodził się oddolnie, wśród grup nieuprzywilejowanych, nie zaś w akademii. Gorzkiewicz problematyzował więc sport jako instytucję; jako pewien standaryzujący system, który może jednocześnie nadawać widzialność pewnym formom ruchu, jak i je ujarzmiać.
“Glory Game”, reż. Dominik Więcek, fot. Pat Mic
Kwestia ujarzmienia poprzez (samo)dyscyplinę stanowiła oś spektaklu "Glory Game" grupy Sticky Fingers Club w reżyserii Dominika Więcka. Dodatkowych sensów przydaje tutaj samo miejsce premiery, która odbyła się w grudniu 2023 roku – sala gimnastyczna w Szkole, czyli siedzibie Komuny Warszawa (czyż nie właśnie w szkolnych doświadczeniach sportu jako przedmiotu, w ramach którego jest się ocenianym często upatrujemy pierwszych gestów instytucjonalnej przemocy wobec ciała, która w konsekwencji zraża do ruchu jako takiego?). "Glory Game" otwiera długa, wymagająca – zarówno dla widowni, jak i wykonawców – sekwencja wyścigu biegowego po horyzontalnej osi sceny w konsekwentnie mocno zwolnionym tempie. Choreografia się zmieni, ale obrane tempo pozostanie w "Glory Game" do końca. Pojawią się też odniesienia do innych dyscyplin indywidualnych: pływania czy gimnastyki sportowej. Pływanie było zresztą punktem wyjścia do stworzenia tej pracy – Więcek uprawiał je w przeszłości wyczynowo ("Byłem w tym najgorszy – zawsze przypływałem przedostatni, a ostatnia osoba okazywała się najczęściej zdyskwalifikowana", mówił w wywiadzie przeprowadzonym przez Marcina Miętusa). Tematy wysuwające się tutaj na plan pierwszy to rywalizacja i jej ciemne strony, presja (także ta wewnętrzna) i reżim sprawności.
Proces jako mecz
“Horror/Mirror”, reż. Eva Rysova, fot. Piotr Nykowski / Teatr Horzycy
Sport jako przestrzeń sporu i konfliktu wykorzystała w swojej inscenizacji Eva Rysová, osadzając akcję spektaklu "Horror/Mirror" na boisku do gry w futbol amerykański (scenografię Justyny Elminowskiej tworzyły także trybuna, tablica z wynikiem, niebieskie szafki w szatni). Była to zresztą decyzja ściśle związana z narracją przedstawienia bazującego na dramacie Ishbel Szatrawskiej o tytule "Objects in mirror are closer than they appear". Szatrawska zainspirowała się reportażem Jona Krakauera "Missoula. Gwałty w amerykańskim miasteczku uniwersyteckim", w którym autor opisuje przestępstwa seksualne dokonywane między innymi przez lokalną drużynę futbolową. W spektaklu odnoszącym się do konwencji dramatu sądowego (premiera odbyła się w marcu 2025 roku w toruńskim Teatrze im. Horzycy) Rysová zadawała następujące pytania: "Po czyjej stronie opowie się ława przysięgłych? Zwycięża ten, kto przyłoży piłkę? Czy faule są dozwolone? A co na to cheerleaderki?". O przedstawieniu tak pisała Alicja Kostrzak:
Dwie drużyny na przeciwnych połowach obiektu sportowego – kat i ofiara – zyskują punkty w kolejnych minutach procesu. Adwokat i prokurator w ruchu wskazującym na walkę tańczą, okładając się ciosami; cheerleaderki prezentują swoje układy, sędzia w sportowym stroju obserwuje, wykonuje gesty znane z futbolowych rozgrywek, a społeczność Montany zasiada na trybunach i żywiołowo reaguje, rzucając w stronę rozgrywających swoje bezlitosne opinie.
Próby na stadionie
“Skok wzwyż”, reż. Wojtek Rodak, fot. Karolina Jóźwiak / Teatr Dramatyczny w Warszawie
Społeczna funkcja sportu wiąże się także często z klasowym awansem (o czym świadczy między innymi historia Cristiano Ronaldo, który – dziś będąc synonimem sportowego i komercyjnego sukcesu – wychował się w skrajnej biedzie na Maderze). Związkom zinstytucjonalizowanego ruchu i awansu społecznego przyjrzał się Wojtek Rodak w spektaklu "Skok wzwyż". Inspirując się autobiograficzną książką "Hanka. Opowieść o awansie" Macieja Jakubowiaka, w którym autor opisał historię swojej rodziny właśnie pod kątem społeczno-ekonomicznego usytuowania i jego przemian. Skok wzwyż (sport, który uprawiała tytułowa Hanka, matka Jakubowiaka) stał się w przedstawieniu Rodaka metaforą pokoleniowej (ale mającej także silny rys indywidualny) walki z warunkami materialnymi i mentalnymi ograniczeniami. W ramach pracy nad spektaklem twórcy i twórczynie trenowali skok wzwyż pod okiem lekkoatlety Przemysława Radkiewicza, olimpijczyka z Atlanty (1996).
Iga Świątek w teatrze
Przestrzeń prób do spektaklu “French. Open”, reż. Cezary Tomaszewski, fot. Wrocławski Teatr Pantonimy
Niezwykle interesująco zapowiada się zaplanowana na 31 maja 2025 roku premiera Cezarego Tomaszewskiego we Wrocławskim Teatrze Pantomimy. Reżyser postanowił zainscenizować… rekonstrukcję meczu tenisowego między Igą Świątek i Naomi Osaką rozegranego w ramach turnieju Roland-Garros 2024. Był to jeden z najbardziej dramatycznych pojedynków, jakie stoczyła polska czempionka, która zdołała niemal heroicznie odwrócić przebieg o włos przegranego spotkania. W ramach pracy nad spektaklem pod roboczym tytułem "French Open" w jednej z sal prób zaaranżowano nawet prowizoryczny kort tenisowy, a część miejsc na widowni określono mianem "loży trenerskiej". Ciekawe, czy najlepsza polska tenisistka zaszczyci swoją obecnością wrocławską premierę…